Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Pięć klubów w największych opałach. Nie wszyscy pokazali, że zależy im na utrzymaniu w ekstraklasie

ŁKS Łódź, Wisła Kraków, Korona Kielce, Arka Gdynia i Górnik Zabrze - to pięć ostatnich klubów ekstraklasy, które na starcie wiosny są najbliżej spadku. Zimą nie wszyscy pokazali jednak, że utrzymanie w lidze jest absolutnym priorytetem.

Inauguracja ekstraklasy w 2020 roku już w piątek o 18:00. Pozostałych 17 kolejek rozstrzygnie nie tylko o mistrzostwie Polski, ale też o tym, kto w następnym sezonie zagra w 1. lidze. Na razie wydaje się, że najcięższa walka o utrzymanie czeka pięć klubów: ŁKS Łódź, Wisłę Kraków, Koronę Kielce, Arkę Gdynia i Górnika Zabrze.

Zobacz wideo

Po 20 kolejkach w najlepszej sytuacji są zabrzanie, którzy mają dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Górnik, w przeciwieństwie do niektórych rywali, zimą wykazał ambicje i pokazał, że utrzymanie w ekstraklasie jest jego priorytetem.

Górnik Zabrze nie oddał najważniejszych piłkarzy

- Dostaliśmy konkretne oferty na każdego zawodnika z linii defensywnej. Z mojej perspektywy jest jednak mało prawdopodobne, żeby któryś z nich odszedł już w tym okienku - w rozmowie z portalem Weszło.com mówił dyrektor sportowy Górnika, Artur Płatek.

Jedna z najważniejszych osób w klubie zapowiedziała, że Górnik do wiosny nie podejdzie osłabiony. I słowa dotrzymała. Kiedy w ostatnich tygodniach ligę opuszczały kolejne gwiazdy, w Zabrzu udało się zatrzymać ważnych i kluczowych zawodników. W naszej lidze, zwłaszcza z perspektywy ostatnich, masowych wyprzedaży w klubach, to sytuacja niecodzienna i godna pochwały.

Marcin Brosz wciąż będzie mógł korzystać z Erika Janży, Borisa Sekulicia, Pawła Bochniewicza, Przemysława Wiśniewskiego i - przede wszystkim - z Igora Angulo. O ile ze stratą któregoś z podstawowych obrońców Brosz pewnie by sobie poradził, o tyle odejście Hiszpana byłoby dla Górnika potężnym ciosem.

36-latek miał udział w 11 z 24 bramek Górnika w tym sezonie (dziewięć goli i dwie asysty). Chociaż kontrakt Angulo z klubem wygasa w czerwcu, a zimą miał już kilka ofert, to wiosną wciąż będzie grał w Zabrzu. Górnik nie chciał słyszeć o odejściu gwiazdora, mimo że strony nie porozumiały się w sprawie nowej umowy i pewne jest, że Hiszpan odejdzie z klubu latem. Zabrzanie ponad leżące na stole pieniądze za napastnika postawili jego umiejętności, które wiosną będą dla nich bezcenne.

Ambicje Górnika nie ograniczyły się jednak tylko do zatrzymania najważniejszych piłkarzy w klubie. Do Zabrza trafiło dwóch środkowych pomocników, którzy mają rozwiązać największy problem zespołu z jesieni. Chociaż latem, w miejsce sprzedanych Szymona Żurkowskiego i Waleriana Gwilii, do klubu sprowadzeni zostali David Kopacz i Filip Bainović, to środek pola w zespole Brosza był bardzo słaby. Środkowi pomocnicy Górnika zaliczyli jesienią raptem jedną asystę!

Lekiem na całe zło ma być Roman Prochazka. 30-letni pomocnik w obecnym sezonie rozegrał 15 meczów w Viktorii Pilzno, z którą jeszcze w zeszłym sezonie występował w Lidze Mistrzów. O zmianie pozycji Prochazki w czeskim klubie zdecydowała zmiana trenera. Adrian Gula, który zastąpił Pavla Vrbę, w przeciwieństwie do poprzednika, nie widział dla Słowaka miejsca w zespole.

Interesująco wygląda też transfer Erika Jirki. 22-letniego napastnika jeszcze rok temu kupowała Crvena zvezda. Jesień Słowak spędził już jednak na wypożyczeniu w serbskim FK Radnicki Niš, dla którego strzelił cztery gole i zanotował tyle samo asyst w 19 meczach. Górnik na razie wypożyczył Jirkę, zapewniając sobie możliwość wykupienia go latem.

Wisła Kraków gra o być albo nie być

Szansy na wzmocnienie drużyny zimą nie przegapiła też Wisła Kraków. Wisła, dla której wiosna będzie walką o być albo nie być w ekstraklasie. Chociaż sytuacja klubu wygląda lepiej niż przed rokiem, gdy krakowianom groziło nieprzystąpienie do rozgrywek, to ewentualny spadek z ligi może oznaczać ich bankructwo i upadek.

Zimą drużynę Artura Skowronka wzmocnili Hebert, Gieorgij Żukow, Nikola Kuveljić, Lubomir Tupta, Alon Turgeman oraz Mateusz Hołownia. Najciekawiej wyglądają dwa pierwsze transfery. Hebert to stoper, który przez cztery lata występował w barwach Piasta Gliwice, a ostatnio grał w Japonii. Brazylijczyk na środku obrony najpewniej zastąpi Rafała Janickiego, który jesienią należał do najgorszych piłkarzy na swojej pozycji w lidze. Według raportu InStat, 27-latek popełnił aż dziewięć błędów, które kończyły się golami dla przeciwników. Pod tym względem gorsi byli tylko Lubomir Guldan z Zagłębia Lubin i Jan Sobociński z ŁKS-u.

Żukow to pomocnik, który trafił do Wisły z Kairatu Ałmaty. W poprzednim sezonie 15-krotny reprezentant Kazachstanu rozegrał 30 meczów, w których strzelił dwa gole i zanotował jedną asystę. Kuveljić, Tupta, Turgeman oraz Hołownia trafili do Krakowa na wypożyczenia. Pierwszy z nich to środkowy pomocnik, który jesienią grał w serbskim klubie FK Javor-Matis Ivanjica. W nim rozegrał 18 meczów, w których strzelił trzy gole i zanotował dwie asysty.

Tupta i Turgeman to napastnicy, którzy w Wiśle mają grać więcej niż w poprzednich klubach. Tupta nie mieścił się w Hellasie Werona, Turgeman jesienią rozegrał dziewięć meczów w Austrii Wiedeń, dla której strzelił trzy gole. W podobnej sytuacji jest Hołownia, który w Krakowie ma odbudować się po nieudanym wypożyczeniu do Śląska Wrocław (cztery występy w lidze) z Legii.

Największe problemy Wisły do rozwiązania? Przede wszystkim zwiększenie wydajności w ataku. Mimo że drużyna Artura Skowronka miała jesienią szóste najwyższe posiadanie piłki w lidze, to średnio na mecz przeprowadzała 82 ataki, co jest najgorszym wynikiem w ekstraklasie. Wisła strzeliła 22 gole (czwarty najgorszy wynik), oddając średnio 11,3 strzału na mecz (przedostatni wynik) i tworząc 4,1 okazji bramkowej (przedostatni wynik). Uwagę zwraca też nieszczelna defensywa, która pozwoliła rywalom na strzelenie aż 35 goli. Pod tym względem gorszy był tylko ŁKS.

Jak utrzymać się bez Daniego Ramireza?

Przed startem wiosny to właśnie zespół Kazimierza Moskala znajduje się w najgorszej sytuacji. Po 20 kolejkach ŁKS traci aż siedem punktów do bezpiecznego miejsca w tabeli, a tuż przed startem ligi stracił swojego lidera i gwiazdę - Daniego Ramireza - który przeszedł do Lecha Poznań.

Zimą transferów w Łodzi nie zabrakło. W klubie skupiono się przede wszystkim na defensywie, która była największym problemem zespołu jesienią. ŁKS stracił aż 37 bramek, co jest najgorszym wynikiem w lidze. Dlatego wiosną Moskal będzie mógł skorzystać z aż trzech nowych obrońców - Macieja Dąbrowskiego, Carlosa Gracii oraz Tadeja Vidmajera.

Pierwszy ostatnio był piłkarzem Zagłębia Lubin, jednak jesienią rozegrał w nim raptem sześć meczów. Gracia, tak samo jak Dąbrowski, to środkowy obrońca. W poprzednim sezonie grał dla szwedzkiego GIF Sundsvall i chociaż spadł z zespołem z ligi, to został wybrany do jedenastki sezonu. Vidmajer zaś trafił do ŁKS-u ze słoweńskiego NK Celje, a jesienią rozegrał 18 meczów, w których strzelił dwa gole i zanotował jedną asystę.

Problemem drużyny Moskala była nie tylko obrona. Chociaż ŁKS jesienią oddawał średnio 15,5 strzału bramkę rywala (więcej razy robił to tylko Legia i Lech!) i miał drugie najwyższe posiadanie w lidze, to strzelił tylko 20 goli. Gorsze pod tym względem były tylko Korona Kielce i Arka Gdynia. W rozwiązaniu problemów ze skutecznością drużynie pomóc ma trzech napastników - Samu Corral, Antonio Dominguez oraz Jakub Wróbel.

Dwaj pierwsi to Hiszpanie, którzy trafili do ŁKS-u z tamtejszej trzeciej ligi. Corral jesienią zdobył sześć bramek w 17 występach. Dominguez strzelił siedem goli w 22 meczach. Wróbel do niedawna grał zaś w pierwszoligowym GKS-ie Jastrzębie, dla którego jesienią zdobył osiem bramek w 18 ligowych występach.

- Powiedziałem zawodnikom, że minął rok, a my znaleźliśmy się w tym samym miejscu, bo znów walczymy o ekstraklasę. Nikt z nas nigdy by sobie nie wybaczył, gdybyśmy nie powalczyli teraz o utrzymanie - powiedział Moskal po ostatnim sparingu, który łodzianie wygrali 4:1 z FK Proleter Nowy Sad.

Szóstoligowiec z Anglii na ratunek Koronie

Wiele wskazuje na to, że równie ciężka walka o utrzymanie czeka też Koronę Kielce. Drużyna Mirosława Smyły po jesieni zajmuje 14. miejsce w tabeli, a zimą w klubie nie zrobiono wiele, by dać kibicom nadzieje na lepszą wiosnę. 

No bo jak inaczej traktować wypożyczenie Bojana Cecaricia, który w minionej rundzie zagrał tylko 171 minut w lidze w barwach Cracovii? Czy wzmocnieniem drużyny może być D'sean Theobalds ściągnięty z szóstej ligi angielskiej lub Johnny Spike Gill, który grał ostatnio w polskiej czwartej lidze? Trudno w to uwierzyć.

O tym jak rozpaczliwe było okienko transferowe w Koronie świadczy też sprowadzenie Jacka Kiełba. 32-latek już czwarty raz w karierze trafia do Kielc, a jesienią zdobył raptem dwie bramki w pierwszoligowym Bruk-Becie Termalicy Nieciecza, będąc tam głównie rezerwowym.

Transfery Korony wyglądają słabo, a problemów do rozwiązania jest co niemiara. Drużyna Smyły jesienią strzeliła raptem 12 goli (trzy z rzutów karnych!), co jest najsłabszym wynikiem w lidze. Kielczanie tworzyli też tylko 3,9 okazji bramkowej na mecz, co również jest najgorszym wynikiem w ekstraklasie. Problemem Korony była nie tylko skuteczność, ale też fatalny styl. Drużyna wymieniała mało podań, nastawiając się przede wszystkim na kontratak. W oczy raziła też duża liczba fauli, których kielczanie jesienią popełnili najwięcej w lidze.

- Uda się, po prostu! - tak o szansach na utrzymanie mówił Smyła w rozmowie ze Sport.TVP.pl. Patrząc na zimowe "wzmocnienia" Korony trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że to tylko dobra mina do złej gry.

Rogić postawi się problemom?

W podobnej sytuacji znajduje się Arka Gdynia, która wyprzedza Koronę w tabeli tylko dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu. Zimą klub sprowadził tylko dwóch piłkarzy - Nemanję Mihajlovicia oraz Douglasa Bergqvista. Pierwszy to napastnik, drugi jest środkowym obrońcą.

Mihajlović ma pomóc Arce w rozwiązaniu problemów w ofensywie. Jesienią drużyna Aleksandara Rogicia zdobyła tylko 17 bramek, co było drugim najgorszym wynikiem w lidze. Warto podkreślić, że żadnego z tych goli nie zdobył napastnik! Mihajlović nie mieścił się ostatnio w kadrze holenderskiego Heerenven, jednak za sobą ma też występy w Partizanie, do którego trafił po bardzo dobrym sezonie w barwach Radu Belgrad. W rozgrywkach 2015/16 nowy nabytek Arki strzelił 10 goli, do których dołożył aż 17 asyst.

Bergqvist to zaś obrońca, którego gdynianie obserwowali od dłuższego czasu. W poprzednim sezonie 26-latek grał w norweskim FK Haugesund, w którym zaliczył 28 występów, strzelając jednego gola i notując dwie asysty. Szwed może okazać się wzmocnieniem Arki, która jesienią miała piątą najgorszą defensywę w lidze.

Wydaje się jednak, że największe nadzieje kibice Arki powinni pokładać w osobie trenera. Gdynianie pod wodzą Rogicia zaczęli źle, zdobywają tylko punkt w trzech meczach. W ostatnich sześciu spotkaniach Arka zdobyła jednak aż 11 punktów, co stanowi blisko połowę dorobku zespołu po 20 kolejkach.

Drużynie nie brakuje problemów na boisku, jednak dużo większe kłopoty klub ma poza nim. Finansowe niejasności w Arce spowodowały, że miasto cofnęło dotacje dla klubu, a trwający od dłuższego czasu konflikt kibiców z właścicielami w niedługim czasie może doprowadzić do dużo poważniejszych zmian. Czy do tych dojdzie jeszcze na poziomie ekstraklasy? Dziś trudno znaleźć choćby jedną osobę spoza klubu, która będzie przekonana o utrzymaniu zespołu w obecnym sezonie.