Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dwa polskie kluby zwolniły trenerów i teraz mogą mieć kłopot przez przepisy dotyczące izolacji

Były już pierwsze testy z wymazu u piłkarzy z polskich klubów - na razie u wybranych i wszystkie z wynikami negatywnymi. W poniedziałek rano zostaną już przebadani wszyscy ligowcy. A od wtorku kluby wracają do treningów w grupach. Czy ŁKS będzie mógł ćwiczyć z nowym trenerem?

Zaczyna się wielkie testowanie w polskiej piłce ligowej: w poniedziałek od rana ma zostać przebadanych 800 osób, które były zgłoszone przez kluby Ekstraklasy do operacji "wznowienie sezonu" (każdy klub zgłaszał po 50 osób, które od 20 kwietnia miały poddać się samoizolacji).  Każdy klub ma przygotować jedno lub dwa miejsca pobrań krwi do testów przesiewowych, na dwa rodzaje przeciwciał: jeden ich rodzaj daje informację, że dana osoba właśnie przechodzi chorobę, drugi – że już ją przeszła. Ale niektórzy piłkarze mieli już w ostatnich dniach zrobione testy bardziej zaawansowane, z wymazu. Chodzi o tych zawodników, którzy zgłaszali jakieś niepokojące objawy w wypełnianych codziennie od dwóch tygodni ankietach medycznych. Na razie wszystkie testy dały wynik negatywny.

Zobacz wideo Zbigniew Boniek mocno o spekulacjach powrotu Ekstraklasy.

Od 4 maja samoizolacji połączonej z wypełnianiem ankiet zdrowotnych mają się poddać sędziowie, oni też – jak piłkarze – przejdą dwie tury testów na koronawirusa, swoje procedury mają też pracownicy produkującej sygnał TV z meczów Ekstraklasy firmy Livepark. Jak wynika z wydanego w sobotę rozporządzenia rady ministrów, sędziowie nie będą mieli obowiązku noszenia podczas meczów masek ani przyłbic. Ale jest zalecenie, by dla własnego bezpieczeństwa jednak o przyłbice się postarali. Jest też zalecenie, by nie prowadzili na razie meczów ci sędziowie, którzy w czasie pandemii wykonują zawody wysokiego ryzyka: pracują w szpitalach (np. asystent Tomasza Musiała, Jakub Ślusarski, jest ortopedą), straży pożarnej, czy policji.

Czy trzeba trzymać dystans dwóch metrów na treningach?

Ze wspomnianego rozporządzenia wynika, że już od poniedziałku 4 maja kluby Ekstraklasy mogą organizować treningi, podczas których na boisku będzie jednocześnie nie więcej niż 14 osób. A za tydzień ta liczba zostanie powiększona do 25 osób, czyli de facto będą już możliwe pełne treningi. Ale zalecenia Ekstraklasy są takie, by nie wracać do zajęć grupowych do momentu otrzymania wyników testów, czyli do 5 maja. Jeśli ktoś wróci wcześniej – albo już wrócił, jak przyłapani na tym piłkarze Arki Gdynia – musi się liczyć z tym, że w przypadku pozytywnego wyniku testu u jednego piłkarza, sanepid zaleci odizolowanie również tych, którzy trenowali razem z nim. Choć raczej mało prawdopodobny jest taki nakaz na podstawie wspólnego treningu: sanepid w takich postępowaniach kieruje się zasadą, że kwarantanna obowiązuje tego, kto miał bardzo bliski kontakt z zakażonym łącznie przez co najmniej 15 minut, a tak długi kontakt praktycznie podczas gry w piłkę nie występuje.

Nie jest wielką tajemnicą, że w ostatnim tygodniu na niektórych stadionach odbywały się już treningi. Niektóre kluby uznały, że będzie bezpieczniej dla piłkarzy, jeśli indywidualne ćwiczenia zrobią na stadionie, z trenerem pilnującym odstępów, a nie w parku czy lesie. Czy od poniedziałku, przy powrocie do treningów w grupach, będzie trzeba utrzymywać dwumetrowy odstęp? W sobotnim rozporządzeniu rady ministrów nic o tym nie ma. Jest natomiast zalecenie Ekstraklasy, żeby jeszcze przez tydzień nie robić treningów w grupach czternastoosobowych, tylko podzielić piłkarzy podczas każdych zajęć na grupy nie większe niż sześcioosobowe plus trener na każdej połowie boiska. Pytanie też, jak zostanie rozwiązany przypadek ŁKS-u i każdego kolejnego klubu, który będzie chciał w końcówce sezonu zmienić trenera. Czy Wojciech Stawowy może pojawić się od razu na boisku treningowym, skoro nie było go na liście 50 zgłoszonych osób? Czy wystarczy samo przejście testu przesiewowego, bez izolacji i ankietowania o stanie zdrowia (np. pierwszoligowe Zagłębie Sosnowiec, które też ma nowego trenera, Krzysztofa Dębka, objęło go ankietowaniem już kilka dni przed ogłoszeniem, że Dębek przejmuje drużynę), które były kluczowymi elementami planu powrotu? Czy też najpierw potrzebny będzie okres przejściowy, z izolacją? Trudno nawet powiedzieć, jak to wyegzekwować. Plan powrotu opiera się w dużej mierze na zaleceniach i na poczuciu odpowiedzialności piłkarzy i ich szefów, nie ma tam przewidzianego każdego przypadku. Jest natomiast w perspektywie kara najbardziej dotkliwa: walkowery, jeśli dojdzie do rozprzestrzenienia się koronawirusa w klubie i nie da się skompletować kadry na mecze.

Przeczytaj także: