Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Juniorzy Lecha Poznań zrobili furorę. 40 procent bramek. Ale to inny klub dostanie ogromne pieniądze z Pro Junior Systemem

40 proc. goli Lecha zdobyli młodzieżowcy. To "Kolejorz" korzystał z nich najwięcej. 3 mln złotych za zwycięstwo w Pro Junior System zgarnęła jednak Legia Warszawa. Mimo spadku spore pieniądze trafiły też do ŁKS-u, który przez brak utrzymania zasilił niemal milionem złotych Fundację Piłkarstwa Polskiego i odebrał pieniądze Cracovii. To przy założeniu, że wszystko policzono dobrze. W systemie od dawna jest bowiem pełno błędów.

Który klub Ekstraklasy najbardziej stawia na młodzież? Lech. Na poparcie tej odpowiedzi będzie sporo argumentów. Młodzieżowcy z Poznania rozegrali w tym sezonie 11500 minut. To stanowi 31% z czasu wszystkich występów w tym klubie. Kolejna w zestawieniu Lechia, Górnik czy Legia zostały w tym aspekcie zdystansowane o 1/3 długości (dane za Ekstrastats). Lech w tym sezonie skorzystał też aż 13 różnych młodzieżowców. W tej kategorii też nie znajdziemy lepszego. Dodatkowo poznańska młodzież miała potężny wpływ na bramkowy dorobek drużyny. Młodzieżowcy zdobyli niemal 40 proc. goli zespołu, dystansując pod tym względem kolejne w zestawieniu: Zagłębie i Jagiellonię, w których młodzież strzeliła 27% goli (Ekstrastats). W klasyfikacji młodych strzelców drugi (razem z Przemysławem Płachetą) był Kamil Jóźwiak.

Zobacz wideo Podbeskidzie szuka poważnych wzmocnień. "Chcemy piłkarza jak Matsui" [SEKCJA PIŁKARSKA #56]

Rekordowe punkty w Pro Junior System

To, że Lech zdominował młodzieżowe statystyki, nie ma bezpośredniego przełożenia na Pro Junior System. To program, który nagradza kluby wystawiające w meczach młodych zawodników i to nagradza całkiem sporymi kwotami. W sezonie 2019/20 do zgarnięcia z programu było 8,1 mln złotych. To o połowę więcej niż w ostatnim sezonie. Ponad 2/3 środków dla klubu daje Ekstraklasa, resztę dokłada PZPN. Te 8 milionów dzielone jest na pięć najlepszych w klasyfikacji Pro Junior System drużyn. Najwięcej, bo aż 3 mln dostaje zwycięzca. 2 miliony wędruje do drugiej drużyny, 1,5 mln do trzeciej, milion do czwartej, a 600 tys. do piątej.

Wydaje się, że w tym sezonie kluby wreszcie mocniej zainteresowały się młodymi (a może pomógł też wymóg gry z młodzieżowcem). Dwie pierwsze drużyny łącznie zdobyły najwyższą liczbę punktów, od początku istnienia programu. Mało tego. W obecnym sezonie Legia i Lech uzbierały więcej punktów niż wszystkie kluby ekstraklasy w sezonie 16/17 (wtedy było to nieco ponad 23000 pkt.). Mistrz i uzbrojony w tabuny młodych wicemistrz Polski, w PJS prowadzili w miarę wyrównaną walkę. To jednak warszawianie będą bogatsi o 3 mln złotych.

Młodzieżowiec młodzieżowcowi nierówny

Przepis o obowiązku gry młodzieżowca w Ekstraklasie nie ma nic wspólnego z Pro Junior System. Co prawda i tu, i tu chodzi o stawianie na młodych, ale definicja młodzieżowca w przepisach Ekstraklasy jest inna niż ta zapisana w regulaminach Pro Junior System. Dla programu liczą się tylko Polacy, którzy mają nie więcej niż 21 lat. Przepisy o młodzieżowcu obligują klub do gry Polaka, który ma najwyżej 22 lata.

Ta subtelna różnica sprawia, że w PJS zyskują kluby, które stawiają na graczy nieco młodszych. To dlatego, choć na podium w klasyfikacji kanadyjskiej młodzieżowców jest Kamil Józwiak jego występy z perspektywy PJS nic "Kolejorzowi" nie dają. Jóźwiak ma 22 lata. Podobnie sytuacja wyglądała choćby z Robertem Gumnym, czy Pawłem Tomczykiem.

Dodatkowo z punktu widzenia systemu najbardziej cenni są wychowankowi klubów, bo to ich minuty na boisku liczą się podwójnie. Bonusowe punkty idą także za występy w reprezentacjach. W innych niż seniorska premiowane są tylko mecze o punkty (U-21), a w kadrach młodszych tylko spotkania na mistrzowskich imprezach (np. MŚ czy ME). Ten ostatni punkt w tym sezonie okazał się dla Warszawy kluczowy.

Najcenniejszym zawodnikiem Lecha z punktu widzenia PJS był Tymoteusz Puchacz. Zdobył on ponad 5000 punktów, ale tylko za Ekstraklasę. Na MŚ U-20 grał jeszcze jako gracz GKS-u Katowice, więc Lech na tym nie zyskał. Legia natomiast rozbiła bank dzięki Radosławowi Majeckiemu. Młody bramkarz rozegrał najwięcej spotkań ze wszystkich notowanych w PJS graczy i zdobył niemal 6 tys. punktów. Dodatkowo obłowił się bonusowymi punktami w 4 meczach MŚ U-20 (700 punktów). Były golkiper Legii zdobył niemal dwa tysiące oczek więcej od drugiego w Legii Michała Karbownika. Dla Legii punktowali też m.in. Maciej Rosołek Mateusz Praszelik, czy Bartosz Slisz. Lechowi sporo punktów oprócz wspomnianego Puchacza nabili Kamiński i Moder. Lech wygrałby Pro Junior System, gdyby patrzeć tylko na ligę. Uwzględniając punkty otrzymane dzięki meczom kadry, był już jednak drugi. Z wysyłania swoich graczy na spotkania w biało-czerwonych koszulkach dostał 8 punktów. Choć punktujący w klasyfikacji końcowej PJS gracze Lecha wystąpili w 23 meczach kadry, a punktujący w Legii tylko w 13 spotkaniach reprezentacji, to jednak Lechici grali w tych starciach i tych reprezentacjach, które nie są dla regulaminu punktacji PJS istotne (El. ME U-19, U-20 Elite League i mecze towarzyskie). Dodatkowo końcówka walki o wygraną w PJS była problematyczna. W systemie błędnie zapisano bowiem punkty za mecze kadry - korzystnie dla Lecha i ze stratą dla Legii. Tuż przed końcem rozgrywek błąd skorygowano. A lider klasyfikacji się odwrócił.

System pomyłek

Problemy z systemem Pro Junior System są cykliczne, a kluby same zaczęły coraz uważniej liczyć swoje punkty i informować PZPN o błędach. Tych mało nie jest.

Kilkanaście różnych wpadek czy nieścisłości zebrał serwis naszpicy.pl. Mało brakowało, by niektóre błędy mogły mieć wpływ na późniejszą niesprawiedliwą dystrybucję premii dla klubów. Częstymi problemami są np. błędne dane w systemie dotyczące zmian podczas meczu. Zdarzało się, że we wprowadzaniu danych odwracano lub mylono cyfry, przez co klub zamiast punktów za 74 minuty gry zawodnika, miał liczone punkty za minut 54 (przypadek Sandecji Nowy Sącz z poprzedniego sezonu).

"W poprzednim sezonie takie drobne błędy o mały włos nie spowodowały, że Stomil Olsztyn nie załapałby się na miejsce premiowane kwotą 200 tysięcy zł.” - zwracali uwagę dziennikarze naszpicy.pl, zaznaczając, że zawodnik, który wszedł w 69 minucie, miał dostać punkty za 21 minut gry, a wpisano mu punktów jak za 8 minut. Kilka takich nieścisłości w klasyfikacji końcowej PJS może zrobić dużą różnicę. Wspomniany Stomil ostatecznie w sezonie wyprzedził kolejną Sandecję raptem o 39 punktów i jako ostatnia drużyna ze stawki załapał się na premię. Innymi problemami w systemie jest nieprawidłowe określenie statusu młodzieżowca (w ubiegłym sezonie w samej 1. lidze było 5 takich nieprawidłowości). W tym sezonie w Ekstraklasie był jeden wychwycony błąd dotyczący gracza Korony Kielce. Działacze polskich klubów przyznają nam, że często prowadzą ożywione korespondencje i wymieniają się z PZPN-em "różnymi wersjami matematyki". Czasami błędy są też dla nich korzystne. Np. wtedy gdy w systemie okazuje się, że jeden z graczy cyklicznie zbiera punkty za ligowe mecze trwające 120 minut (przypadek Ruchu Chorzów z sezonu 2017/18).

Zmiana zasad w trakcie gry. Kasa dla ŁKS-u i fundacji PZPN

Wracając do tegorocznych rozstrzygnięć - na trzecim miejscu zestawienia PJS w Ekstraklasie znalazł się ŁKS. Mimo spadku i fatalnego sezonu łodzianie opuszczą Ekstraklasę w nieco lepszych nastrojach. Zarobią w PJS, bo skorzystają na zmienionych przepisach. Do tej pory klub, który w rankingu PJS łapał się na premię, ale nie był w stanie utrzymać w lidze, nie mógł liczyć nawet na złotówkę. W maju, podczas lockdownu ligi, PZPN zmienił przepisy. Od maja tylko degradacja wymierzona przez Komisję Dyscyplinarną lub ze względu na niespełnienie wymagań licencyjnych i wycofanie się z ligi powoduje utratę środków. To był zapis korzystny dla trzymającego się czuba klasyfikacji PJS ŁKS-u. Mniej korzystny dla Cracovii, która na starych zasadach po skreśleniu ŁKS-u mogła załapać się na premię za piąte miejsce (600 tys. złotych). Nie cieszyli się też w Lubinie i Gdańsku. Ostatecznie Zagłębie i Lechia na zmianie przepisu w trakcie rozgrywek straciły odpowiednio pół miliona i 400 tys. złotych, bo zajęły niższą lokatę.

Sportowy spadek dla ŁKS-u oznaczał natomiast, że łodzianom przysługuje połowa premii za trzecie miejsce w klasyfikacji PJS. Zamiast 1,5 mln złotych, do pierwszej ligi zabiorą tylko 750 tys. Według nowej uchwały pozostała część pełnej kwoty nie przejdzie na inne drużyny.

"Zostanie przekazana Fundacji Piłkarstwa Polskiego na potrzeby realizacji projektów dedykowanych rozwojowi piłkarstwa polskiego" - czytamy w podjętej uchwale. Fundacja Piłkarstwa Polskiego to podmiot założony przez PZPN. Jej prezesem jest Zbigniew Boniek. Wspiera amatorów, młodzież i piłkę kobiecą.

Ostateczny podział środków w Pro Junior System dla pięciu najlepszych drużyn wygląda tak:

  • Legia Warszawa - 3 mln złotych
  • Lech Poznań - 2 mln złotych
  • ŁKS - 750 tys. złotych (drugie 750 tys. zasili Fundację Piłkarstwa Polskiego)
  • Zagłębie Lubin - 1 mln złotych
  • Lechia Gdańsk - 600 tys. złotych

Przeczytaj także: