Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Legia Warszawa znalazła swojego zbawcę. Minęło aż 460 dni! Football LIVE - podsumowanie kolejki ekstraklasy

Były w tej kolejce i piękne bramki, i historyczne osiągnięcia, i zwroty akcji. Też niestety kontrowersje, na szczęście bez bardzo przykrych konsekwencji. Bartłomiej Kubiak, dziennikarz Sport.pl, zaprasza na autorskie podsumowanie szóstej kolejki ekstraklasy.

Bohater kolejki: Jarosław Niezgoda

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. Jeszcze do niedawna napastnik Legii Warszawa bardziej pasowałby do tej rubryki. Ale wrócił. I to wrócił nawet nie tyle na boisko, ile do strzelania na tym boisku goli. Czyli zaczął robić to, z czego wcześniej był dobrze znany. Jarosław Niezgoda. To właśnie jego bramki dały Legii najpierw remis (2:2), a kilka minut później zwycięstwo z ŁKS-em (3:2). W zasadzie to można byłoby obdzielić Niezgodą i liczbę kolejki (460 - tyle dni czekał na gola w ekstraklasie), i cytat kolejki ("Jarosław, Legię zbaw"), który po meczu podsunęli kibice warszawskiej drużyny. Wyraźnie zadowoleni. Tym bardziej że Sandro Kuelnović, jak wiadomo, ostatnio goli nie strzela, a Carlitos...

Wydarzenie kolejki: Nieobecność Carlitosa

No właśnie, a Carlitosa nie ma. Nie ma i chyba nie będzie. Hiszpan nie znalazł się w składzie Legii na niedzielny mecz z ŁKS-em. I choć w przerwie i po meczu Aleksandar Vuković tłumaczył, że był przewidziany do gry w tym spotkaniu, to ostatecznie piłkarza na mecz do Łodzi nie zabrał. - Zadecydowały sprawy prywatne zawodnika - oznajmił trener. Nic więcej powiedzieć nie chciał, ale wcale nie bylibyśmy zdziwieni, gdybyśmy Carlitosa już więcej w barwach Legii nie zobaczyli. Bo wszystko wskazuje, że za tymi "prywatnymi sprawami" kryje się transfer. Na Bliski Wschód. Do Zjednoczonych Emiratów Arabskich (Al-Wahda), gdzie Carlitos mógł już trafić w czerwcu. Albo w jakimś innym, nieznanym kierunku.

 

Rozczarowanie kolejki: Mariusz Złotek

Raków - Lech 2:3. Sam mecz nam się bardzo podobał - obie drużyny zapewniły kibicom ciekawe widowisko - ale niestety na pierwszy plan wysunął się sędzia. 49-letni Mariusz Złotek ze Stalowej Woli, który podyktował dwa kontrowersyjne rzuty karne dla Rakowa, ale przede wszystkim nie podyktował dla Lecha. Po strzale Darko Jevticia, kiedy piłkę ręką we własnym polu karnym dotknął Arkadiusz Kasperkiewicz, powinien odgwizdać jedenastkę. Kibice Kolejorza wątpliwości nie mają - nie pozostawili na Złotku suchej nitki. Zresztą nie tylko kibice, bo rzecznik prasowy klubu Maciej Henszel napisał tak:

Swoje trzy grosze w programie "Liga+ Extra" dorzucił oczywiście też Sławomir Stempniewski. Były sędzia, a obecnie ekspert telewizji NC+ również nie miał wątpliwości, że Złotek popełnił błąd. - Arbiter strzelił sobie w stopę sam, ponieważ natychmiast pokazał rzut rożny. A więc był przekonany, że ten kontakt piłki z ręką był - powiedział Stempniewski. I dalej wyjaśniał: - To jest nienaturalne ułożenie rąk, odchylenie w bok. Na dodatek piłka po tym strzale miała szanse wpaść do siatki. Decyzja w tym przypadku powinna być tylko jedna: rzut karny i upomnienie zawodnika.

Gol kolejki: Sławomir Peszko

- Lewa noga, ależ gol! Sławomir Peszko! Fantastyczna bramka Sławomira Peszki! Nic, tylko bić brawo - ekscytowali się komentatorzy Canal+ Sport. A było się czym ekscytować, bo w 54. minucie spotkania ze Śląskiem Wrocław (1:1) pomocnik Lechii Gdańsk zdobył przepiękną bramkę. - Cieszy ten gol, bo sezon już trochę trwa, a ja ciągle czekałem na jakiś konkret: bramkę czy choćby asysty. To doda mi pewności siebie - mówił po spotkaniu Peszko. A ekstraklasa sama pochwaliła się jego bramką w mediach społecznościowych, gdzie kibice od razu znaleźli analogię. Przypomnieli słynną bramkę Jakuba Błaszczykowskiego w meczu z Rosją podczas Euro 2012.

Ciekawostka kolejki: Hat-trick Jagiellonii

Jagiellonia - Wisła 3:2. To w ogóle był dobry mecz, a nawet bardzo dobry. Zastanawiając się, w jaki sposób możemy do niego nawiązać, wpadliśmy na ciekawostkę. Otóż Jesus Imaz, czyli były zawodnik Wisły Kraków, który w piątek zdobył wszystkie trzy bramki dla Jagiellonii, przy okazji zapisał się także w historii klubu. Tego obecnego, czyli Jagiellonii, dla której ustrzelił pierwszego hat-tricka w ekstraklasie. Na taki wyczyn kibice z Białegostoku musieli czekać 18 sezonów. Przy okazji Imaz, dzięki tym bramkom, stał się też samodzielnym liderem w klasyfikacji strzelców. Ma już sześć goli, drugi w zestawieniu Christian Gytkjaer - cztery. Jeśli utrzyma swoją skuteczność, może pobije też rekord Tomasza Frankowskiego, który w sezonie 2010/11 w barwach Jagiellonii zdobył 14 bramek, zostając przy tym królem strzelców ekstraklasy.

Młodzieżowiec kolejki: Aleksander Buksa

Obawialiśmy się, że zapomnimy albo że nie będzie miejsca, a wspomnieć o starciu Jagiellonii z Wisłą przecież trzeba jeszcze w tym miejscu. Zresztą to też mogłaby być ciekawostka, bo Aleksander Buksa w piątek został najmłodszym strzelcem ekstraklasy w XXI wieku (16 lat i 220 dni). I drugim w historii po Włodzimierzu Lubańskim (16 lat i 52 dni). A przy tym - jakim strzelcem! - Zrobił to, jak Robert Lewandowski z Realem - zachwycał się komentujący spotkanie Grzegorz Mielcarski. I faktycznie: bramka Buksy była tak ładna, że nadawałby się również do rubryki "gol kolejki". Zresztą, sami Państwo zobaczcie i oceńcie:

Liczba kolejki: 15

Trochę nas to martwi. A martwi dlatego, że ŁKS to drużyna, na którą od początku sezonu patrzy się bardzo przyjemnie. Dobrze utrzymująca się przy piłce, niebojąca się rozgrywać, też na małej przestrzeni - trochę taka szkoła krakowska - co akurat jest rzadkością w naszej ekstraklasie. Zresztą chyba nie tylko w ekstraklasie, bo w niedzielę rzucaliśmy też okiem na równolegle rozgrywane spotkanie Milanu z Udinese w Serie A. I szczerze? Nie mamy się czego wstydzić. A nawet nie tyle nie mamy, ile nawet nie ma co porównywać. I chyba każdy, kto w ten weekend wybrał ekstraklasę, to przyzna. Na pewno nie żałuje. To była dobra kolejka. To znaczy: nadal jest, bo przed nami przecież jeszcze poniedziałkowy mecz Pogoni z Wisłą Płock (godz. 18).