Bartłomiej Pawłowski wypowiedział się na temat możliwego transferu. "W klubie już pytali, czy ktoś z Lecha albo Legii kontaktował się ze mną"

- Mam ten komfort, że jeśli znajdzie się zainteresowany klub i wyłoży takie pieniądze [750 tys. euro, tyle wynosi klauzula kwoty odstępnego zawodnika - red.], to ja decyduję, czy przyjmę ofertę. Można powiedzieć, że karty są po mojej stronie - powiedział Bartłomiej Pawłowski na łamach sobotniego wydania "Przeglądu Sportowego". Piłkarz Zagłębia Lubin odniósł się w ten sposób do ewentualnego transferu w letnim oknie.

Zagłębie Lubin ostatni mecz w sezonie rozegra dopiero w niedzielę, ale nawet przed nim można stwierdzić, że Bartłomiej Pawłowski ma za sobą bardzo dobry sezon. 26-letni skrzydłowy rozegrał 34 spotkania, w których strzelił osiem goli i zaliczył dziewięć asyst. Wysoka dyspozycja byłego młodzieżowego reprezentanta Polski spowodowała, że jego pozyskaniem zainteresowały się inne kluby Ekstraklasy - Lech Poznań i Legia Warszawa.

Zobacz wideo

- W klubie już pytali, czy ktoś z Lecha albo Legii kontaktował się ze mną. Odpowiedziałem, że nie. Mój menedżer jest od tego, by rozmawiać o konkretach. Okno transferowe jeszcze się nie otworzyło - przyznał Pawłowski na łamach sobotniego wydania "Przeglądu Sportowego". - Mam ten komfort, że jeśli znajdzie się zainteresowany klub, który wyłoży takie pieniądze [takie pieniądze, czyli 750 tys. euro zapisane w klauzuli kwoty odstępnego zawodnika - red.], to ja decyduję, czy przyjmę ofertę. Można powiedzieć, że karty są po mojej stronie - dodał.

Zawodnik nie wykluczył także możliwości pozostania w Zagłębiu, do którego trafił w lipcu 2017 roku. - Jakiś czas temu zacząłem rozmowy z Zagłębiem na temat przedłużenia umowy - przyznał skrzydłowy.

Więcej o: