Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Legia Warszawa wyłączyła silnik przeciwnika. Ma jednak problemy

Legia Warszawa pokonała Śląsk 2:0 i do 10 punktów powiększyła przewagę nad drugim w tabeli Piastem. Aktualni wicemistrzowie Polski są o krok od odzyskania tytułu, który mogą przyklepać już za sześć dni.

To nie był wielki mecz drużyny Aleksandara Vukovicia. Legia Warszawa nie przypominała już walca, który w drugiej połowie zdemolował Wisłę Kraków czy bezlitośnie przejechał się po Arce Gdynia. Warszawiacy bardziej mogli podobać się nawet w Zabrzu, kiedy niespodziewanie przegrali 0:2. Przed tygodniem wicemistrzów Polski mocno zawiodła skuteczność. W niedzielę takiego marnotrawstwa legioniści już nie zaprezentowali. I co najważniejsze - wygrali.

Zobacz wideo Świetny występ Krzysztofa Piątka i niespodziewane zwycięstwo Herthy [ELEVEN SPORTS]

W meczu ze Śląskiem piłkarze Vukovicia wykorzystali niemal wszystkie okazje bramkowe, które sobie wykreowali. A trzeba przyznać, że głównie dzięki dobrej postawie gości, wielu ich w niedzielę nie było. Wrocławianie nie przestraszyli się meczu przy Łazienkowskiej, zaatakowali wicemistrzów Polski na ich połowie, zmuszając do kilku prostych błędów. W liczbie tych prym wiódł Andre Martins, który swoją niedokładnością i nonszalancją irytował stołecznych kibiców.

Środkowy pomocnik z Portugalii rozczarował, ale na swoje szczęście Legia miała w składzie innego. Walerian Gwilia dwukrotnie odnalazł się w polu karnym Śląska, strzelając swojego dziewiątego i dziesiątego gola w pierwszym sezonie po transferze do stolicy. Głównie dzięki Gruzinowi zespół Vukovicia wygrał mecz, który w liczbach prezentuje się, jak na niego, nietypowo. Legioniści oddali mniej strzałów i strzałów celnych, niż wynosi ich średnia w tym sezonie. O siedem procent niższe (46%) było też jej posiadanie piłki.

Zespół Vukovicia długimi momentami oddawał piłkę rywalom, ale jednocześnie nie pozwalał im na nic. Dość powiedzieć, że Śląsk przy Łazienkowskiej nie oddał celnego strzału na bramkę Radosława Majeckiego. Legioniści zrobili to samo, co w niedawnym meczu z Lechem, czyli wyłączyli z gry silnik przeciwnika. W Poznaniu udało się to z Kamilem Jóźwiakiem, w niedzielę z Przemysławem Płachetą. Chociaż najszybszy zawodnik ligi szukał sobie miejsce na obu skrzydłach, to ostatecznie nie znalazł go nigdzie.

Legia Warszawa o krok od mistrzostwa Polski

Legia spokojnie wykonała duży krok w kierunku mistrzostwa Polski, wykorzystując sobotnią porażkę Piasta z Lechem. To, że zespół Vukovicia położył już jedną rękę na trofeum, nie znaczy jednak, że Legia nie ma problemów. Pierwszym są kontuzje, których w meczu ze Śląskiem nabawili się najlepszy po powrocie ligi Marko Vesović oraz Jose Kante. Ten drugi będzie też musiał się gęsto tłumaczyć ze skopania koszulki meczowej w drodze do szatni. Kibice wyrok już wydali: Gwinejczyk ma przeprosić i sp******ać

Przeprosiny i kara mogą tu nie wystarczyć. Tym, co może udobruchać fanów i pozwolić zapomnieć o sprawie, może być mistrzostwo, które legioniści mogą przyklepać już za sześć dni po domowym meczu z Piastem. Najpierw jednak zespół Vukovicia musi wygrać w środę w Białymstoku z rozpędzoną Jagiellonią, co klubowi ze stolicy nie udało się od blisko czterech lat.

Czytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .

Więcej o: