Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jak liczby opisują piłkarzy? Liczba daje jakość, ale jej nie zastąpi

Gdyby cały przebieg meczu piłkarskiego można było oddać za pomocą liczb, zawodowi futbolowego skauta i analityka groziłoby rychłe wymarcie. To póki co nie nastąpi, jednak czasy, kiedy przy analizie zawodników trzeba było polegać tylko na "oku i szkiełku" są już epoką dawno minioną.
Zobacz wideo

Od czystej formy do faktu

"Piotr Ćwielong - skrajny pomocnik, dobra gra 1/1, do dalszej obserwacji". Tak 13 lat temu skaut krakowskiej Wisły przybliżał klubowym mocodawcom sylwetkę przyszłego zawodnika "Białej Gwiazdy" w swoim, duże słowo, raporcie. W połowie ubiegłej dekady takie opisy, choć może jednak bardziej rozbudowane, były jednak jedynym źródłem wiedzy o zawodnikach. Nawet za granicą raporty statystyczne należały jeszcze do rzadkości, a w polskiej terminologii częściej zamiast "analityków" w klubach pojawiali się "szefowie banku informacji". Ich rolą było nie tylko analizowanie danych, ale przede wszystkim ich zebranie. W żmudny, karkołomny i manualny sposób, często przy użyciu pracowitych rąk stażystów z miejscowych AWF-ów. Pierwsze raporty statystyczne, zawierające podstawowe dane powstawały przez wiele godzin, dzięki wielokrotnemu oglądaniu tego samego meczu i ręcznemu wynotowywaniu określonych zdarzeń boiskowych. Duża czaso- i pracochłonność powodowały, że tego typu dane nie wnosiły zbyt wiele nowych informacji do postrzegania gry drużyny przez sztab. Zmienić to mogła dopiero bardziej automatyczna metoda pozyskiwania liczb. Dużo o technologii i nauce w sporcie będzie można się dowiedzieć na kongresie Science4Football organizowanym 1 i 2 maja w Warszawie.

Tony papieru, tony analiz

Oprogramowanie ułatwiające rejestrowanie zdarzeń, jak i algorytmy samodzielnie owe zdarzenia boiskowe kwalifikujące spowodowały, że na dane meczowe obecnie nie czeka się już kilku dni, a kilkanaście minut. Sama zaś ich ilość potrafi przytłoczyć. Przeniesienie na papier danych zebranych przez najpopularniejsze systemy dla jednego spotkania zajęłyby kilkadziesiąt stron. Wraz z taką diametralną różnicą w dostępie do danych, "szefowie banków informacji" w starym stylu przestawali być przydatni. Konieczne stało się wyłowienie z morza danych tych rzeczy, które naprawdę są istotne, których wychwycenie może realnie pozwolić na poprawę jakości gry drużyny, albo pomoże znaleźć słabe strony przeciwnika. Praca to często żmudna, mimo że ustrukturyzowane dane mają za każdym razem podobny układ, mnogość kombinacji powoduje, że ich analizowanie w przypadku każdego meczu wygląda inaczej. Przypomina to nieco badanie chorego pacjenta, w przypadku którego ma się świadomość, że się czegoś szuka, ale przystępując do poszukiwań, nie do końca wie się czego. Nie dziwi więc, że lubujący się w analizowaniu trenerzy często podkreślają zarwane noce, tudzież pobudki bladym świtem, by wyciągnąć z danych zebranych o meczu coś jeszcze.

Liczba liczbie nierówna

Popularne porzekadło o statystykach przyrównuje je do minispódniczki. Mają one mianowicie odkrywać wiele, ale zasłaniać to, co najważniejsze. Liczby niosą ze sobą pewne pułapki. Pierwsze z nich pojawiają się już na etapie zbierania danych. O ile w większości przypadków nie mamy wątpliwości co jest strzałem, a co nie, definicja innych boiskowych zdarzeń często jest płynna i trudna do określenia. Czy wybicie piłki, które dotrze do partnera z drużyny można zaklasyfikować jako celne podanie? Czy jej przejęcie po błędzie technicznym rywala to jeszcze odbiór? Nie dziwią więc obszerne słowniczki terminologiczne zawarte w raportach statystycznych, które mają na celu bardzo szczegółowe określenie, co jest uznawane za dane zdarzenie. Równie dużym wyzwaniem dla analityki jest przypisywanie suchym liczbom określonych wartości. Nie każde podanie na boisku jest takie samo. Zagranie między parą nienaciskanych stoperów nie jest wyzwaniem. Przeniesienie piłki przez obrońcę do środkowego pomocnika niesie za sobą już jednak pewną trudność. Nie wspominając o prostopadłym podaniu, odcinającym całą linię obrony rywala i stwarzającym sytuację sam na sam. W suchych liczbach każde z tych zagrań będzie podaniem celnym. W efekcie stoperzy będą mieć ich doskonałą statystykę, zaś ryzykujący zawodnicy, starający się otwierać drogę do bramki, na papierze wypadną bladą, mimo, że to oni stwarzają swojej drużynie sytuacje.

Liczba daje jakość...

Jednak i z tym statystyki radzą sobie coraz lepiej. Różne kategorie podań (jak na przykład utrzymujące i zdobywające) to dziś już standard. Podobnie można klasyfikować zagrania z podziałem na poszczególne strefy boiska. Nowoczesna analityka daje przy tym coraz więcej możliwości, pozwalając nie tylko na porównywanie liczb w ustalonych wcześniej kategoriach, ale i przypisanie zagraniom wartości punktowych. System "Packing", opracowany w Niemczech przed Mistrzostwami Europy 2016, pozwalał na mierzenie "jakości" podania. Liczba punktów za dane zagranie zależała od strefy, z której było zagrane, strefy, w którą zostało dostarczone, liczby miniętych w ten sposób rywali i presji, pod jaką znajdowali się zarówno nadawca, jak i adresat piłki. O ile samymi strefami zagrań i liczbą mijanych rywali w analityce próbowano posługiwać się już od dawna, największe pole do rozwoju nadal leży w tych zdarzeniach, które nie polegają na operowaniu piłką. Element gry piłką jest już rozebrany liczbowo na czynniki pierwsze, nadal zaś rozwija się analityka oparta na przestrzeni zajmowanej przez poszczególnych zawodników. Dotyczy to tego, jak często znajdują się w pobliżu rywali, by móc przeszkodzić im w rozgrywaniu akcji, jak bardzo wywierają na nich presję, jak dobrze blokują linię podań. I z drugiej strony, jak mając piłkę, z tą presją sobie radzą, będąc w stanie mimo utrudniania gry przez rywala, utrzymać wysoką skuteczność swoich zagrań.

...ale jej nie zastąpi

Do tej pory tego typu analiza gry bez piłki była zarezerwowana dla wspominanego "oka i szkiełka" i była czymś bardzo subiektywnym. Obecnie jak widać powoli i w tę część rozbierania meczu na czynniki pierwsze zaczynają wkraczać statystyki, starając się nadać nieco znamion obiektywizmu. Mimo to nadal trzeba pamiętać, że liczby to tylko pomocne narzędzie, a ich interpretacja może prowadzić do wyciągania bardzo różnych wniosków. Rolą analityków nadal pozostaje wydobycie ze wszystkich dostępnych danych tych, które są niezbędne do tego, by pomóc drużynie jak najlepiej przygotować się do meczu. Przy coraz większym natłoku liczb coraz trudniej powiem wyłowić z nich to, co mogłoby być przydatne. Nadal przy tym konieczne jest weryfikowanie tych danych z obrazem wideo. Same liczby bowiem nigdy nie są oderwane od boiskowych zdarzeń i nie powinny być używane jako dowód na występowanie zjawiska, ale bardziej jako jego potwierdzenie, uzupełnienie wniosku wyciągniętego na podstawie samej obserwacji meczu. Choć technika w analityce w ostatnich latach poszła do przodu w sposób niewyobrażalny, dla wprawnego "oka i szkiełka" zawsze znajdzie się miejsce.

Więcej o: