Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sensacja była blisko! ŁKS nastraszył Legię, ale zespół Vukovicia pokazał charakter

Sensacja była blisko: ŁKS prowadził z Legią przy Łazienkowskiej 1:0, ale potem na boisko wszedł 18-letni Maciej Rosołek i doprowadził do wyrównania. W końcówce meczu rzut karny wykorzystał Domagoj Antolić, a ozdobą spotkania był gol Jose Kante. Legia wygrała z ŁKS-em 3:1.

- Niech moc będzie z wami - taki transparent rozwiesili kibice ŁKS-u, którzy pojawili się na meczu z Legią w Warszawie. I ta moc wśród piłkarzy ŁKS-u (znanymi przed laty jako rycerze wiosny) w niedzielę faktycznie się pojawiła. Ale nie na długo i też nie od razu, bo dopiero po przerwie. Dokładnie w 53. minucie, kiedy olbrzymie zamieszanie w polu karnym Legii wykorzystał Łukasz Piątek i pokonał Radosława Majeckiego - ŁKS prowadził przy Łazienkowskiej 1:0.

"Legia nie potrzebowała rewolucji. Pekhart? Spory znak zapytania"

Zobacz wideo

- W tej sali nie ma nikogo, kto dałby sobie uciąć rękę za to, że ŁKS spadnie z ligi. Jest to drużyna do ogrania, ale też drużyna, która może ograć nas. Wszystko zależy od tego, jak przygotujemy się do tego spotkania - mówił w piątek Aleksandar Vuković.

W niedzielę Legia Vukovicia wyglądała na dobrze przygotowaną kondycyjnie, ale długo też na dość bezradną w ataku. Po sprzedaży Jarosława Niezgody do Portland Timbers pierwszym napastnikiem został Jose Kante. Z ŁKS-em zaczął nawet obiecująco - w 9. minucie oddał strzał głową. Strzał był celny, ale Arkadiusz Malarz - który został bardzo ciepło przywitany przez kibiców Legii na stadionie przy Łazienkowskiej - sobie z nim poradził. Z kolejnymi dwoma już sobie radzić nie musiał, bo Kante nie trafiał w bramkę.

Legia zaczęła grać dwoma napastnikami

Po godzinie gry, kiedy Legia już przegrywała z ŁKS-em, Vuković wpuścił na boisko drugiego napastnika. I to była dobra zmiana, bo to właśnie Maciej Rosołek (wszedł za Arvydasa Novikovasa) w 70. minucie doprowadził do wyrównania. Dwie minuty później 18-latek, który jesienią w swoim debiucie zdobył zwycięską bramkę w meczu z Lechem, mógł wyprowadzić Legię na prowadzenie, ale trafił w słupek.

Ale Legia ten mecz wygrała. W 82. minucie piłkę ręką we własnym polu karnym zagrał Jan Sobociński. To jednak nie od razu było jasne, bo dopiero po konsultacji z VAR sędzia Bartosz Frankowski podyktował jedenastkę dla Legii i ukarał Sobocińskiego żółtą kartką. Rzut karny wykorzystał Domagoj Antolić, a w 89. minucie wynik meczu ustalił Jose Kante, który pokonał Malarza ładnym strzałem z dystansu.

Legia wciąż jest liderem - ma dwa punkty przewagi nad Cracovią i trzy nad Pogonią. W następnej kolejce zagra na wyjeździe z Rakowem (15 lutego, godz. 20). ŁKS, który wciąż jest ostatni w tabeli - do bezpiecznego miejsca traci już osiem punktów - podejmie Wisłę Płock (15 lutego, godz. 15).