Legia Warszawa odrzuciła znakomitą ofertę za Kulenovicia. Interesuje się nim inny klub

Sandro Kulenović zostaje w Legii Warszawa. To znaczy: przynajmniej na razie, bo klub odrzucił ofertę Barnsley, czyli beniaminka Championship, który chciał zapłacić za piłkarza 2,7 mln euro.
Zobacz wideo

- Na razie zdążyłem się tylko z nim przywitać. Ale nie przewiduję, prawdę mówiąc, żadnych pożegnań. Sandro wychodzi normalnie na trening, a potem jedzie z nami do hotelu - powiedział Aleksandar Vuković na środowej konferencji, kiedy zapytany został o to, czy pożegnał się już z Sandro Kulenoviciem. Przypomnijmy, że w poniedziałek na Łazienkowską wpłynęła oferta z Barnsley - beniaminka Championship, który chciał zapłacić za Chorwata 2,7 mln euro. A więc pobić swój transferowy rekord, bo dotychczas najwięcej na piłkarza wydał 2,25 mln euro. A zrobił to przeszło 20 lat temu kupując Gjorgija Hristova.

Legia Warszawa potwierdziła ofertę za Kulenovicia

- Rozmowy są zaawansowane, ale to nie jest jedyny klub, który chce Sandro - słyszeliśmy w ostatnich dniach na Łazienkowskiej. Bo o tym, że Kulenović może odejść z Legii, pisaliśmy już w sobotę. - W tej chwili oba kierunku są prawdopodobne, ale rozmowy się toczą. Temat jest poważny - usłyszeliśmy wtedy przy Łazienkowskiej, gdzie próbowaliśmy potwierdzić czy to prawda, że piłkarzem interesuje występujące w Bundeslidze Hoffenheim oraz właśnie w Barnsley, które w poniedziałek nawet złożyło oficjalną ofertę za piłkarza. Z naszych informacji, które dotarły do nas chwilę po środowej konferencji Vukovicia, wynika jednak, że Legia propozycję Anglików odrzuciła. Bo liczy, że uda jej się zarobić na Kulenoviciu więcej niż 2,7 mln euro. Ale juz raczej nie od Barnsley, bo tutaj czasu na kolejne rozmowy wiele nie ma - okno transferowe w dwóch najwyższych ligach w Anglii (Premier League i Championship) zamyka się w czwartek (o godzinie 17 czasu miejscowego)

Legia już raz mogła zarobić na Kulenoviciu

Kulenović jest zawodnikiem Legii od 2016 roku. Na Łazienkowską trafił właśnie z Dinama Zagrzeb. Sezon 2017/2018 spędził jednak na wypożyczeniu w zespole Primavery Juventusu. Włoski klub miał wtedy po sezonie możliwość wykupu piłkarza, ale tego nie zrobił. - W tym całym wypożyczeniu najbardziej żałuję, że miałem kontuzję, przez którą pauzowałem trzy miesiące. Ale ten rok i tak dał mi dużo. Dojrzałem. Jestem mądrzejszy o wiele doświadczeń - mówił Chorwat latem zeszłego roku.

Po powrocie z wypożyczenia zaczął więcej grać w Legii, ale wchodził na boisko głównie jako rezerwowy. W poprzednim sezonie uzbierał 25 występów, strzelił cztery gole. W obecnym długo był pierwszym wyborem Aleksandara Vukovicia, ale głównie dlatego, że kontuzji na początku sezonu nabawił się Jarosław Niezgoda. Jak na razie Kulenović w pięciu meczach strzelił dwa gole. Ostatnio nie wykorzystał rzutu karnego w rewanżowym spotkaniu z fińskim Kuopionem Palloseura. Mimo bezbramkowego remisu wicemistrzom Polski udało się awansować do III rundy eliminacji Ligi Europy, gdzie zmierzą się z Atromitosem Ateny. Pierwsze spotkanie już w czwartek o 21 na Łazienkowskiej.

Więcej o: