To, że kibice zgromadzeni na stadionie w Bełchatowie nie zobaczyli goli, nie znaczy, że mecz Rakowa z Pogonią stał na niskim poziomie. Przed przerwą zdecydowanie lepsza była drużyna Marka Papszuna. Raków po pierwszej połowie powinien prowadzić, jednak w decydujących momentach albo brakowało mu skuteczności, albo znakomicie spisywał się Dante Stipica.
Najpierw doskonałą okazję zmarnował Daniel Bartl. Czech znakomicie ograł jednego przeciwnika w polu karnym Pogoni, przymierzył w okienko bramki Stipicy, jednak jego uderzenie niemal z linii bramkowej wybił Jakub Bartkowski. Tuż przed przerwą szansę na gola zmarnował Marko Poletanović. Serb miał przed sobą tylko bramkarza Pogoni, jednak ten w znakomitym stylu odbił strzał rywala.
Po przerwie lepiej wyglądała Pogoń. Drużyna Kosty Runjaicia nie potrafiła jednak stworzyć stuprocentowej okazji do zdobycia bramki. Najbliżej tego był wprowadzony po przerwie Marcel Wędrychowski. Uderzenie 18-latka dobrze odbił jednak Jakub Szumski.
Remis z Rakowem oznacza, że Pogoń odniosła tylko jedno zwycięstwo w ostatnich ośmiu meczach ligowych. Było to 9 lutego, gdy szczecinianie ograli na wyjeździe Wisłę Płock (3:2). W kolejnych pięciu spotkaniach zespół Runjaicia zdobył raptem trzy punkty. Po 26 kolejkach Pogoń zajmuje 5. miejsce w tabeli z 41 punktami na koncie. Raków jest na 9. pozycji z pięcioma "oczkami" mniej od niedzielnego rywala.
Kolejny mecz Pogoń zagra w sobotę, gdy o godzinie 15:00 podejmie Zagłębie Lubin. Dzień wcześniej Raków zagra na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław (20:30).