Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Legia Warszawa odpowiedziała Bońkowi. "Oczekujemy sprostowania i przeprosin"

Legia Warszawa odpowiedziała Zbigniewowi Bońkowi na wywiad, którego udzielił w poniedziałkowym "Przeglądzie Sportowym". W oświadczeniu oczekuje od prezesa PZPN przeprosin i sprostowania wypowiedzi o tym, że chciała ukryć chorego. "Jesteśmy gotowi dochodzić tego na drodze prawnej" - czytamy.

- Udawanie, że coś się nie wydarzyło było pomyłką i jest groteskowe. Podobnie jak twierdzenie, że ten masażysta nie miał nic wspólnego z zespołem. Jeżeli tak będziemy podchodzić nawet do oczywistych spraw, to będzie źle. Każdy może się pomylić, ale trzeba mieć odwagę się przyznać - tak kwestię odwołania Superpucharu Polski skomentował prezes PZPN Zbigniew Boniek w poniedziałkowym "Przeglądzie Sportowym".

Zobacz wideo Piłkarz Legii odpowiada hejterom. "Jeden słaby mecz i jesteś nieudacznikiem" [SEKCJA PIŁKARSKA #54]

Legia odpowiada Bońkowi

W ostatnich dniach w Legii nikt nie chciał szerzej komentować zamieszania związanego z Superpucharem Polski. PZPN odwołał to spotkanie po tym, jak dotarła do niego informacja, że Legia przeoczyła pozytywny wynik testu na koronawirusa. Dopiero słowa prezesa Bońka - choć słyszeliśmy już wcześniej, że Legia nosi się z takim zamiarem - skłoniły klub, by wystosować oświadczenie, które w poniedziałek po południu pojawiło się na stronie "Przeglądu Sportowego".

"Prezes Zbigniew Boniek mówi w wywiadzie, że przyczyną odwołania Superpucharu był fakt, że "dostał sygnał, że w jednym z klubów sanepid szuka masażysty z pozytywnym wynikiem”. Po pierwsze, ciężko nam sobie wyobrazić, aby stosowne organy naruszyły przepisy i informowały Prezesa o takiej sytuacji. Po drugie organy sanitarne nie "szukały masażysty". Informacja o osobie z wynikiem pozytywnym została przekazana telefonicznie na wskazany kontakt, co uruchomiło niezwłoczne i zdecydowane działania klubu. Osoba ta została natychmiast odizolowana, a w całej drużynie i sztabie przeprowadzone w trybie ekspresowym zostały badania na obecność wirusa, które dały wynik negatywny. Negatywny wynik uzyskała również osoba, która została wcześniej zidentyfikowana jako zakażona" - pisze Legia w oświadczeniu, w którym również zaprzecza, że nieprawdą jest to, iż próbowano w klubie zataić tę informację przed prezesem Dariuszem Mioduskim.

Legia zwraca też uwagę, że oczekiwania prezesa Bońka, by podać tożsamość zakażonej osoby do wiadomości publicznej (z naszych informacji wynika, że chodzi o lekarza pierwszej drużyny Mateusza Dawidziuka) jest niezgodne z zaleceniami Komisji Medycznej, które są dodatkowo opublikowane na stronie Związku.

"Oczekujemy sprostowania tej wypowiedzi i przeprosin"

"Prezes Boniek mówi jednoznacznie w wywiadzie, że "My jako związek robimy badania wszystkim klubom przed najbliższymi meczami Pucharu Polski". Niestety nie jest to prawdą. 14 sierpnia Legia Warszawa gra mecz w ramach Pucharu Polski i do dzisiaj (11 sierpnia) nie otrzymaliśmy żadnej informacji o badaniach, podobnie jak inne kluby PKO BP Ekstraklasy, które o to zapytaliśmy. Nie jest zrozumiałe dlaczego kluby PKO BP Ekstraklasy są wyłączone z tej procedury, co podważa jej sens" - czytamy dalej w oświadczeniu.

Legia dodaje, że PZPN nie wydał żadnej dyspozycji, zaleceń, ani nie wprowadził żadnej procedury związanej z COVID-19 wobec drużyn biorących udział w meczu o Superpuchar. "Informacja i stanowisko Zespołu Medycznego przesłane klubom 5 sierpnia dotyczyły rozgrywek PKO BP Ekstraklasy i Pucharu Polski i nic nie mówiły o Superpucharze" - czytamy w oświadczeniu, gdzie Legia podkreśla, że PZPN nie zlecił przed meczem żadnych dodatkowych testów, nie oczekiwał ich od klubów. "Nie wiemy, czy takie aktualne wyniki posiadała drużyna Cracovii. Prezes PZPN nie miał żadnych podstaw prawnych, aby odwoływać odpowiedni mecz, na drużynę i sztab, które miały brać udział w meczu nie zostały nałożone żadne obostrzenia, które uniemożliwiałby rozegranie spotkania".

Legia tłumaczy, że jest świadoma popełnionego błędu, który polegał na nieodczytaniu wiadomości z laboratorium aż do momentu telefonu od sanepidu (stało się to po kilku dniach), ale nie zgadza się ze stwierdzeniem prezesa PZPN, który w poniedziałkowym wywiadzie powiedział, że chciała ukryć chorego (taki tytuł pojawił się też na pierwszej stronie gazety). "W Polsce obowiązuje procedura, w ramach której o wszystkich pozytywnych wynikach informowane są organy sanitarne. Bezpodstawne oskarżanie Legii uderza w jej wizerunek w oczach opinii publicznej oraz naszych partnerów i sponsorów dlatego oczekujemy sprostowania tej wypowiedzi i przeprosin, czego jesteśmy gotowi dochodzić na drodze prawnej" - czytamy w oświadczeniu, którego pełną treść można znaleźć na stronie "Przeglądu Sportowego"

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .