Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

W ekstraklasie są piłkarze, dla których warto włączyć telewizor i wybrać się na stadion. Cieszmy się, bo szybko odchodzą

Wyjechał najskuteczniejszy napastnik, pomocnik z największą liczbą asyst i goli, młodzieżowy reprezentant Polski i skrzydłowy potrafiący coś więcej niż rozpędzić się z piłką. I chociaż w styczniowym okienku ekstraklasa zdecydowanie się osłabiła, to wciąż jest w niej kilku wartościowych piłkarzy, dla których warto włączyć telewizor i wybrać się na stadion.

Z ekstraklasy wyjeżdżali tej zimy już nie tylko młodzi, zdolni. Starsi, choć odrobinę wybijający się ponad przeciętność też wyjechali. Właściwie wielu zupełnie przeciętnych, po których wyjazdu byśmy się nie spodziewali, też już nie ma. Gdyby słowo roku wybierać już po pierwszym miesiącu, "exodus" byłby bezkonkurencyjny. Przypomniał się dziennikarzom i kibicom, bo pięknie oddaje masowość wyjazdów. W ekstraklasie nie zobaczymy już Jarosława Niezgody, Darko Jevticia, Patryka Klimali, Adama Buksy, Ricardinho, Lukasa Haraslina, Guilherme, Artura Sobiecha i paru innych. Zastanawialiśmy się więc dla kogo wiosną pójdziemy na stadiony i na kim zawiesimy oko włączając telewizor. Znaleźliśmy dziesięciu takich piłkarzy. Cieszmy się nimi. Tak szybko odchodzą.

Dlaczego w Polsce tak trudno zbudować mocny klub [SEKCJA PIŁKARSKA]

Zobacz wideo

Kamil Jóźwiak

Właściwie powinien dołączyć do powyższej wymienianki i wyjechać do mocniejszej ligi. Lech Poznań wiedział, że zimą będzie zmuszony sprzedać jednego z wartościowych piłkarzy. I wobec kontuzji Roberta Gumnego, Jóźwiak był oczywistym kandydatem. Ofert nie brakowało, Lech gotowy był jedną z nich zaakceptować, ale niespodziewana sprzedaż Darko Jevticia do Rubina Kazań zmieniła wszystko. Kolejorz zarobił potrzebne pieniądze, a na stratę kolejnego lidera ofensywy nie mógł sobie pozwolić. Na zgrupowaniu w Belek Jóźwiak był rozczarowany i rozkojarzony. Trener Dariusz Żuraw przyznawał, że skrzydłowy potrzebuje czasu, żeby wszystko od nowa sobie poukładać. Trochę jak Robert Gumny po wykolejonym na ostatniej prostej transferze do Borussii Moenchengladbach. 

Władze Lecha uważają, że pozostanie Jóźwiaka jeszcze na pół roku, wyjdzie mu na dobre. Zagra dobrą rundę, dostanie powołanie na Euro i dopiero wyjdzie. Postronny kibic też na tym nie ucierpi. W lidze pozbawionej dryblerów, on kiwa się najlepiej. To młody z doświadczeniem, wymarzony pracownik w korporacjach i kolejny z wychowanków Lecha, który po rozegraniu ponad stu meczów w ekstraklasie ma odejść i pracować na dobrą opinię o poznańskiej akademii. - Niech się kibice jeszcze nim nacieszą, niech da im trochę radości i coś wygra - snuje wizje wiceprezes Piotr Rutkowski.

Michał Karbownik

Objawienie poprzedniej rundy, powiew świeżości, nadzieja na duży transfer i materiał na reprezentanta kraju. Najpierw młodzieżowego, bo wiosną powinien być powoływany przez Czesława Michniewicza, ale kto wie czy jeśli utrzyma formę z jesieni, to i Jerzy Brzęczek nie przetestuje go jeszcze przed Euro. Osiemnastolatek jesienią przebił się do podstawowego składu Legii Warszawa i imponował od pierwszych meczów. Ma już pięć asyst i miejsce na liście 50 najzdolniejszych europejskich piłkarzy UEFA. W Legii gra na lewej obronie, choć to przecież środkowy pomocnik. Jego agent, Mariusz Piekarski, przekonuje, że będzie najdrożej sprzedanym zawodnikiem z ekstraklasy. 

Jakub Błaszczykowski

Kto wie, czy nie mamy okazji na bieżąco śledzić historii, która kiedyś będzie scenariuszem serialu. W lidze wyprutej z wielkich osobowości, Błaszczykowski jest objawieniem. Chodzącą historią. Wybitnym reprezentantem Polski, wieloletnim kapitanem, legendą ratującą swój klub. Ale to wszystko sprawy pozaboiskowe. Na więcej nie pozwalało dotychczas zdrowie. Błaszczykowski zimą trenował jednak bez większych problemów i wiosną powinien pomóc Wiśle utrzymać się w lidze. Liczymy, że puenta tej historii zostanie napisana na boisku. 

Jorge Felix

Lider Piasta Gliwice. Autor blisko połowy goli strzelonych przez mistrzów Polski (10 z 22). Już w poprzednim sezonie pokazywał spory potencjał, wiosną trafiał do siatki i pomógł wywalczyć tytuł. Ale dopiero po odejściu Joela Valencii, gdy Waldemar Fornalik przestawił go ze skrzydła na pozycję cofniętego napastnika, naprawdę rozkwitł i stał się jeszcze konkretniejszy. Ma wyczucie w polu karnym, pomaga też w rozegraniu. Dla Piasta jest niezbędny, dlatego gdy zimą zabiegały o niego Legia Warszawa i Cracovia, cena była zaporowa i Hiszpan pozostał na Śląsku. Najpewniej tylko na pół roku, bo latem skończy mu się kontrakt i będzie mógł odejść gdzie tylko zechce. Kilka dni temu tygodnik Piłka Nożna uznał go najlepszym obcokrajowcem grającym w ekstraklasie.

Dani Ramirez

Dariusz Żuraw miał zgodzić się na sprzedaż Jevticia pod warunkiem, że jego następcą będzie Dani Ramirez. Jego transfer do Lecha pozwala wierzyć, że wewnętrzny rynek w ekstraklasie jednak istnieje. A co do samego Hiszpana - momentami widać, że przybył do Polski z innego piłkarsko świata. Widzi więcej, stać go na ciekawe podanie. Jest jednym z nielicznych, przy którym określenie "efektowny" nie kłuje w oczy. Przechodzi z ostatniej drużyny ekstraklasy, do walczącego o puchary Lecha. Wśród lepszych zawodników i on - teoretycznie - powinien spisywać się jeszcze lepiej. Na jego współpracę z Christianem Gytkjaerem ostrzymy sobie zęby.

Luquinhas

Na początku był chaos. Ale gdy z czasem stał się nieco bardziej efektywny, to i Legia Warszawa miała z niego pożytek, i kibice mieli na kim zawiesić oko. Problem mieli obrońcy rywali, dlatego Brazylijczyk był najczęściej faulowanym piłkarzem w rundzie jesiennej. Strzelił trzy gole, miał sześć asyst. Grał za napastnikiem, ale teraz prawdopodobnie wyląduje na skrzydle. Ma niezłe ostatnie podanie, technikę i wizję gry, która pozwala liczyć na jeszcze więcej.

Pawel Cibicki

W jego przypadku strzelamy. Anonimowy nie jest: pochodzi ze Szwecji, ale jego rodzice są Polakami, więc Pawel grał w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Później jednak rozsądek, a nie serce, podpowiedział mu, że w reprezentacji Szwecji łatwiej będzie się przebić. Szwedzi zaczynali wtedy szukać "nowego Zlatana", my na szczęście za "nowym Lewandowskim" jeszcze nie musimy się rozglądać. Ale Cibicki następcą Ibrahimovicia nie został. Do ekstraklasy przychodzi się odbudować: w sezonie 2017/2018 nie poszło mu w Leeds, a wypożyczenie do Molde nie pomogło. Trochę lepiej było w Elfsborgu, gdzie wiosną 2019 strzelił pięć goli w czternastu meczach. Ale później znów nie szło w ADO Den Haag. 

Potencjał jest, problemy też. W Szczecinie mają na niego jasny pomysł: ma zastąpić Adama Buksę. Są dość podobni - lubią się cofnąć, rozegrać, poszukać asysty. Są silni, mają timing w polu karnym. Cibicki odbijał się od lig znacznie lepszych od ekstraklasy, ale już w nieco bardziej zbliżonej poziomem lidze szwedzkiej radził sobie całkiem nieźle. Gorsi od niego trafiali do Polski, po chwili wychodzili z zakrętu i już ich nie było. 

Paweł Wszołek

Zanim wyszedł na boisko, było sporo wątpliwości. Nie miał przecież klubu, nie bardzo miał z kim trenować, nie grał w sparingach i próbował to nadrabiać indywidualnymi treningami. Ale zaczął spektakularnie: gol i dwie asysty już w trzecim występie, gol w kolejnym, dwie bramki i asysta dwa mecze później. Rundę skończył z pięcioma trafieniami i pięcioma asystami w dwunastu spotkaniach ligowych i pucharowych. Wszołek grał tak, że już zaczęły się dywagacje czy nie przyda się reprezentacji na Euro. - Moją reprezentacją na razie jest Legia - ucina niemal w każdym wywiadzie. Na razie. 

Filip Starzyński

On już na Zachodzie był. Wrócił i pokazuje, że chociaż tam szybkości i dynamiki brakowało, to w Polsce wystarczy, że przełoży piłkę na prawą nogę i już robi co chce. Czterdziestometrowy przerzut do Sasy Zivca? Proszę bardzo. Dośrodkowanie w punkt z rzutu wolnego? Pewnie. Kilka otwierających podań na mecz? Jasne. Jesienią strzelił dwa gole i zaliczył sześć asyst. Liczby ma więc gorsze niż w poprzednich sezonach, ale też zmieniły się jego zadania, bo przez Martina Sevelę ustawiany jest dalej od bramki rywala. Przy takim deficycie nienagannych technicznie piłkarzy, przeoczyć go nie sposób.

Srdjan Spiridonović

Już poprzednią rundę miał całkiem udaną (5 goli i 2 asysty), ale to co robi na boisku nie do końca oddają liczby. Gwarantuje rozrywkę. Tu kogoś kiwnie, tam siatkę założy, to z dystansu huknie. Pogoń pokazała w internecie nagranie z treningu, gdy mija kilku kolegów, robi efektowne przekładanki i na końcu trafia do siatki. Wiosną chcielibyśmy zobaczyć takie akcje na ligowych boiskach. 

Pobierz aplikację Football LIVE na Androida

Aplikacja Football LIVEAplikacja Football LIVE Sport.pl