Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Gwiazdy osieracają Ekstraklasę. A w kolejce do transferów stoją Carlitos, Dziczek i Gumny

Dwie z trzech największych gwiazd Piasta Gliwice opuściły klub. Swój supertalent sprzedała Legia Warszawa, podobnie jak Pogoń, Górnik, Zagłębie. A w kolejce do wyjazdu są następni. W letnim oknie transferowym piłkarskie gwiazdy po raz kolejny osierociły PKO Ekstraklasę.
Zobacz wideo

Joel Valencia po odebraniu statuetki dla najlepszego zawodnika Ekstraklasy zdołał rozegrać w lidze tylko jeden mecz, bo w środę przeniósł się do angielskiego Brentford. Jego klubowy do niedawna kolega, Aleksandar Sedlar, nie zagrał nawet jednego, bo wcześniej zdecydował, że nie przedłuży z Piastem Gliwice wygasającego kontraktu i podpisze umowę z Mallorcą. W Rosji swoją karierę będzie kontynuował najbardziej utalentowany zawodnik Legii Warszawa Sebastian Szymański, a we Włoszech lider Górnika Zabrze Szymon Żurkowski. W kolejce do wyjazdu są jeszcze Carlitos, Robert Gumny, Patryk Dziczek, Lukas Haraslin. Swoje gwiazdy polscy kibice muszą kochać bardzo szybko, bo te naszą ligę opuszczają z prędkością światła.

Miliony pełne niedosytu

Jeśli PKO Ekstraklasa na coś cierpi, to na niedobór gwiazd. Tymi często okazują się piłkarze, którzy w poprzednich klubach nie zrobili furory. I tak: Carlitos przed przyjściem do Wisły Kraków grał w trzeciej lidze hiszpańskiej, Arvydas Novikovas do Jagiellonii Białystok trafił po nieudanej przygodzie w drugoligowym VfL Bochum, Haraslin zagrał tylko dwa mecze w Parmie. Tak samo wspomniany Valencia, którego Piast znalazł w słoweńskim Koper, gdzie Ekwadorczyk nawet raz nie trafił do siatki. A mimo to każdy z nich dał Ekstraklasie jakość, którą szybko zauważyły zagraniczne kluby. Gdy któryś z zawodników zaczyna się wyróżniać, szybko znajdują się chętni, którzy chcą wyłożyć za niego pieniądze. A w przypadku polskich klubów praktycznie żaden z nich nie jest wystarczająco odporny na oferowane ze wschodu i zachodu miliony. Tak jak Piast, którego stać było na wyszarpanie niezbyt imponującej kwoty.

Za Valencię, najlepszego piłkarza ostatniego sezonu, Anglicy zapłacili zaledwie 2 mln euro, co i tak jest rekordem w historii śląskiego klubu. Żurkowski kosztował Fiorentinę 3,7 mln euro, Genoa za Filipa Jagiełłę zapłaciła 1,5 mln euro, a Sebastian Walukiewicz dał zarobić Pogoni Szczecin 4 mln euro. Nie są to kwoty imponujące, ale każdy z wymienionych klubów sprzedających nie miał argumentów, aby zatrzymać swoich piłkarzy. Przez jakiś czas udawało się to jedynie Legii, która Szymańskiego mogła puścić dużo wcześniej, ale czekała na wyjątkową ofertę. W obliczu finansowych problemów za taką uznano płacone w jednej transzy 5,5 mln euro od Dynama Moskwa. Oprzeć się kasie z zachodu za chwilę nie będzie mógł także Piast (Patryka Dziczka chcą kluby włoskie) oraz Lech Poznań (na Bułgarskiej od kilku tygodni mają kilka zapytań w sprawie Roberta Gumnego). Miliony te przesiąknięte są jednak niedosytem. Być może gdyby każdy kolejny transfer zbliżał się do kwoty, którą na Janie Bednarku zarobił Lech, łez kibiców byłoby mniej, ale niestety – Karol Linetty, Bartosz Bereszyński czy Dawid Kownacki także nie przynieśli swoim klubom więcej niż 4 mln euro.

Exodus objął całą ligę

Valencia i Żurkowski to zawodnicy za którymi kibice Ekstraklasy szybką zatęsknią. Tak jak Waldemar Fornalik za Aleksandarem Sedlarem, którego bez powodzenia próbuje zastąpić w Gliwicach Uros Korun. Polskie kluby największy problem mają właśnie z zastępowaniem odchodzących zawodników, których jakość decydowała o obliczy drużyny. A kłopot exodusu najlepszych dotyczy niestety nie tylko drużyn walczących o mistrzostwo Polski, ale całej ligi.

Latem z Polski wyjechali: zdobywca czternastu bramek dla Korony Kielce Elia Soriano (trafił do holenderskiego VVV-Venlo), skrzydłowy Lechii Konrad Michalak (zagra w Achmacie Grozny), liderzy Arki Gdynia: Luka Zarandia (SV Zulte Waregem) oraz Michał Janota (Al-Fateh SC) czy utalentowany Polak Adam Dźwigała z Wisły Płock (CD Aves). Każdy z nich w kolejnym sezonie miałby sporą szansę, aby dojrzeć do miana prawdziwej gwiazdy PKO Ekstraklasy, ale żaden z nich nie zdąży tego uczynić, bo wszyscy latem opuścili nasz kraj. To natomiast naturalnie niesie ze sobą ryzyko obniżenia poziomu jakości, bo każdy kolejny transfer do klubu to kolejna niewiadoma. A że kluby raczej oszczędzają to należy liczyć albo na świetną pracę skautów, albo na farta. Gorzej, jeśli znajdzie się klub i bez tego, i bez tego.

Kolejka do transferów

Osierocona przez gwiazdy liga nie zdążyła jeszcze wylizać ran, a niedługo może się okazać, że będzie musiała przywitać się z kolejnymi. Bo kolejka do wyjazdu jest dość długa. W Legii cały czas biorą pod uwagę transfer najlepszego piłkarza rozgrywek 2017/2018 Carlitosa, który już dwukrotnie był bliski odejścia z klubu. Niedawno mógł zdecydować się na grę w Al-Wahda Abu Zabi, wcześniej jego usługami zainteresowani byli New York City i Mallorca. O tym, że wokół napastnika wciąż jest spory ruch, mówił niedawno w rozmowie z „Super Expressem” dyrektor sportowy Legii Radosław Kucharski. A przecież Legię opuścić może także Mateusz Wieteska, którego obserwują Dynamo Kijów czy Braga. O stoperze Kucharski powiedział w „SE”: „Pod kątem tej pozycji jestem przygotowany na przypadek odejścia. Chłopak rozwija się szybko (…) ale za wcześnie na analizy rynku, bo wszystko jest otwarte”.

Przesądzone wydają się transfery młodzieżowych reprezentantów Polski: Patryka Dziczka i Roberta Gumnego. Obaj są zdecydowani na wyjazd, obu obserwują kluby włoskie, które są faworytami w wyścigu o utalentowanych zawodników. Na Dziczku Piast może zarobić 3 mln euro, Lech za Gumnego może otrzymać nawet dwa razy więcej, a przecież półtora roku temu Borussia Monchengladbach oferowała za wychowanka Kolejorza aż 7 mln euro. Najwięcej zależy jednak od oferentów, bo Piastowi i Lechowi zależy na tym, aby piłkarze po transferach mogli pochwalić się ekspresową karierą, czym oba kluby mogłyby się szczycić. Realne jest także odejście Lukasa Haraslina. Choć Słowak niedawno przedłużył umowę z Lechią Gdańsk to działacze znad morza nie będą robić mu problemów, gdy pojawi się konkretna oferta. A tej na razie brakuje, choć mówiło się o zainteresowaniu skrzydłowym Lechii klubów z Serie A.