Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Tak Vuković zmienił losy meczu, który przegrywał. Rywale dalej się nabierają na taktyczną żonglerkę

Legia zmienną jest. Już piąty raz w tym sezonie odrobiła straty i zdobyła punkty dzięki rezerwowym i ich akcjom w drugiej połowie meczu.

Legia po zwycięstwie w Krakowie już na pewno skończy zasadniczą część sezonu jako lider. I będzie to lider, który się przez obie rundy cały czas zmieniał. Zmieniali się piłkarze w kadrze Legii. Zmieniały się pozycje, na których niektórzy z nich grali (choćby Valerian Gvilia i Luquinhas, a Michał Karbownik odkryciem sezonu został nie na tej pozycji, która miała mu być pisana), zmieniały się pomysły na grę. I zmieniały się losy meczów Legii. W Krakowie lider już piąty raz w tym sezonie zdobył punkty, mimo że pierwszy stracił gola. I piąty raz udało się to dzięki szarży w drugiej połowie i dzięki zmianom. Żeby obraz tej zmienności był pełny: Legia aż cztery z siedmiu porażek w tym sezonie ligowym odniosła w meczach, w których pierwsza strzelała gola: z Pogonią, Lechią, Zagłębiem i Piastem.

Zobacz wideo "Poczekajmy z gratulacjami dla Legii. Piast wie, jak ograć Legię na finiszu"

Mecz w Krakowie przestawiła na inne tory zmiana Andre Martinsa na Mateusza Cholewiaka, piłkarza sprowadzonego podczas sezonu ze Śląska Wrocław. To on dał asystę przy wyrównującej bramce. A dwa gole strzelił Tomas Pekhart, sprowadzony podczas sezonu z Las Palmas. Gdy Legia w lutym odrabiała straty z Rakowem Częstochowa, przy golu na 2:1 asystował rezerwowy Valerian Gvilia (mecz z Rakowem skończył się ostatecznie remisem 2:2). Gdy tydzień wcześniej Legia goniła ŁKS, wyrównującego gola strzelił rezerwowy Maciej Rosołek i potem poszło już tak jak z Wisłą: od 0:1 do 3:1 w niespełna 20 minut drugiej połowy. Gdy Legia w hicie jesieni goniła Lecha, uwinęła się od 0:1 do 2:1 w 14 minut drugiej połowy. Strzelec zwycięskiego gola? Rezerwowy Rosołek. 

W samym ataku Legii działo się w tym sezonie tyle, że można by obdzielić tym ze dwa sezony. Kontuzja Vamary Sanogo. Burzliwe dyskusje o Carlitosie i transfer króla strzelców poprzedniego sezonu. Burzliwe dyskusje o Sandro Kulenoviciu i transfer. Powrót wyleczonego Jarosława Niezgody, strzelecka seria Niezgody i wreszcie – jego transfer, gdy był liderem strzelców.

Do tego dziesięć ligowych goli Jose Kante, dwa arcyważne gole debiutującego w ligowej piłce Rosołka. A teraz – wyczyny Pekharta, który na swoje cztery gole potrzebował ledwie 203 minut. I tylko pierwszy z tych goli: na 4:0 z Jagiellonią, miał niewielkie znaczenie dla losów meczu. Tydzień temu Pekhart zapewnił zwycięstwo nad Lechem, teraz nad Wisłą. A przy tych wszystkich zmianach w Legii, jedno się tam nie zmienia już od połowy grudnia: miejsce na czele tabeli.

Więcej o: