Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Nowy Lewandowski" wyważył drzwi Ekstraklasy! "Te porównania nie są wzięte z sufitu"

Sportowa wersja czołgu, nowy Lewandowski, megapiłkarz - to tylko niektóre określenia Bartosza Białka. 18-latek z Zagłębia Lubin wyważył drzwi Ekstraklasy i już po kilku meczach wzbudził uwagę klubów z topowych europejskich lig. - Wszyscy w Zagłębiu życzymy Bartkowi takiej kariery, jaką zrobił Robert Lewandowski. Co więcej - myślę, że te porównania nie są wzięte z sufitu - mówi nam Adam Buczek, który prowadził Białka w rezerwach.

Nowe pokolenie polskich piłkarzy ma świadomość, że praca wykonana tylko na treningu to za mało. Oni chcą więcej, lepiej, a ich marzenia sięgają dalej. Zostawanie po zajęciach na boisku i doskonalenie kolejnych elementów gry to niemal standard. Do tego dieta, siłownia, ale przede wszystkim odpowiednie warunki. 10-15 lat temu młodzi zawodnicy nie mieli takich warunków, jakie są teraz. Ale nie mieli też takiego zapału do pracy i robienia kariery. Teraz jest inaczej, lepiej, a pierwsze efekty powoli widać. I to już w Ekstraklasie.

Bartosz Białek jest flagowym przykładem nowego pokolenia polskich piłkarzy. Wyszkolonym w dobrej akademii, na dobrych boiskach. Talent miał zawsze, ale sposób, w jaki wyważył ekstraklasowe drzwi, jest imponujący.

Zobacz wideo Legia wyrosła ponad Ekstraklasę? Jednoznaczna opinia eksperta

"Rozwoju Białka mi nie przypisujcie"

- Skłamałbym, gdybym powiedział, że wiedziałem. Wszyscy trenerzy, którzy pracowali z Bartkiem, widzieli w nim olbrzymi potencjał, ale tak spektakularnego wejścia do ekstraklasy chyba nikt się nie spodziewał - mówi Adam Buczek, trener rezerw Zagłębia Lubin, który w Lubinie nazywany jest ojcem złotych pokoleń Zagłębia. To on 10 lat temu wypuścił w świat m.in. Pawła Olkowskiego, Damiana Dąbrowskiego czy Bartosza Rymaniaka i zdobył z nimi dwa mistrzostwa Młodej Ekstraklasy.

- Ale rozwoju Bartka Białka mi nie przypisujcie - śmieje się już na wstępie naszej rozmowy. - On grał u mnie tylko pół roku, bo od razu ruszył do pierwszego zespołu. W tym przypadku wielką pracę wykonali inni: Marcin Ciliński, Bartosz Kwiatkowski czy Piotr Bałuciak - wymienia. I dodaje, że Białek zwracał uwagę każdego trenera, z którym pracował. - Wszyscy widzieli w nim potencjał. Miał niemal wszystkie cechy kandydata na dobrego piłkarza. Miewał drobne problemy ze zdrowiem, ale potrafił je przezwyciężyć i dziś jest w miejscu, w którym chciałby być każdy wychowanek naszej akademii - zaznacza Buczek.

Bo takiego wejścia młodzieżowca do Ekstraklasy w ostatnich latach po prostu nie było. 14 meczów, siedem goli, trzy asysty i trzy kluczowe podania - lub, jak kto woli, asysty drugiego stopnia. Kosmos! A mówimy o chłopaku urodzonym w 2001 roku. - Bartek chce się cały czas rozwijać. Współpracuje z psychologiem sportowym, ma dopasowaną dietę i suplementację. Sam dba i prosi o takie rzeczy, a nasza agencja - w porozumieniu z klubem - mu je zapewnia. To działa, co widać po jego ciągłym rozwoju - mówi Bartłomiej Bolek, menedżer Bartosza Białka.

"Jest szansa na następcę Roberta Lewandowskiego"

- Sportowa wersja czołgu. Świetnie się rozwija, a obrońcy fruwają przy kontakcie z nim - ocenia Czesław Michniewicz, selekcjoner reprezentacji Polski do lat 21. - Fakt. Powinien popracować nad przyspieszeniem, reakcją. Potrzebny trening specyficzny i dobra, mądra dieta. Talent - potwierdza Zbigniew Boniek, prezes PZPN. Michał Świerczewski, właściciel Rakowa Częstochowa, poszedł jeszcze krok dalej. - Megapiłkarz. Cieszmy się, że mamy taki diamencik do oszlifowania. Daleka do tego droga, ale jest szansa na następcę Roberta Lewandowskiego - napisał na Twitterze.

- A dlaczego nie? My wszyscy w Zagłębiu życzymy Bartkowi takiej kariery, jaką zrobił Robert Lewandowski. Co więcej - myślę, że porównania do Lewandowskiego na wczesnym etapie kariery nie są wzięte z sufitu. Widać podobieństwo, ale ważne, żeby Bartek twardo stąpał po ziemi, ciężko pracował, a wtedy może z jego kariery będą dumni ludzie nie tylko w Lubinie, lecz także w całej Polsce - mówi Adam Buczek.

Sześć-osiem milionów euro? Rynek już wie

Gdy pytamy go, skąd ten nagły wystrzał formy Bartosza Białka, odpowiada: - W juniorach grał na różnych pozycjach, to bardzo go rozwinęło. Najlepiej czuł się za plecami innego napastnika - na tej pozycji rozegrał najwięcej meczów w Centralnej Lidze Juniorów. Błażej Czuban, król strzelców Centralnej Ligi Juniorów, był najbardziej wysunięty, a Bartek grał tuż za nim. Potrafił też zejść na skrzydło czy rozegrać piłkę w środku pola. Dziś jest wysuniętym napastnikiem, ale ta wszechstronność bardzo mu pomaga.

I podbija cenę. Artur Jankowski, prezes Zagłębia Lubin, już przyznaje, że polskich klubów nie stać na Białka. - Powiem tak: rynek dostał kwotę bazową na poziomie sześciu-ośmiu milionów euro. Z ofertami na poziomie jeden, dwa, trzy miliony euro nie ma się co do nas zgłaszać. Nie bójmy się w końcu rozmawiać o porządnych cenach za polskich piłkarzy. Przebiliśmy krajowy sufit, sprzedając Slisza do Legii, Legia pewnie przebije rekord Ekstraklasy, sprzedając Karbownika, ale i Białek ma tak duży potencjał, że spokojnie możemy mówić o kwocie, którą przed chwilą wymieniłem - mówi w rozmowie z Piotrem Koźmińskim, dziennikarzem "Super Expressu".

Wysoka cena - jak na polskie warunki - nie odstrasza klubów z silnych europejskich lig. O Białka już pyta Schalke 04 Gelsenkirchen czy Bayer Leverkusen, a lista chętnych na "nowego Lewandowskiego" jest zdecydowanie dłuższa. - Nie wiem, czy powinien wyjechać już, czy jeszcze pograć w Ekstraklasie. Nie ma złotego środka. Bartek ma w Lubinie świetne warunki do rozwoju, ale przyjdzie czas, w którym będzie chciał zrobić krok naprzód. To świadomy piłkarz, chce pracować, chce się rozwijać, a jak będzie to robił w takim tempie jak ostatnio, to może zajść bardzo, bardzo wysoko - puentuje Adam Buczek.

Przeczytaj również:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .