Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Kraków gra najważniejszy mecz w sezonie w walce o przetrwanie. Chodzi o miliony złotych

Wisła Kraków w sobotę zagra swój drugi najważniejszy mecz w tym sezonie. Ten pierwszy o start na wiosnę już wygrała, teraz w sportowej rywalizacji powalczy o spokojną przyszłość i miliony z Ekstraklasy. Drużyna Macieja Stolarczyka ma jednak poważny problem kadrowy, a do meczu z Piastem przystąpi mocno poszarpana przez urazy i wykluczenia. Początek spotkania o godzinie 18. Relacja w Sport.pl.
Zobacz wideo

18 bramek zdobytych i 10 straconych, a to wszystko w zaledwie pięciu ostatnich meczach. Wisła Kraków stała się drużyną, którą w Ekstraklasie ogląda się najchętniej, bo dostarcza wielkich emocji i całkiem niezłego poziomu piłkarskiego. Dzieje się to po zaledwie czterech miesiącach od momentu, w którym było niemal pewne, że Wisły na wiosnę nie zobaczymy. Maciej Stolarczyk w krótkim czasie poskładał jednak drużynę, z której zimą odeszło aż siedmiu zawodników z podstawowego składu i stworzył maszynę do zdobywania bramek. 

Podobnie było latem, gdy z drużyny odszedł najlepszy strzelec Carlitos, ale Wisła i tak miała na swoim rozkładzie m.in Lecha i Lechię ze świetnym wynikiem 5:2. W całym sezonie Biała Gwiazda zanotowała aż dziewięć meczów, w którym zawodnicy Macieja Stolarczyka zdobyli przynajmniej trzy bramki. 

Od niechcianej w telewizji po otwarty kanał

Wisła w 2019 roku jest jak miejsca w ramówce, które wybierały dla niej C+Sport i Eurosport. Gdy na początku nie było jasne, czy klub w ogóle wystartuje, pierwsze mecze krakowskiego klubu planowano na poniedziałki, by w razie walkowerów główny nadawca nie tracił na braku transmisji. Wisła przeszła jednak transformację i w sobotę już drugi raz w ciągu tygodnia zagości na otwartym paśmie TVP 2, gdzie jej mecz będzie mógł obejrzeć po prostu każdy. 

- Staliśmy w "czymś" po czoło, a teraz stoimy w tym po uszy - tak Jakub Błaszczykowski skomentował akcję ratowania Wisły Kraków w momencie podpisywania kontraktu. Żeby akcję można było uznać za w pełni skuteczną, klub musi zapewnić sobie utrzymanie w lidze, a to może dać awans do czołowej ósemki ligi. Wiele wskazuje jednak na to, że będzie o to bardzo trudno, bo Biała Gwiazda znalazła się w piekielnie trudnym momencie. Budowana na szybko kadra nie ma głębi, a przy kilku kontuzjach Maciej Stolarczyk ma poważne problemy z zestawieniem wyjściowej jedenastki. 

Poszarpana Wisła bez Błaszczykowskiego

W sobotę Wisła Kraków zagra w bardzo mocnym w tym sezonie Piastem Gliwice. Zawodnicy Waldemara Fornalika są już pewni gry w grupie mistrzowskiej, ale na pewno nie odpuszczą sobotniej rywalizacji z Wisłą Kraków, bo cały czas walczą o grę w europejskich pucharach. O grupie mistrzowskiej marzy też Wisła, ale w sobotnim meczu będzie walczyć bez Jakuba Błaszczykowskiego, który nie zdołał się wyleczy. Zabraknie też Marcina Wasilewskiego i Łukasza Burligi, czyli połowy defensywy, która tak dobrze radziła sobie w ostatnich meczach. Wasilewski nie zagra prawdopodobnie do końca sezonu ze względu na pęknięcie łąkotki, a Burliga wykartkował się na mecz z Piastem w dość absurdalny sposób, bo po przegranym 3:4 szalonym meczu z Zagłębiem Sosnowiec dyskutował z arbitrem na temat rzutu karnego. Dodatkowo po urazach wracają Vulnett Basha i Kamil Wojtkowski, którzy nie są jeszcze w pełni sił. 

Presja na krakowskiej drużynie jest spora, choć na konferencji prasowej Stolarczyk kolejny raz pokusił się o żarty. - Presja w drużynie? Wszyscy są teraz w kabinach hiperbarycznych. Żony trzymają ich za ręce. Po południu mają spotkania z psychologami. Wieczorem będą słuchać kolęd. Panie redaktorze... presję to mają ludzie, którzy walczą z chorobą, lekarze którzy muszą zakomunikować rodzinie dramatyczne wiadomości - powiedział w swoim stylu. 

Jeden z ratowników Wisły Kraków Tomasz Jażdzyński zapewnił też, że Maciej Stolarczyk ma pełne poparcie władz klubu i nawet w przypadku braku awansu do grupy mistrzowskiej klub przedłuży z nim umowę. Awans byłby dla Wisły jednak kolejnym zaczerpnięciem powietrza, bo gra w pierwszej ósemce oznacza dużo większe finansowe wpływy. Jarosław Królewski w jednym z odcinków Sekcji Piłkarskiej na Sport.pl przyznał, że klub ma wszystko policzone przynajmniej do końca sezonu i nie ma problemów z funkcjonowaniem i płynnością finansową. Nad Wisłą nadal ciąży jednak potężny dług, który należy spłacić w kolejnych latach, a każdy milion przychodu jest dla Białej Gwiazdy jak zbawienie. 

Ponad 25 tysięcy kibiców z Piastem

Ostatnie dwa mecze z Cracovią i Legią Warszawa zgromadziły komplet kibiców przy ulicy Reymonta, ale na sobotniej rywalizacji z Piastem nie będzie ich wiele mniej, bo już teraz sprzedanych jest 25 tysięcy biletów, a z każdą godziną przybywa kupujących. To realne źródło dochodu dla klubu. Pełny stadion kibiców na jednym meczu  to kwota zbliżona do miliona złotych. Z tym, że na spotkaniach z Legią, Lechem i Cracovią, klub zarabia o około 50% więcej. Mecze z tymi zespołami zaliczają się bowiem do cennika Ekstraklasa TOP. Fani za wejściówki na te widowiska  płacą od 40% do nawet 50% więcej niż normalnie - wyliczał Kacper Sosnowski. Gra w grupie mistrzowskiej oznacza więc szanse na kolejne wielkie hity przy Reymonta, co przyciągnie większą liczbę kibiców. W przypadku gry w grupie spadkowej Wisła prawdopodobnie i tak się utrzyma, bo przewaga nad Wisłą Płock i Zagłębiem Sosnowiec jest bardzo duża, ale apetyt na dobrą piłkę w Krakowie na pewno osłabnie.

Grupa mistrzowska to skok na kasę

W poprzednim sezonie Ekstraklasy Wisła zajęła 6. miejsce i dostała za to 9 561 265 złotych. Część z ogólnej puli, która trafia do klubów dzielona jest równo, część zależna od rankingu historycznego, a na kolejny procent wpływ ma miejsce w końcowej tabeli. To właśnie w oparciu o nie najłatwiej oszacować na co może liczyć Wisła. Ponieważ system podziału środków i ogólna kwota jest taka sama jak ostatnio, przyjąć można, że zajmując 6. lokatę w tabeli Wisła znów zapewni sobie wpływy rzędu 9,5 mln. Każda zmiana pozycji to średnio 200 tysięcy złotych więcej lub mniej. Dodatkowo awans do europejskich pucharów oznaczałby premię od Ekstraklasy w wysokości 1,7 miliona złotych i dodatkowe bonusy od głównego sponsora krakowskiego klubu (nawet 0,5 miliona złotych). Oznacza to po prostu, że Wisła ma o co grać, bo zajęcie w lidze dziewiątego miejsca w lidze i awans do europejskich pucharów może oznaczać około czterech milionów złotych różnicy przychodach z Ekstraklasy.