Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Właściciel Cracovii o karze: "Jest niesprawiedliwa". Tłumaczy, dlaczego się na nią zgodzili

- Stać nas na to, piłkarsko i finansowo, by zamknąć sprawę na tym poziomie. I odciąć się od przeszłości. Tej szemranej propagandy miałem już dość - mówi Sport.pl prezes Cracovii Janusz Filipiak o karze wymierzonej za dawną korupcję w klubie. Mówi też o Pucharze Polski dającym przepustkę do Europy i o tym, czy już wybaczył Januszowi Golowi zamieszanie z obniżką pensji.

Paweł Wilkowicz: PZPN wymierzył Cracovii taką karę za ustawianie spotkań w sezonie 2003/04, jaką była gotowa przyjąć: milion złotych grzywny i odjęte pięć punktów w najbliższym sezonie ligi. Uważa pan tę karę za sprawiedliwą? 

Janusz Filipiak: Nie, kara jest niesprawiedliwa. Kilka lat temu GKS Bełchatów w podobnej sytuacji dostał pół miliona kary i nie miał karnych punktów. Ale rozumiem to, my jesteśmy bardziej medialnym klubem niż ówczesny Bełchatów i inne były oczekiwania. O tym, że się na takie rozwiązanie zgodziliśmy, zdecydowało to, że ta kara odkreśla przeszłość. Pozbywamy się problemu tych wszystkich plotek, dodawania dziwnych kontekstów, szeptania. To nas skłoniło do kompromisu. Tak długo to już wisiało, trzeba było to zakończyć. Negocjacje były długie, trudne.  

Zobacz wideo Podbeskidzie szuka poważnych wzmocnień. "Chcemy piłkarza jak Matsui" [SEKCJA PIŁKARSKA #56]

Pan też się w nie osobiście angażował, czy za to odpowiadali inni? 

Ja też, ale dopiero w końcówce. Naprawdę mogliśmy się dalej bronić, przeciągać sprawę, grać na to, że przecież ciągle wina tych dwóch osób nie jest ostatecznie przesądzona, że w sądzie apelacyjnym oskarżeni o ustawianie meczów mogą wcale nie mieć utrzymanych tych wyroków (chodzi o Jacka P., byłego sędziego, oraz Rafała R. byłego członka rady nadzorczej Cracovii, sąd skazał ich za ustawianie meczów w imieniu Cracovii; P. nie był formalnie związany z klubem - red.). Ale trzeba to odciąć. Zakończyć przeszłość. Powtórzę: nie uważam kary za sprawiedliwą. Ale rozumiem, dlaczego Bełchatów kilka lat temu nie dostał ujemnych punktów, a my dostaliśmy. Siła medialna jest inna.  

Pan nazywa to medialnością, ale tu chyba chodzi o to, że jesteście dziś bardziej liczącym się uczestnikiem gry o wysokie stawki w polskiej piłce niż ówczesny Bełchatów, więc i było większe oczekiwanie, jeśli chodzi o surowość kary.  

Nie mam z tym ani problemu intelektualnego, ani emocjonalnego, że nasi rywale chcieli widzieć Cracovię ukaraną surowo i że wykorzystują ten wątek w rozgrywkach z nami. To normalne. Chcemy grać o wysokie cele, ogłaszamy to, dokumentujemy to wynikami. Stać nas na to, piłkarsko i finansowo, by zamknąć sprawę na tym poziomie. I odciąć się od przeszłości. Tej szemranej propagandy miałem już dość. Lepiej wyjść i mieć to za sobą niż tkwić i liczyć na łagodniejszą karę.  

Ta kara nie jest surowa, jeśli się zacznie przeliczać, ile było pkt z ustawionych wtedy meczów, a ile będzie teraz odjętych. Z drugiej strony: to nie obecne władze rządziły wtedy w klubie, Comarch dopiero wchodził do Cracovii. 

Nie, nie, nie. Proszę bez przeliczania punktów, zostawmy to. My nie wchodzimy w takie przeliczenia, ani w to jak było, czy nie było. Sensem naszej ugody jest zamknięcie tego tematu. Żebyśmy mogli raz na zawsze grać już spokojnie. Obecny zarząd Cracovii sobie na taką karę nie zasłużył. W międzyczasie spadliśmy z ligi i zapracowaliśmy na powrót. Zarząd wykonał ogromną robotę, także w kwestii walki z kibolami, rozbudowy infrastruktury. Nie zasłużyliśmy, ale niech to już się skończy. 

Ma pan wreszcie trofeum w Cracovii. W końcówce sezonu wszystkie siły rzuciliście właśnie na Puchar Polski? 

Tak. Mieliśmy w końcówce otwarte dyskusje z Michałem Probierzem, o co walczymy. Było już od pewnego momentu jasne, że nie powalczymy o miejsce wyższe niż czwarte, a to czwarte miejsce nie dawało przepustki do Europy w sytuacji, gdy w finale PP była Lechia. Wybór był prosty: trzeba zdobyć puchar. Michał Probierz mnie pytał, czy ma poświęcić miejsce w lidze dla tego celu, powiedziałem: tak, poświęcamy. Stawiamy wszystko na puchar, bo chodzi nam o Europę.  

Jak będziecie wzmacniać Cracovię z myślą o Europie? 

Właśnie dzisiaj zaczęliśmy ciężką pracę nad tym, żeby ściągnąć lepszych zawodników i utrzymać najlepszych. Kilkanaście maili dzisiaj przyszło do mnie w tej sprawie i tak będzie przez trzy-cztery miesiące.  

Trudniej będzie ściągnąć, czy zatrzymać? 

Ta sama skala trudności.  

Będzie pan chciał, żeby Cracovia przez transfery stała się trochę bardziej polska?  

To nie jest problem ani Cracovii, ani mój. To problem polskiej piłki: jak mamy 16-latka, który umie kopnąć prawą i lewą, to od razu jego celem jest wyjechać. Młodzi nie rozumieją, że mają się wypromować w polskiej piłce, okrzepnąć. Michał Probierz mówi: łatwo innym mówić ciągle: niech grają Polacy. Ale to niech ci inni wezmą odpowiedzialność za wyniki meczów Cracovii. Odpowiedzialność bierze trener Probierz i dobiera skład tak, żeby było najlepiej. Możemy sobie dyskutować o Polakach, o tym co Probierz powinien, a przyszło co do czego, to taki np. Pelle van Amersfoort gra fantastycznie. Ktoś chce z tym dyskutować i szukać za niego Polaka?  

Mówił pan swego czasu w wywiadzie dla Sport.pl, że jest w polskiej piłce trochę jak rolnik: sieje, sieje, czeka aż zasiane urośnie i jak rywale się będą wykruszać. Pandemia tej gotowości do siania nie zmieniła?  

Jeśli to jest pytanie o to, gdzie teraz jesteśmy, to takie pytanie sobie zadaje 99 procent biznesów. Do końca roku dużo koncernów zapowiedziało pracę zdalną. Firmy nie wiedzą, gdzie są. I my też nie wiemy, gdzie jesteśmy. Comarch w pierwszej połowie roku będzie miał dobre wyniki. A długoterminowo? Ciągle czekamy, jaka rzeczywistość się objawi po tym wszystkim. Nie tylko w piłce. W biznesie i w życiu. Zobaczymy. Na razie gramy i wygrywamy.  

Nie miał pan podczas tego kryzysu chwili zawahania: jak trzeba ratować firmę, to jednak okazuje się, że ten futbol i klub nie taki ważny? 

Nie straciłem do Cracovii serca, nawet gdy był moment największej niepewności. Poza tym siła medialna klubu jest ogromna i jako człowiek rozsądny tego nie mogę zlekceważyć. Ale jestem też zaangażowany w ten klub emocjonalnie. W rozsądnych granicach, ale jestem, wbrew temu co niektórzy kibice piszą. Ten klub to element grupy Comarch. W przychodach mały, a medialnie i emocjonalnie znaczący. Jak Cracovia wygrywa, to Comarch pracuje lepiej.  

A do sporu z Januszem Golem o redukcję pensji podszedł pan emocjonalnie? Czy jest szansa na znalezienie rozwiązania? Od pewnego momentu Gol przestał grać, był nawet odesłany na urlop. 

Rozmawiałem z nim na płycie boiska w Lublinie. Zobaczymy. To są trudne tematy. We mnie nie ma wewnętrznej złości. To czy ma drogę powrotu do drużyny, zależy raczej od tego, w jakiej jest formie. Na pewno nie ma już we mnie żadnej złej krwi ani rozczarowania nim.   

Michał Probierz powie to samo? 

A to już proszę jego pytać.  

Przeczytaj także: