Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dobry start młodych piłkarzy ekstraklasy. Wykorzystali szansę, którą dał im nowy przepis

Młodzieżowiec strzelił pierwszego gola w tym sezonie ekstraklasy, inny był najlepszym zawodnikiem Arki Gdynia, kolejny dał remis Lechowi Poznań, a kilku dostało swoją szansę, mimo że przepis tego nie wymuszał. Pierwsza kolejka tego sezonu była dla młodzieżowców całkiem udana.
Zobacz wideo

Gdy przed startem sezonu pytaliśmy trenerów i działaczy klubów z ekstraklasy o wprowadzony przepis, który wymaga, by każda drużyna przez cały mecz miała na boisku przynajmniej jednego młodzieżowca (urodzonego nie wcześniej niż w 1998 roku), zdecydowana większość podchodziła do tego krytycznie. Pierwsza kolejka dodaje nieco optymizmu, bo o żadnym z młodzieżowców nie można powiedzieć, że wyraźnie odstawał czy obniżał poziom całej drużyny. Wręcz przeciwnie – kilka zespołów, jak choćby Lech Poznań, Arka Gdynia, Jagiellonia Białystok, Legia Warszawa czy Śląsk Wrocław ze swoich młodych zawodników może być zadowolonych.

Kilka dobrych występów młodzieżowców

Najlepszy w wykonaniu młodzieżowców był pierwszy mecz: Arka Gdynia grała z Jagiellonią Białystok. Przed meczem Ireneusz Mamrot zwracał w naszej rozmowie uwagę na Bartosza Bidę. – Już w zeszłym sezonie grałby o wiele więcej, gdyby nie kontuzje. Teraz jest zdrowy i gotowy do gry – mówił. I rzeczywiście to on został wystawiony do gry jako jedyny młodzieżowiec w składzie Jagi. Pierwszy kontakt z piłką – gol. Kolejny – bardzo groźna sytuacja. Przez godzinę gry – bardzo aktywny. Z kolei w słabo grającej Arce wyróżniał się Kamil Antonik, którego Jacek Zieliński obserwował od dłuższego czasu w barwach drugoligowej Resovii i dał mu zadebiutować już w pierwszym meczu. Po spotkaniu komentował: - Zagrał bardzo poprawnie swój pierwszy mecz w Ekstraklasie. To jest zawodnik, który przeszedł z drugiej ligi i był dziś wyróżniającym się zawodnikiem naszego zespołu.

Gola dającego remis w spotkaniu Piasta Gliwice z Lechem Poznań strzelił Paweł Tomczyk, który jeszcze dwa miesiące temu, wypożyczony z Kolejorza, cieszył się z mistrzostwa Polski razem z Piastem, ale w tym sezonie został w Poznaniu i ma być zmiennikiem Christiana Gytkjaera. Wszedł na boisko w końcówce meczu i już po trzech minutach zdobył bramkę. Wystarczyła mu jedna okazja. Pokrzepiło go to tak, że po meczu stwierdził, że jak najszybciej chce zostać napastnikiem pierwszego wyboru. W Lechu od początku grało aż trzech młodzieżowców: Robert Gumny, Kamil Jóźwiak i Tymoteusz Puchacz. Ambicja i niezłe przyspieszenie Jóźwiaka doprowadziły do tego, że Piast kończył mecz w dziesiątkę, po czerwonej kartce dla Tomasa Huka. Poprawnie zagrał Gumny, natomiast Puchacz w drugiej połowie kilka razy pokazał się z dobrej strony.

Pochwalić należy też Sebastiana Kowalczyka z Pogoni Szczecin, który bardzo przytomnie przepuścił piłkę między nogami tak, żeby doszła do wbiegającego za jego plecami Zvonimira Kożuija. Ta akcja przesądziła o zwycięstwie 2:1 nad Legią Warszawa. Po stronie Legii młodzieżowców było dwóch – bramkarz Radosław Majecki i Mateusz Praszelik, który wyszedł w pierwszym składzie, mimo że nie wymagał tego przepis. W drugiej połowie świetnie dryblował na małej przestrzeni w polu karnym Pogoni, wypracował sobie szasnę, ale bramki ostatecznie nie zdobył. Został zmieniony w 68. minucie przez Carlitosa. W Śląsku Wrocław udany debiut zaliczył Przemysław Płacheta.

W pierwszej kolejce nieźle spisali się też bramkarze: Bartłomiej Żynel z Wisły Płock obronił sprokurowany wcześniej rzut karny wykonywany przez Igora Angulo, a Paweł Sokół z Korony Kielce zachował czyste konto.

Nikt nie był trzymany na boisku tylko ze względu na przepis

Udaną pierwszą kolejkę należy potraktować jedynie jako dobry prognostyk, który może dodać wiary samym zawodnikom. Sceptycznych trenerów na pewno nie przekona, bo wielokrotnie widzieli już zawodników, którzy dobrze prezentowali się w pierwszych meczach, a później ich entuzjazm nieco opadał. Główną obawą trenerów była nierówna forma młodzieżowców, którzy potrafią świetnie zagrać w jednym meczu, a w dwóch kolejnych kompletnie zawieść. Na zweryfikowanie tego przyjdzie jeszcze czas. Na razie można jedynie stwierdzić, że żaden z młodzieżowców nie odstawał wyraźnie od swoich starszych kolegów i nie był trzymany na boisku tylko ze względu na nowy przepis. A i o to były przecież obaw