Czy Lech Poznań to kandydat na mistrza Polski?
Była 22. minuta spotkania. Adam Buksa odebrał piłkę w środku pola i zbyt długo się nie zastanawiał. Oddał strzał z 30 metrów. Choć strzał to chyba mało, bo to mocny kandydat do bramki kolejki. Chwilę wcześniej też trafił (po błędzie Matusa Putnocky'ego), ale sędzia, po konsultacji z VAR, dopatrzył się spalonego. To była bramka na 1:1, bo lepiej ten mecz zaczął Śląsk. W 4. minucie sprytnym, ale niezbyt mocnym strzałem przy krótkim słupku Putnocky'ego pokonał Robert Pich.
- Czujemy to, że gra pierwszy zespół z drugim. Czuć to w klubie, ale też w mieście - mówił przed meczem Vitezslav Lavicka. Widać to też było w niedzielę na trybunach, gdzie pojawiło się 25 tys. widzów. Najwięcej w tym sezonie. Pobity został rekord z poprzedniego meczu z Cracovią, który przyciągnął na stadion we Wrocławiu 16,7 tys. kibiców.
Śląsk przed tą kolejką był liderem ekstraklasy. Pogoń była druga - miała o jeden punkt mniej. I nadal ma, bo w niedzielę więcej bramek nie zobaczyliśmy. Drużyny podzieliły się punktami. Śląsk nadal jest liderem , ale Pogoń już nie jest druga, bo w tabeli wyprzedziła ją Jagiellonia. Teraz ligę czeka przerwa na mecze reprezentacji. Po niej Śląsk zagra na wyjeździe z Górnikiem, a Pogoń z ŁKS (15 września).