Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Szalony popis Błaszczykowskiego! Rywale tylko patrzyli. Sam ciągnie Wisłę do utrzymania [WIDEO]

Wisła Kraków odskoczyła rywalom w walce o utrzymanie, a wszystko dzięki Jakubowi Błaszczykowskiemu, który jest w najlepszej formie od powrotu do ligi. Legenda polskiej piłki na własnych barkach ciągnie grę Wisły, popisując się akcjami jak za dawnych lat. Odkryciem końcówki sezonu może być jednak piłkarz, o którego Wisła bardzo mocno walczyła w zimowym oknie transferowym. Przed władzami klubu jednak niezwykle trudny i nerwowy tydzień, bo za kilka dni zdecyduje się, w jakim składzie Biała Gwiazda zagra w lipcowych meczach o utrzymanie.

30 kolejek PKO Ekstraklasy za nami i wydaje się, że najbardziej emocjonująca walka jest na samym dole tabeli. Temperatury tej rywalizacji dodaje fakt, że przed spadkiem broni się przecież Wisła Kraków, czyli jeden z najbardziej utytułowanych klubów w historii naszego kraju.

Czy Wisła Kraków jest już bezpieczna w tabeli?

Po rundzie zasadniczej sytuacja wygląda tak, że Wisła Kraków ma pięć punktów przewagi nad 14. w tabeli Koroną Kielce, a sześć oczek więcej od 15. Arki Gdynia. Teoretycznie może się więc wydawać, że Wisła ma dość bezpieczną przewagę nad pozostałymi konkurentami do walki o utrzymanie. Tylko teoretycznie.

Drużyna, która w rundzie jesiennej zaliczyła aż 10 porażek z rzędu, a później odpowiedziała serią pięciu kolejnych wygranych, chyba najbardziej ucierpiała na pandemii koronawirusa. Trzymiesięczna przerwa wyraźnie wybiła drużynę Artura Skowronka z rytmu, a pierwsze dwa mecze po wznowieniu (z Piastem Gliwice i Legią Warszawa) wyglądały dla nich po prostu źle. Przede wszystkim pod względem fizycznym. Najgorzej funkcjonował zaś środek pomocy, czyli prawdopodobnie najmocniej obsadzone pozycje w kadrze Wisły Kraków. Ale o tym za chwilę. 

Jakub Błaszczykowski może utrzymać klub na swoich plecach

Przerwa spowodowana pandemia koronawirusa miała za to bardzo pozytywny wpływ na jednego zawodnika. Chodzi tutaj oczywiście o Jakuba Błaszczykowskiego, czyli współwłaściciela i żyjącą legendy Białej Gwiazdy. Długa przerwa pozwoliła prawdopodobnie wyleczyć większość trapiących go w tym sezonie urazów i widać, że Błaszczykowski solidnie przepracował ten okres. Zarówno w meczu z Rakowem Częstochowa, w którym Błaszczykowski zdobył bramkę i zaliczył dwie asysty, a także w meczu z Arką Gdynia, to właśnie były kapitan reprezentacji Polski był motorem napędowym zespołu. Przez niego przechodziły też wszystkie groźne ataki Wisły.

Imponował przede wszystkim wizją gry, pomysłem, boiskową zadziornością, a także co ciekawe dynamiką, która pozwalała mu wygrywać pojedynki jeden na jednego. A to w przypadku Błaszczykowskiego, który wrócił do ekstraklasy, nie było już tak oczywiste. Najlepiej pokazuje to akcja z pierwszej połowy meczu z Arką Gdynia, gdy Błaszczykowski przejął piłkę w środkowej strefie boiska i sam przeszedł aż czterech zawodników drużyny Ireneusza Mamrota. Był to Błaszczykowski w starym, dobrym stylu. Ba, nawet Leo Messi nie powstydziłby się takiego wyjścia spod pressingu czterech rywali.

Strzał godny Ligi Mistrzów

W meczu z Arką Gdynia Błaszczykowski był też centymetry od zdobycia gola w pierwszych minutach spotkania. Chodzi oczywiście o sytuację, w której zaskoczył chyba wszystkich. Skrzydłowy wykonywał rzut wolny z odległości około 25 metrów. Zobaczył, że Pavels Steinbors ustawia się bliżej środka bramki (do próby wyłapania dośrodkowania), a skrzydłowy zaskoczył go kąśliwym strzałem w krótki róg.

Zrobił to jak były piłkarz Liverpoolu Fabio Aurelio (w pamiętnym meczu Ligi Mistrzów przeciwko Chelsea). W przypadku Błaszczykowskiego bramki jednak nie było, bo znakomitym refleksem popisał się Steinbors, a po chwili też Adam Marciniak. Powtórki VAR pokazały, że piłka w ostatnim momencie została wybita z bramki.

Można odnieść wrażenie, że jeśli Jakub Błaszczykowski będzie zdrowy do końca tego sezonu, to bez problemu sam jest w stanie utrzymać klub na poziomie Ekstraklasy. To on ciągnie drużynę zarówno pod względem sportowym jak i mentalnym i widać to na każdym kroku. W tym sezonie 34-latek ma już sześć bramek i cztery asysty.  

Zobacz wideo Czy Jakub Błaszczykowski powinien jechać na Euro i dalej grać w kadrze?

Największy problem Wisły w najlepiej obsadzonej strefie boiska

Błaszczykowski po przerwie spowodowanej pandemią wziął na siebie dużo więcej zadań. Było to spowodowane prawdopodobnie także tym, że zarówno Vullnet Basha, jak i Georgij Żuków w pierwszych meczach zupełnie nie przypominali piłkarzy sprzed pandemii. Tracili ważne piłki, często byli spóźnieni i za mało dokładni w odbiorze. Często kończyło się to również groźnymi faulami w okolicach pola karnego Wisły. Dwaj piłkarze, którzy mieli stanowić tzw. bezpieczniki w drużynie, sami powodowali zagrożenie w szeregach krakowskiego klubu. Zarówno z Piastem, Legią jak i Rakowem normą były obrazki, w których gracze rywali "brali na plecy" środkowych pomocników Wisły i pędzili w stronę bramki. Tak padały także bramki dla rywali Wisły. 

Informacje z krakowskiego klubu mówią, że  Basha przed restartem zmagał się z kontuzją, a w pierwszym meczu zagrał jeszcze na środkach przeciwbólowych. Podobnie było z Żukowem, który w dodatku miał inne sprawy na głowie, bo we wtorek jego partnerka urodziła dziecko. W przypadku Bashy dobrze widać jednak, że z każdym meczem jego forma się poprawiała. W ostatnim meczu z Arką Gdynia jednak nie zagrał ze względu na zawieszenie za cztery żółte kartki. 

Statystyki kolejno w meczach z 1. Piastem Gliwice, 2. Legią Warszawa, 3. Rakowem i 4. Arką Gdynia 

Basha:

  • 1. 38% pojedynków wygranych, 4 strat, 2 odbiory, 87% celnych podań
  • 2. 64 pojedynków wygranych, 5 strat, 6 odbiorów, 80% celnych podań
  • 3. 60% pojedynków wygranych, 0 strat, 2 odbiory, 90% celnych podań

Żukow:

  • 1. 50% pojedynków wygranych, 5 strat, 5 odbiorów, 90% celnych podań,
  • 2. 53% pojedynków wygranych, 5 strat, 9 odbiorów, 83% celnych podań
  • 3. 44% pojedynków wygranych, 4 straty, 2 odbiory, 86% celnych podań
  • 4. 42% pojedynków wygranych, 9 strat, 6 odbiorów, 85% celnych podań

Wygrali o niego bitwę z Partizanem, potencjał na nową gwiazdę

Zawieszenie Bashy było szansą dla innego zawodnika. Chodzi tutaj o młodego Nikolę Kuveljicia, o którego Wisła Kraków wygrała batalię w zimowym oknie transferowym, m.in z Partizanem Belgrad. Olbrzymią pracę wykonał wówczas m.in Piotr Obidziński, który długo negocjował warunki transakcji. Ostatecznie skończyło się na wypożyczeniu i konieczności potwierdzenia transakcji do końca maja. I Wisła mimo problemów finansowych i skutków pandemii zdecydowała się na tę inwestycję. Mówi się nawet o kwocie około dwóch milionów złotych. Wszyscy mają jednak świadomość, że to pieniądze, które szybko mogą się zwrócić. Z dużą nawiązką.

23-latek uznawany jest za olbrzymi talent. Ma znakomite warunki fizyczne (194 cm) i niezwykle mocne uderzenie z lewej nogi. W uderzeniu brakuje mu jednak odrobinę techniki, bo to właśnie on w meczu z Arką miał na lewej nodze piłkę meczową, ale uderzenie z 16 metrów minimanie minęło bramkę Steinborsa. 

Debiut Kuveljicia w pierwszym składzie pokazał jednak, że Wisła Kraków z Serbem w jedenastce może grać piłkę dużo bezpieczniejszą, dzięki czemu łatwiej o kontrolę sytuacji w środku pola. 23-latek pokazał, że potrafi rozgrywać piłkę, podobnie jak robi to Basha, ale jest dużo bardziej konkretny w odbiorze, a tego Albańczykowi często brakuje. Dodatkowo Wisła od dawna gra bez typowego defensywnego pomocnika, bo Basha, to typowa "ósemka", co często naraża klub z Krakowa na groźne kontry. W przypadku Kuveljicia uwagę zwracają właśnie odbiory. Z Arką miał w nich aż 90 procent skuteczności. Co ciekawe, wydaje się, że nie przez przypadek wejścia defensywnego pomocnika Kuveljicia w meczach z Legią i Rakowem pozwalało ożywić grę... w ofensywie. Bo wszystko, co dobre zaczynało się przecież od pressingu i lepszego odbioru piłki. 

 W meczu z Arka Kuveljić zaliczył:

  • 55% pojedynków wygranych, 6 strat, 9 odbiorów, a także 89% celnych podań.

Tydzień, który zdecyduje o kadrze, która powalczy o utrzymanie

Nadal nie wiadomo, jak zostanie rozwiązana sprawa z piłkarzami, którym 30 czerwca kończą się kontrakty lub wypożyczenia. W całej lidze 30 czerwca wygasają umowy pond 100 piłkarzy (dane za transfermarkt.de), a Wisła Kraków jest drużyną, która może na tym bardzo mocno ucierpieć, bo w czerwcu wygasają jej umowy aż 15 graczy pierwszej drużyny. Chodzi tutaj o takie gwiazdy, jak Jakub Błaszczykowski, Paweł Brożek czy Marcin Wasilewski. Wśród tych nazwisk są także ważni gracze, którzy stanowią obecnie o sile drużyny, jak Lukas Klemenz, często asystujący Michał Mak czy Kamil Wojtkowski, który w tym sezonie pełnił rolę młodzieżowca.

Według naszych informacji, władze Wisły Kraków toczą właśnie zaawansowane rozmowy ws. aneksów do kontraktów i już wkrótce (możliwe, że jeszcze w tym tygodniu) powinna wyjaśnić się sprawa tego, jak kadra Białej Gwiazdy będzie wyglądała w lipcowych kolejkach Ekstraklasy. Dla Wisły jest to o tyle ważne, że przecież zagra wówczas i z Koroną Kielce i Arką Gdynia, czyli głównymi konkurentami w walce o utrzymanie. 

Władze klubu chciałby jednak rozwiązać sprawę utrzymania zdecydowanie szybciej. Dzięki temu klub miałby więcej czas na przedłużanie umów z piłkarzami na kolejne rozgrywki. W klubie dojdzie także do kolejnej rewolucji kadrowej, bo z 15 piłkarzy, którym kończą się kontrakty, odejdzie prawdopodobnie połowa. 

Więcej o: