Była gwiazda Pogoni odpowiada prezesowi. "Problem z własnym ego". "Ta historia jest bzdurą"

Zvonimir Kozulj odniósł się do słów Jarosława Mroczka, prezesa Pogoni, który we wtorek zaatakował piłkarza na łamach "Super Expressu". - Prezes nie lubił mnie od samego początku mojego pobytu w klubie i to jest oczywiste. [...] To był jego problem z własnym ego, bo ja zawsze rozmawiałem z nim szczerze i w prosty sposób - powiedział Kozulj w portalu pogonspornet.pl

Pogoń Szczecin w fatalnym stylu wróciła na boiska po restarcie ekstraklasy. Na swoim stadionie przegrała z Zagłębiem Lubin aż 0:3. Prezes zespołu ze Szczecina, Jarosław Mroczek w głównej mierze winą za porażkę obwinił Zvonimira Kozulja (rozwiązał kontrakt z klubem) i Srdana Spiridonovicia.

Zobacz wideo Mroczek: Normalne rodziny nie zarabiają takich pieniędzy, ale piłkarze działali w innej rzeczywistości

Prezes Pogoni o Kuzulju

- To był słaby mecz w naszym wykonaniu, ale nie uważam, że ich brak był najważniejszy. [...] Kozulj kłamał, że chce u nas zostać, bo od pół roku marzył tylko o odejściu. Uważał siebie za największą gwiazdę na świecie i nie chciał zostać. Nie chcę rozwijać wątku Kozulja i Spiridonovicia, ale jeden jest wart drugiego, jakby to byli bracia. To były nasze fatalne wybory pod względem charakterologicznym - stwierdził Mroczek w rozmowie z "Super Expressem".

Prezes Pogoni odniósł się także do niewykorzystanego rzutu karnego przez Kozulja w meczu z ŁKS-em Łódź. - Z kolei na początku tej rundy w meczu z ŁKS, Kozulj wyrywał piłkę z rąk Kowalczykowi przed rzutem karnym, którego nie strzelił i straciliśmy 2 punkty. To też fakty, których nie można pomijać. Kozulj nie był pierwszym wyznaczony do strzelania karnych, a zachował się jak potencjalny gwiazdor, żeby się wypromować - zakończył Mroczek.

Odpowiedź Kozulja na słowa prezesa Pogoni: Nie lubił mnie od samego początku

Na słowa prezesa postanowił zareagować Kozulj, który w bardzo mocnych słowach skomentował całą sytuację na łamach portalu pogonsportnet.pl. - Dotarły do mnie słowa prezesa Mroczka. Nie chcę z nim walczyć, ale muszę się bronić. [...] Mieliśmy zespół na poziomie mistrzowskim, a on nie chciał wspierać, nie chciał inwestować. Teraz chce zrzucić winę na mnie i Spiriego. Prezes mówi o moim charakterze - byłem w Pogoni przez dwa lata i nigdy nie miałem żadnego wypadku w klubie lub poza nim. Nigdy nie poszedłem na imprezę, rozegrałem prawie 60 oficjalnych spotkań w ciągu dwóch lat. [...] Następnie przeszedłem operację i wróciłem do zespołu na 20 dni. Jeśli to nie jest poświęcenie, to nie wiem, co nim jest? - Prezes nie lubił mnie od samego początku mojego pobytu w klubie i to jest oczywiste. [...] To był jego problem z własnym ego, bo ja zawsze rozmawiałem z nim szczerze i w prosty sposób - powiedział Kozulj.

Kozulj zdementował także informację dotyczącą tego, że wyrwał piłkę Kowalczykowie przed strzelaniem karnego. - Jeśli chodzi o karnego w Łodzi, to opowiem dokładnie, jak było. Wyznaczonym do strzelania był Spiridonovic, ale był już na ławce rezerwowych. Trzeci trener, zanim wszedłem na boisko, wyjaśnił mi moją rolę i powiedział "bierz wszystkie stałe fragmenty" a to są przecież też rzuty karne. Kowal podszedł i zapytał mnie, czy jestem gotowy do strzału. Historia o tym, że wyrwałem piłkę Kowalowi, jest bzdurą. Uprzejmie proszę pana Mroczka, aby zamiast mówić o mnie i marnować energię, skupił się na swoim klubie i drużynie - zakończył Bośniak.

Więcej o: