Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Legia Warszawa może się wzmocnić przed Ligą Mistrzów. "On się uważa za gwiazdę, a niewiele osiągnął"

- Gdyby chciał się u nas odbudować, to zapraszamy - mówi prezes Dariusz Mioduski. - On się uważa za gwiazdę, a niewiele osiągnął. Pytanie czy życie nauczyło go pokory - tak o tym samym piłkarzu wypowiada się Cezary Kucharski. Kim Legia może się wzmocnić przed europejskimi pucharami? Czy mistrz Polski na pewno dostanie rekordowe pieniądze za Michała Karbownika? - Ludzie, włączcie telewizor - apeluje trener Bogusław Kaczmarek.

Liga trwa, ale Ekstraklasa S.A. już nominowała po sześciu bramkarzy, obrońców, pomocników i napastników, z których zostaną wybrani najlepsi piłkarze sezonu na swoich pozycjach. Najwięcej nominowanych graczy - sześciu - ma Legia. Ale czy zawodnicy Aleksandara Vukovicia dostaną najwięcej nagród? Niekoniecznie.

Zobacz wideo Napoli - Milan 2:2. Skrót spotkania [ELEVEN SPORTS]

Mistrz mocny. Ale musi się wzmocnić

- Legię się surowo ocenia, surowiej niż inne zespoły. Ale że nie ma w niej wielkich indywidualności? To jest filozofia Vukovicia: budowanie zespołu, a nie opieranie się na jednostkach - mówi Cezary Kucharski.

Dwukrotny mistrz Polski w barwach Legii mówi nam, których zawodników uważa za najlepszych w lidze. Najpierw spójrzmy na wszystkich nominowanych.

  • Bramkarz sezonu: Dusan Kuciak (Lechia), Radosław Majecki (Legia), Frantisek Plach (Piast), Pavels Steinbors (Arka), Dante Stipica (Pogoń), Matus Putnocky (Śląsk).
  • Obrońca sezonu: Michał Karbownik (Legia), Jakub Czerwiński (Piast), Igor Lewczuk (Legia), Lubomir Satka (Lech), Tomas Petrasek (Raków), Artur Jędrzejczyk (Legia).
  • Pomocnik sezonu: Jorge Felix (Piast), Kamil Jóźwiak (Lech), Damjan Bohar (KGHM Zagłębie), Domagoj Antolić (Legia), Dani Ramirez (Lech), Jesus Jimenez (Górnik).
  • Napastnik sezonu: Christian Gytkjaer (Lech), Jarosław Niezgoda (Legia), Flavio Paixao (Lechia), Igor Angulo (Górnik), Piotr Parzyszek (Piast), Bartosz Białek (KGHM Zagłębie).

- Napastnik sezonu? Gytkjaer najbardziej mi się podobał. Ale Jose Kante też mi się podobał. Do obecnego stylu gry Legii Kante w dobrej formie bardzo pasuje. Powinien być wśród nominowanych - twierdzi Kucharski.

- Pomocnik sezonu? Jóźwiak albo Jorge Felix. Oni się wyróżniali najbardziej. Ale i gra Luquinhasa bardzo mi się podobała. Fajnie się na niego patrzy, na to, jak się uwalnia od przeciwnika. Może ma mało liczb, czyli bramek i asyst, ale jeśli zostanie [podobno mocno zainteresowany Brazylijczykiem jest jeden z bogatych klubów z Bliskiego Wschodu], to w kolejnym sezonie może być z tym lepiej - mówi były napastnik Legii.

- Obrońca? Wydaje mi się, że Jędrzejczyk. Miał dobry sezon, jest mistrzem Polski, gra w reprezentacji. Jest moim zdaniem najlepszy. Bramkarz? Powiem szczerze: nie jestem fanem Majeckiego. Oczekuję trochę więcej. Ale on jest jeszcze młody, dużo przed nim, możliwe, że w Monaco w pełni pokaże swój potencjał. Był w Legii solidny, ale bez wzlotów. Kuciak to bramkarz sezonu. On potrafi wybronić mecz. Nie pamiętam, żeby Majecki to zrobił, jemu brakuje spektakularności. Jestem ze starej szkoły podejścia do bramkarzy. Ona mówiła, że w sezonie bramkarz musi sam wygrać drużynie trzy-cztery mecze. Majecki tego nie robił, a Kuciak robił - mówi Kucharski.

Wnioski? - Struktura i gra tej Legii mówi mi, że to mocny mistrz. Taki, który przy dobrym losowaniu i dobrych wzmocnieniach ma szansę coś osiągnąć w europejskich pucharach - podsumowuje Kucharski.

Mladenović dobry, Kuciak najlepszy. Ale to za mało

To samo zaraz po zdobyciu mistrzostwa powiedział Vuković. - Drużyna potrzebuje pięciu-sześciu wzmocnień na poziomie Mladenovicia, żeby się rozwijać - stwierdził trener Legii.

- Filip Mladenović to bardzo dobry transfer. To obrońca bardzo ofensywny, z dużą szybkością, z dobrym dośrodkowaniem. I doświadczony, ma już 29 lat. To piłkarz gotowy do gry - chwali Bogusław Kaczmarek. Odkrywca wielu talentów liczy na to, że wkrótce Legia sprowadzi jeszcze jednego doświadczonego zawodnika z Lechii Gdańsk, czyli Kuciaka. - Moim zdaniem to najlepszy bramkarz ligi - Kaczmarek zgadza się z tym, co powiedział już Kucharski. - Lechia bez Kuciaka i bez Mladenovicia mogłaby być poza pierwszą ósemką - dodaje asystent Leo Beenhakkera z czasów gdy Holender prowadził reprezentację Polski.

Nadzieję na nie tylko te transfery ma Zbigniew Mandziejewicz. - W 1995 do Legii doszło kilku bardzo dobrych zawodników i wywalczyliśmy awans do Ligi Mistrzów - przypomina. - Ale nasze kluby już od lat nastawiają się nie na grę w pucharach, tylko na wyprodukowanie jakiejś gwiazdeczki i jej dobre sprzedanie. I - co jest najgorsze - zazwyczaj w miejsce takich obiecujących chłopaków sprowadzani są ludzie z zagranicy, którzy zamiast coś prezentować, wyglądają tak, jakby przyjechali się uczyć grać w piłkę. Mam nadzieję, że Legia jednak dalej będzie umiała stawiać na chłopaków, którzy walczą, już coś potrafią i mogą się rozwinąć - dodaje.

Roberto Carlos i Mbappe nie. A Kapustka?

Zdaniem dwukrotnego mistrza Polski z barwach Legii, świetnym ruchem klubu byłoby ściągnięcie Bartosza Kapustki. - Bartek to idealny przykład piłkarza, który co najmniej rok temu powinien zagrać w Legii. Gdyby chciał się u nas odbudować, zapraszamy. Ale on ma jeszcze roczny kontrakt z Leicester, więc trudno powiedzieć, czy się uda - mówi w rozmowie ze Sport.pl prezes Legii Dariusz Mioduski.

- Kapustka? To wielka niewiadoma. On się uważa za gwiazdę, a niewiele w futbolu osiągnął. Pytanie czy życie nauczyło go pokory, czy zmieniło go przesiadywanie na ławce, właściwie przez kilka lat bycie na uboczu prawdziwej piłki. Obawiam się, że on charakterologicznie mógłby nie pasować Vukoviciowi - twierdzi Kucharski. - Dziennikarze uważają Kapustkę za wciąż duże nazwisko, a ja mam nadzieję, że on zszedł na ziemię. Mówi się, że piłkarz jest tak dobry jak jego ostatni mecz, a ja nawet nie wiem jaki był ostatni mecz Kapustki. I chyba nikt tego nie pamięta - dodaje.

Vuković rzeczywiście na każdym kroku podkreśla, że starannie dobiera sobie graczy. - Żadnych Robertów Carlosów czy Mbappe, tylko takich zawodników, których uznajemy, że mogą nas wzmocnić - wyjaśnia, jakich pięciu-sześciu nowych nabytków potrzebuje.

- Vuković zdaje sobie sprawę z możliwości finansowych klubu i z tego, że udało mu się zbudować drużynę z solidnych piłkarzy, a wielkie gwiazdy wcale nie dadzą gwarancji, że podniosą poziom drużyny. Polityka Mioduskiego jest inna niż Leśnodorskiego, a wypowiedź Vukovicia, że nie trzeba Roberto Carlosa czy Mbappe rozumiem tak, że nie będzie niepotrzebnego ryzyka, niebezpiecznego dla drużyny i finansów klubu - tłumaczy Kucharski.

Karbownik da rekordowy zysk?

Jeśli chodzi o finanse, to te legijne na transfery są zależne przede wszystkim od jednej rzeczy. - Jaki jest budżet na transfery? - na takie pytanie prezes Mioduski odpowiada: "Jeśli nie sprzedamy Karbownika, to niewielki".

Karbownik to 19-letni lewy obrońca, któremu wróży się wielką przyszłość. - Nie chciałbym skupiać się na Barcelonie, bo tutaj konkretów nie ma. Ale są za to z innych klubów. Wiadomo, że teraz nie zdradzę ich nazw, ale wiele z tych, które w kontekście Michała pojawiają się w mediach, to są kluby trafione. Kluby, z którymi prowadziliśmy lub nadal prowadzimy jakieś rozmowy - mówił niedawno w "Sekcji piłkarskiej" menedżer zawodnika, Mariusz Piekarski.

Sevilla, Betis, Tottenham, Atalanata, PSV Eindhoven, Club Brugge, Napoli, Celtic, a nawet Barcelona i Real Madryt - te kluby wymieniano w kontekście Karbownika w ostatnich tygodniach.

Piekarski twierdzi, że transfer będzie najpewniej najwyższym w historii ekstraklasy. I że jego zawodnik znajdzie się w którejś z lig Top5 (Anglia, Francja, Hiszpania, Niemcy, Włochy). Mówi się, że Legia może dostać za piłkarza około 10 mln euro.

"Ludzie, włączcie telewizor!"

- A moim zdaniem jak ktoś mówi, że Karbownik to jest obrońca i że on pójdzie na przykład do Serie A grać na lewej obronie, to uważam, że to jest nadinterpretacja jego umiejętności - zaskakuje trener Kaczmarek. - Czepiam się go, ale nie bez powodu. Trzy lata temu byłem na meczu Polska - Norwegia reprezentacji do lat 16 i widziałem, jak Karbownik wszedł z ławki i grał w drugiej linii, w środku. To jest dla niego optymalna pozycja. Tam grał długo, dopiero trener Vuković go przestawił. W układzie 4-2-3-1 Karbownik może grać nawet na pozycji numer 11, bo najbardziej widoczny i najgroźniejszy jest na 30. metrze od bramki przeciwnika. A jeżeli ktoś mówi, że ten chłopak pójdzie grać na lewej obronie do Anglii, Hiszpanii czy do Włoch, to ja powiem tak: ludzie, włączcie telewizor i popatrzcie, jacy gladiatorzy tam grają na lewej obronie - dodaje Kaczmarek.

- Karbownik? Jak sprzedawali Kapustkę, to prezes Boniek mówił, że on sobie poradzi w mistrzu Anglii. W naszej piłce każdy kit się przyjmie. Ja widziałem, że w ostatnich meczach Karbownik robił dużo błędów. Ma zadatki na dobrego piłkarza, ale zgadzam się z trenerem Kaczmarkiem, że dzisiaj nie miałby szans grania w czołowych drużynach poważnych, zachodnich lig. Moim zdaniem to nie jest piłkarz na boczną obronę, tylko bardziej pomocnik - mówi Kucharski. - Ale tam też często idzie do przodu, a brakuje mu świeżości, siły, żeby właściwie wykończyć akcję. Może to się bierze z tego, że gra za daleko od bramki przeciwnika - dodaje. - Rozumiem głosy tych, którzy Karbownika chwalą, bo im więcej pochlebnych słów, tym łatwiej będzie go sprzedać. Ale ja w tej chwili nie widzę w nim piłkarza, który wyjeżdża na przykład do Niemiec i gra w pierwszym składzie czołowego klubu. To niemożliwe - przekonuje Kucharski.

Oczywiście Legia nie musi się przejmować takimi opiniami. Zainteresowanie Karbownikiem jest spore, mistrz Polski najpewniej skorzysta z niego jeśli nie już w letnim oknie transferowym, to zimą. - Zakładam, że zostanie do zimy. Chciałbym, żeby zagrał z nami w pucharach, jako zawodnik Legii zadebiutował w reprezentacji Polski, by było widać, jak się rozwija. Ale jeśli przyjdzie oferta satysfakcjonująca nas i Michała, on sam będzie widział możliwość rozwoju, to oczywiście siłą go nie zatrzymamy. Zainteresowanie jest duże, często odbieram telefon i słyszę "daj mi trzy dni, to sprzedam Karbownika". Odsyłam takich na drzewo - opowiada Mioduski. Mistrz Polski czeka na najlepszą okazję. - Na tym polega nasz model funkcjonowania, że przynajmniej raz w roku sprzedamy przynajmniej jednego zawodnika za wysokie kwoty - tłumaczy prezes.

Legia polska, a nie cudzoziemska

Jak Legia powinna zainwestować te wysokie kwoty, gdy już je dostanie? - Musi dalej stawiać na takich chłopaków jak Bartosz Slisz, którego wykupiła za duże pieniądze [3,5 mln złotych] z Zagłębia Lubin - twierdzi Mandziejewicz.

- Niestety, prezesi naszych klubów i menedżerowie naszych zawodników patrzą krótkowzrocznie. "Nie damy go do Legii, nie będzie grał przeciw nam, sprzedamy go na zachód, zarobimy więcej" - takie jest myślenie. A moim zdaniem często jeden czy drugi klub zarobiłby więcej, dając piłkarza do Legii i zapewniając sobie dobry procent od kolejnego transferu. I tak samo jest z menedżerami, którzy myślą sobie tak: "Sprzedam go, wezmę prowizję, a później zobaczymy, co się będzie działo". A mógłby taki menedżer przekonać piłkarza, żeby teraz poszedł tam, gdzie na pewno będzie grał i gdzie się rozwinie, a z szansy w zachodnim klubie żeby spróbował skorzystać wtedy, kiedy będzie lepiej przygotowany. Gdybyśmy mieli klub, który gra w Lidze Mistrzów i gdyby w tym klubie występowali najlepsi młodzi Polacy, to dla naszej piłki byłaby to najlepsza promocja. I do takiego klubu wszyscy dobrzy młodzi zawodnicy by się pchali. A tak pałętają się gdzieś i marnują talenty - mówił były piłkarz Legii w niedawnej rozmowie ze Sport.pl.

Mandziejewicz mocno związany też ze Śląskiem Wrocław twierdzi, że w Legii swój talent rozwinąłby Przemysław Płacheta. Bliska pozyskania go Legia była rok temu. Teraz 22-latek trafi raczej do Norwich City niż do Warszawy.

A co odpowiedziałby Cezary Kucharski, gdyby zadzwonił do niego dyrektor sportowy Legii Radosław Kucharski i poprosił, żeby menedżer wskazał graczy, których można i warto sprowadzić do klubu? - Personaliów nie chcę wymieniać, natomiast wydaje mi się, że w Legii muszą szukać szybkości, czyli szybkich piłkarzy - mówi dawna gwiazda z Łazienkowskiej.

Skoro szybkość, to wracamy do Płachety. Może jednak warto byłoby powalczyć z Anglikami, którzy spadli z Premier League i wyłożył około 2 mln euro? - Szczerze powiedziawszy, nie mam pewności, że zrobiłby różnicę w pierwszym składzie. To solidny piłkarz, może byłby uzupełnieniem, ale jeszcze nie widzę w nim gracza, który przychodzi do Legii i podnosi jakość drużyny. Choć ze względu na swoją szybkość mógłby się przydać - mówi Kucharski.

Wszyscy rozumieją Vukovicia

Zdaniem byłego agenta Roberta Lewandowskiego Legia powinna w najbliższym czasie zadbać o pozyskanie i takich zawodników, którzy mogliby się przydać, a nie tylko od razu gotowych do gry w podstawowym składzie. - Wiadomo, że trener zawsze chciałby mieć szeroką kadrę. Podchodzi maksymalnie ambitnie. Pięciu-sześciu nowych zawodników? Tak, żeby wzmocnić kadrę, ale jeśli chodzi o pierwszy skład, to nie. Aż tyle zmian w "jedenastce" zaburzyłoby obecną strukturę w drużynie. Bezpieczniej byłoby sprowadzić trzech-czterech graczy do pierwszego składu - tłumaczy Kucharski. - Ale rozumiem stanowisko trenera, który chce mieć jak najwięcej jak najlepszych zawodników. Oczekiwania w Legii są takie, żeby walczyć o mistrzostwo oraz Puchar Polski i grać w europejskich pucharach. Vuković chce być na to gotowy i rotować składem. Chce móc wystawiać w środę w pucharach jeden zespół, a w sobotę w lidze drugi - dodaje.

Swojego trenera rozumie też prezes. - Taka jest rola trenera, by pchać tę drużynę do przodu. Wszyscy chcemy i współpracujemy ze sobą tak, by ona cały czas robiła postęp. Nie mogę teraz obiecać, że przyjdzie do nas aż pięciu czy sześciu piłkarzy na najwyższym poziomie, ale zrobimy wszystko, by tak się stało i trener był zadowolony - zapewnia Mioduski.

Więcej o: