Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dlaczego Gryf wyleciał z Pucharu Polski, a Śląsk nie? "To był przypadek bardzo drastyczny"

- Klub nie daje żadnej gwarancji bezpieczeństwa na jego meczach - skomentował Sport.pl sytuację w Wejherowie Mikołaj Bednarz, przewodniczący Wydziały Dyscypliny PZPN. Wydział ukarał klub wykluczeniem z rozgrywek przyszłorocznego Pucharu Polski. - Dla nas to był przypadek bardzo drastyczny - mówi o lecącym w stronę bramkarza pocisku.
Zobacz wideo

Tak jak sugerowaliśmy w środę wydział Dyscypliny PZPN pierwszy raz w swej historii podjął decyzję o wyrzuceniu klubu z rozgrywek za złe zachowanie kibiców. Skorzystał z nowego paragrafu, który wprowadzono do regulaminu w lipcu tego roku. Wydział niemal najwyższej możliwej kary (największą jest odebranie licencji) użył tylko w stosunku do jednego klubu – Gryfa Wejherowo. W czwartek zajmowano się też burdami na meczu Widzew - Śląsk.

- Wydarzenia z Łodzi były haniebne, jednak w naszej ocenie nie doszło tam do bezpośredniego zagrożenia życia osób uczestniczących w tym spotkaniu. Przeciwnie niż w meczu w Wejherowie. Tam lecący pocisk minął bramkarza Lechii o centymetry – uzasadnia nam Mikołaj Bednarz, przewodniczący wydziału dyscypliny.

Gryf – przypadek drastyczny

W meczu 1/32 Pucharu Polski Gryf podejmował Lechię. Kibice gospodarzy najpierw odpalili race, potem strzelali z rakietnic. Teoretycznie w powietrze, ale tuż przy murawie. Jedna z wystrzelonych rac zakręciła na boisko i poleciała w stronę bramkarza Lechii. Zlatan Alomerović odskoczył. Uniknął trafienia.

- Dla nas to był przypadek bardzo drastyczny. Jeżeli w kierunku boiska wystrzelono bodaj 9 rakietnic, to ktoś, kto się nimi posługuje musiał liczyć się z tym, że może wyrządzić komuś krzywdę - mówi Sport.pl Bednarz.

Wydział dyscypliny oprócz wykluczenia Gryfa z przyszłorocznego Pucharu Polski, zakazał też jego kibicom udziału w wyjazdowych meczach w 2. lidze. Zamknął też jego stadion na najbliższy ligowy mecz.

- Ocena dotychczasowego zabezpieczenia imprez przez Gryf wskazuje na to, że klub nie daje żadnej gwarancji bezpieczeństwa na jego meczach. Niestety nie jest to pierwsze uchybienie jakiego Gryf się dopuścił w tym roku. Istnieje duże ryzyko, że takie zachowania kibiców się powtórzą. Dlatego decyzja o zamknięciu stadionu na najbliższy mecz 2. ligi, to decyzja prewencyjna. Chcemy też zmusić klub, by wdrożył skuteczniejsze środki i procedury, które zabezpieczyłyby uczestników meczu przed takimi zdarzeniami jakie miały miejsce we wtorek - wyjaśnia nam Bednarz. Dodatkowo przewodniczący komisji sugeruje, że wyjaśnienie wysłane do PZPN przez klub nie było przekonujące.

- Wysłano do nas oświadczenie napisane w podobnym tonie, co komunikat do mediów. Nie możemy przyjmować od klubu takiej argumentacji. Możemy tu mówić o dwóch rzeczach – winie kibiców, ale też winie działaczy. Nie widzimy tam perspektywy rozwiązania problemów - mówi nam Bednarz.

W komunikacie władz napisano m.in: "Zarząd WKS Gryf Wejherowo stanowczo potępia sposób w jaki zachowywali się poszczególni kibice. W związku z zaistniałą sytuacją zarząd klubu podkreśla, iż 2 godziny przed rozpoczęciem spotkania stadion został oddany pod opiekę profesjonalnej agencji ochrony, która miała za zadanie zadbać o bezpieczeństwo uczestników tego spotkania. Ponadto pragniemy podkreślić, iż potępiamy zachowanie kibiców oraz nie bierzemy odpowiedzialności za ich zachowanie podczas wtorkowego meczu”.

Wyjazdy kibiców Śląska “ryzykowne”

W przypadku Śląska komisja uznała, że przede wszystkim trzeba uniemożliwić najbliższe wyjazdy na mecze kibicom tego klubu i czekać na zidentyfikowanie winnych wtorkowych awantur.

- Uważamy, że do czasu wyjaśnienia tej sprawy, zidentyfikowania winnych oraz ich ukarania kibice Śląska nie mogą jeździć na mecze wyjazdowe swej drużyny. Nie mogliśmy dopuścić, by już w piątek pojechali na mecz do Kielc. Być może udałyby się tam osoby ponoszące winę za wydarzenia w Łodzi. W naszej ocenie to mogłoby być ryzykowne - mówi Bednarz.

Kibice nie będą mogli jeździć na wyjazdy do końca tego roku w ekstraklasie. Nie obejrzą również na żywo przyszłorocznych meczów Pucharu Polski. Jedno spotkanie w tych rozgrywkach we Wrocławiu odbędzie się też przy zamkniętych trybunach. Wydział dyscyplinarny dostrzegł, że klub starał się działać przed meczem w Łodzi i współpracował ze służbami, by nie dopuścić do burd.