B. reprezentant Polski: Koronawirus może być dla mnie śmiertelnie niebezpieczny

Były polski bramkarz Arkadiusz Onyszko przyznał, że znajduje się w grupie największego ryzyka w przypadku zarażenia koronawirusem. Przed blisko dekadą przeszedł operację przeszczepu nerki.

- Dla mnie ten wirus może być śmiertelnie niebezpieczny, dla mnie mogłoby to się skończyć tragicznie. Przyjmuję leki immunosupresyjne. One obniżają odporność, a biorę je po to, aby organizm „akceptował” przeszczepioną nerkę. Wiadomo, że organizm traktuje ją jako ciało obce, więc wysyła, jak ja to mówię, obrazowo, „wojsko” do walki z nią. Po to są te leki, żeby to „wojsko” hamować, a to z kolei powoduje, że jest go mniej w organizmie, czyli odporność spada. Dlatego muszę bardzo uważać, żeby nie złapać korona wirusa, bo mogłoby się to skończyć tragicznie, mógłbym też stracić przeszczep - mówi Arkadiusz Onyszko w rozmowie z "Super Expressem".

Arkadiusz Onyszko zawsze budził kontrowersje

46-latek - dwukrotny reprezentant Polski - jest obecnie trenerem bramkarzy w Motorze Lublin. W swojej karierze grał w takich klubach, jak: Lech Poznań, Zawisza Bydgoszcz, Viborg FF, Odense BK, czy FC Midtjylland. Ostatni klub rozwiązał z nim umowę po tym, jak ukazała się szeroko komentowana książka bramkarza pt. „Fucking Polak”.

Zobacz wideo Lewandowski nie będzie zawiedziony! Bayern szykuje hit.

Onyszko dodał, że po przeszczepie nerek nie może robić wielu rzeczy i musi mocno uważać na swoje zdrowie. - W sumie wychodzi na to, że nie wolno mi niczego (śmiech). Na przykład prace w ogródku, grabienie – nie jest absolutnie zalecane dla mnie, bo oznacza bliski kontakt z ziemią, a w ziemi jest mnóstwo bakterii, potencjalnie niebezpiecznych dla mnie. Tych obostrzeń mam więc sporo - dodał. 

Więcej o: