W meczu przeciwko Śląskowi Wrocław Legii Warszawa doszło do dziwnego zdarzania, w którym Lubambo Musonda (wydaje się) z premedytacją nadepnął na udo zawodnika Legii Warszawa - Jose Kante. Sędzia jednak nie ukarał piłkarza Śląska Wrocław, a sprawa trafiła przed Komisję Ligi. Ta jednak nie zamierzała karać zawodnika Śląska. Ekstraklasa.org dodaje, że nastąpiło to po zapoznaniu się z opinią szefa kolegium sędziów Zbigniewa Przesmyckiego.
Komisja Ligi we wtorek wysłała wezwanie do Ślaska Wrocław w celu złożenia wyjaśnień. Klub miał to jednak zrobić do środy do godziny 14., więc wykluczony był przyjazd piłkarza do Warszawy. Wobec tego złożone zostały materiały wideo z wyjaśnieniem - pisze Przegląd Sportowy. W środowe popołudnie Komisja Ligi poinformowała jednak, że żadnej kary nie będzie, bo nie pozwalają na to przepisy.
Chodzi konkretnie o to, że sędzia Paweł Gil doskonale widział tę sytuację na boisku i nie zdecydował się na ukarania zawodnika, a to wyklucza już działanie Komisji Ligi.
- Sędzia obserwował całe zdarzenie, znajdując się w bliskiej odległości, stwierdził, że był faul, jednak uznał, iż nie ma podstawy do ukarania zawodnika żółtą czy czerwoną kartką. W tej sytuacji na mocy art. 49 regulaminu dyscyplinarnego nie możną wymierzyć kary za przewinienie, w sytuacji, gdy zostało ono dostrzeżone przez sędziego. Tak stanowią przepisy PZPN i są one dla Komisji Ligi i innych organów dyscyplinarnych bezwzględnie wiążące – powiedział w oficjalnym komunikacie Ekstraklasy Jarosław Poturnicki, Przewodniczący Komisji Ligi.