Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Bartosz Kapustka chciał trafić do Legii! Pojawiła się przeszkoda, ale to jeszcze nie koniec

Bartosz Kapustka jeszcze w poniedziałek próbował rozstać się z Leicester City. Gdyby mu się udało, trafiłby do Legii Warszawa. Angielski klub nie zgodził się jednak na rozwiązanie kontraktu.

Bartosz Kapustka próbuje od dłuższego czasu wydostać się z Leicester City. Czyli z klubu, do którego trafił latem 2016 roku, zaraz po udanych dla siebie mistrzostwach Europy we Francji. I jeszcze bardziej udanym sezonie dla Leicester, które trzy miesiące wcześniej zdobyło jedyne w swojej ponad 130-letniej historii mistrzostwo Anglii. Ale to w zasadzie koniec dobrych wiadomości. Przede wszystkim dla Kapustki, który do dziś nie zaliczył debiutu w najbogatszej lidze świata. I nic nie wskazuje, by to się miało zmienić.

Zobacz wideo Legia Warszawa ma najlepszego napastnika! Mięciel nie ma wątpliwości

Legia próbowała do końca

2 marca, ostatni dzień okna transferowego w Polsce. Kapustka idzie spotkać się z władzami Leicester. Wie, że w tym sezonie, ale także pewnie i w następnym, nie ma żadnych szans na grę w Premier League. Całkiem poważnie rozważa powrót do Polski. Tym bardziej że chce go Legia, która cały czas jest w kontakcie z piłkarzem i do końca nie traci nadziei na ten transfer. Od zamknięcia okna transferowego obie strony dzielą co prawda tylko godziny, ale to też nie do końca tak jest. Bo w przepisach jest pewna furtka, która pozwala klubom zgłosić do ekstraklasy piłkarzy do 31 marca. Warunek jest jeden: najpóźniej do 2 marca, czyli do zamknięcia okna transferowego w Polsce, muszą być wolnymi zawodnikami.

Czasu jest więc i dużo, i mało. Dużo, by z Kapustką podpisać kontrakt. Mało, by najpierw ten kontrakt rozwiązał. Z naszych informacji wynika, że próbował. Że jeszcze w poniedziałek - 2 marca - poszedł do władz Leicester z propozycją rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Angielski klub na to nie przystał, bo oczywiście przystać nie musiał. Już kilka dni temu informowaliśmy, że w Leicester uznano, że wszelkie decyzje dotyczące przyszłości Kapustki - jego kontrakt jest ważny do czerwca 2021 roku - zostaną podjęte dopiero latem.

Kapustka i jego stracony czas

Dla Kapustki najbliższe miesiące to znowu będzie stracony czas. Niby cały czas trenuje z pierwszym zespołem Leicester, ale szans na grę w Premier League nie ma. I to żadnych, bo nie został nawet zgłoszony do rozgrywek. Występować może tylko w drużynie do lat 23, ale i tutaj nie wygląda to zbyt dobrze, bo Kapustka w 2020 roku zagrał tam raptem dwa razy: ostatni mecz 31 stycznia przeciwko młodej drużynie Chelsea.

Zeszły rok też mógł spisać na straty, bo zaliczył wtedy tylko osiem występów. Wszystkie w belgijskim drugoligowcu Oud-Heverlee Leuven, satelickim klubie Leicester, do którego został wypożyczony. I choć trafił na peryferia futbolu, przez chwilę wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Po odbiciu się od ligi angielskiej, a potem niemieckiej (wypożyczenie do Freiburga), w Belgii przynajmniej zaczął regularnie wybiegać na boisko. W barwach Leuven wystąpił w 23 meczach (cztery gole, jedna asysta). Tak dużo nie grał od sezonu 2015/2016, kiedy był jeszcze zawodnikiem Cracovii.

Legia nie da Kapustce aż tak dużych pieniędzy

Wszystko zatrzymało się jednak w marcu, a w zasadzie pod koniec marca, bo jeszcze na początku sądzono, że uraz - którego Kapustka nabawił się w meczu z AFC Tubize (1:0) - nie jest aż tak poważny. Niestety dokładne badania potwierdziły najgorszy możliwy scenariusz: zerwane więzadła krzyżowe w kolanie.

Na początku kwietnia Kapustka przeszedł operację. Po niej dochodził do zdrowia sześć miesięcy. W międzyczasie przepadł mu wyjazd na mistrzostwa Europy do lat 21 z kadrą Czesława Michniewicza, które w zeszłym roku odbyły się we Włoszech i San Marino. Przed kontuzją Kapustka był jednym z liderów tego zespołu. Wystąpił w 11 meczach eliminacyjnych, strzelił jednego gola i zaliczył cztery asysty. W barażach z Portugalią był najlepszy na boisku.

- To wciąż jest bardzo dobry piłkarz. Próbowaliśmy go ściągnąć latem, próbowaliśmy zimą i spróbujemy też za kilka miesięcy - słyszymy przy Łazienkowskiej, gdzie nie mają aż tak dużych pieniędzy, by płacić 23-letniemu piłkarzowi tyle, ile płaci Leicester, ale mówią, że mają plan, by go odbudować. A to w tej chwili chyba dla Kapustki powinno być nawet ważniejsze od samych pieniędzy.