Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piłkarze Lechii Gdańsk nie rozumieją decyzji sędziów. "Bardzo dziwne. Zabrali nam piłkę"

- Sędziowie mają VAR, a z niego nie korzystają - jak w drugiej połowie, kiedy William Remy zagrywał piłkę ręką we własnym polu karnym. Nie wiem, dla mnie to wszystko jest dziwne - mówił Jarosław Kubicki, pomocnik Lechii Gdańsk, która w sobotę przegrała na własnym stadionie z Legią (1:3).
Zobacz wideo

- Porażka boli, denerwuje. Tym bardziej że w pierwszej połowie strzelamy gola, prowadzimy, zmieniamy strony i tracimy trzy bramki - mówił po meczu Konrad Michalak, skrzydłowy Lechii Gdańsk, który w pierwszej połowie zaliczył asystę przy golu Lukasa Haraslina. To była jedyna bramka dla Lechii, ale tych mogło być więcej. A przynajmniej na więcej liczyli piłkarze Piotra Stokowca, którzy po meczu krytycznie wypowiadali się na temat decyzji sędziego Daniela Stefańskiego.

- Na pewno czujemy się trochę skrzywdzeni, rozgoryczeni. Chłopaki z szatni zaraz po meczu oglądali kontrowersyjne sytuacje, ale ja jakoś nie miałem ochoty. Jeśli okaże się, że sędziowie faktycznie popełnili błędy, złość będzie jeszcze większa - dodał Michalak.

- Nie rozumiem tego, że sędziowie mają VAR, a z niego nie korzystają. Tak było w drugiej połowie, kiedy William Remy zagrywał piłkę ręką w polu karnym. Nie wiem, dla mnie to wszystko jest dziwne. Tak samo, jak ta sytuacja z początku spotkania. Jeśli wtedy nie było spalonego, to była ręka Jędrzejczyka. A jeśli nie było ręki, powinien być rzut rożny. A wszystko kończy się jakimś rzutem sędziowskim, zabraniem nam piłki - dziwił się po meczu Jarosław Kubicki.

Michalak: - Czy jest żal, że latem zamieniłem Legię na Lechię? Nie, nie ma. Gram w Lechii, wciąż wierzymy, mamy szansę, bo sprawa tytułu nie została rozstrzygnięta. Teraz trzeba wygrać finał Pucharu Polski [2 maja Lechia gra z Jagiellonią], a potem walczymy dalej o mistrzostwo. Najważniejsza będzie koncentracja, czyli to, czego zabrakło nam po przerwie z Legią.

Kubicki: - Przegraliśmy z Legią, trudno - nie ma co już patrzeć za siebie. Nie ma też na to czasu, bo za chwilę finał Pucharu Polski, a potem spotkanie z Cracovią i kolejne mecze. Jesteśmy zgranym zespołem i wierzę, że przed końcem sezonu - co już raz nam się przecież w rundzie mistrzowskiej udało - wrócimy na pierwszej miejsce.

Lechia w tej chwili ma do Legii trzy punkty straty. Do końca sezonu rozegra spotkania z Cracovią (5 maja), Zagłębiem Lubin (12 maja), Lechem Poznań (15 maja) i Jagiellonią Białystok (19 maja).