Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kibice ŁKS odwiedzili piłkarzy na treningu. Zawodnicy i trener złożyli obietnicę

ŁKS wciąż utrzymuje się na ostatniej pozycji w tabeli ekstraklasy, a dwa poprzednie spotkania przegrał, nie strzelając ani jednej bramki i tracąc aż siedem. Przed startem gry w grupie spadkowej z piłkarzami spotkali się wściekli i zmartwieni postawą drużyny kibice. Trener Wojciech Stawowy poprosił ich o kredyt zaufania do swojej pracy.

Wojciechowi Stawowemu przez cztery mecze od przyjścia do ŁKS-u w miejsce Kazimierza Moskal udało się zdobyć tylko jeden punkt po remisie z Rakowem Częstochowa. W niedzielę jego zespół skompromitował się, przegrywając aż 0:4 ze Śląskiem Wrocław na wyjeździe. Szkoleniowiec starał się po raz kolejny tłumaczyć swoją drużynę. - Mieliśmy swój plan tak, jak przed każdym innym meczem. Miał polegać m.in. na tym, żeby zrehabilitować się po porażce z Jagiellonią. Ten plan w pewnym stopniu realizowaliśmy do straty pierwszej bramki - oceniał trener łodzian na pomeczowej konferencji prasowej. Problem w tym, że pierwszego gola dla Śląska Filip Marković zdobył już w czwartej minucie spotkania.

Zobacz wideo Janusz Gol wskazał najlepszego piłkarza i dwie najlepsze drużyny ekstraklasy [SEKCJA PIŁKARSKA #51]

Kibice na treningu ŁKS-u. Stawowy prosi ich o kredyt zaufania

Wypowiedź Stawowego odbiła się szerokim echem wśród dziennikarzy, a także kibiców. Tych zabolała na tyle, że jak informuje portal łksfans.pl po zakończeniu środowego treningu zespołu, pojawili się na wcześniej zaplanowanym spotkaniu z zawodnikami. Przedstawiciele fanów pytali o przyczyny gorszych wyników, a piłkarze ją tłumaczyli. Głos zabrali m.in. kapitan Arkadiusz Malarz i obrońca Maciej Dąbrowski. Padła obietnica, że takie spotkania, jak ze Śląskiem czy Jagiellonią (0:3 u siebie kilka dni wcześniej - przyp. red.) już się nie powtórzą. Po raz kolejny częściowo winę na siebie miał wziąć trener Stawowy. Prosił kibiców o kredyt zaufania do swojej pracy. Niedawno pisaliśmy, że to właśnie presja ze strony trybun może być największym problemem szkoleniowca.

Przed spotkaniem Stawowy mówi o tym, co zmieni się w zespole przed spotkaniem w Lubinie, gdzie ŁKS nie wygrał już od 22 lat. - Wszystko musi się zmienić. Nasze podejście, nasza gra szczególnie w obronie, bo tracimy głupie bramki po prostych błędach. Trzeba reagować przed nimi, a nie się tłumaczyć, więc mocno pracowaliśmy nad tymi elementami. Żeby było mniej tych złych. Z drugiej strony nie strzelamy. Jeden gol w czterech meczach to nic. Obserwując zespół z boku, wiele osób mówi mi, że zespół nie walczy. Ja się z tym zgadzam, ale wiem, że chłopaki chcą inaczej. Na meczu wszystko to, co chcemy robić, wygląda inaczej niż na treningach. Na Zagłębie musimy wyjść z charyzmą i wiarą w to, że umiemy dobrze zagrać - mówi 46-latek w materiale ŁKS TV przed spotkaniem.

 

Pierwszy raz na dwóch napastników

Na mecz w Lubinie Stawowy przygotował nowy plan. ŁKS pierwszy raz w tym sezonie ekstraklasy ma zagrać na dwóch napastników od pierwszej minuty. Trener potwierdził, że szansę gry w wyjściowej “jedenastce” otrzymają Jakub Wróbel i Samuel Corral, którego do tej pory trener oszczędzał ze względu na uraz. To właśnie ten duet sprawił, że zwłaszcza na początku drugiej połowy meczu ze Śląskiem łodzianie potrafili sobie tworzyć nieco więcej sytuacji w ofensywie. Zagrali wówczas najlepsze 25 minut od powrotu do gry po epidemii, a teraz będą chcieli narzucić taki styl gry rywalom od początku meczu.

Spotkanie Zagłębie Lubin - ŁKS zaplanowano na piątek, 18 czerwca o godzinie 18:00. To pierwszy mecz grupy spadkowej obecnego sezonu ekstraklasy. Łodzian od bezpiecznego, trzynastego miejsca w tabeli, które zajmuje obecnie Wisła Kraków, dzieli czternaście punktów. Jeśli ta różnica się nie powiększy, a drużyna Wojciecha Stawowego dalej będzie przegrywać, będzie pewna spadku z ligi w ciągu trzech meczów. Zagłębie Lubin zajmuje jedenastą pozycję, mając trzy punkty przewagi nad krakowianami.

Przeczytaj także: