Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Trener Wisły Kraków komentuje bojkot ultrasów. "To czas, gdy wszyscy powinniśmy być jednością"

Nie zależy nam na elementach opraw, które kojarzone są jednoznacznie negatywnie. Na Wisłę zwrócone są oczy całej Polski i wydaje mi się, że to moment, gdy wszyscy musimy pokazać siłę oraz jedność - tłumaczy Sport.pl trener Wisły Kraków Maciej Stolarczyk.

 

Sebastian Staszewski: Wisła Kraków coraz bardziej oddala się od grupy mistrzowskiej. Trzy porażki w czterech wiosennych meczach to wciąż żółte, czy już czerwone światło?

Maciej Stolarczyk: Tylko po pierwszym meczu miałem poczucie, że zespół nie funkcjonuje dobrze. Później nie punktowaliśmy, ale były symptomy wskazujące na to, że będzie lepiej.

Przespaliście mecz z Pogonią Szczecin? Do siatki pana zawodnicy trafili dopiero w kilku ostatnich minutach. Sławomir Peszko na gorąco mówił, że „obudziliście się za późno”.

To był specyficzny mecz. Najpierw piękną bramkę strzelił Radek Majewski, później sędzia podyktował rzut karny. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Pogoń umie się bronić i przebicie się przez mur nie będzie łatwe. Gole stracone w pół godziny zdeterminowały przebieg meczu. Pogoń utrzymywała się przy piłce, co podcięło nam skrzydła. Dopiero po przerwie zaczęły pojawiać się sytuacje, strzeliliśmy dwie bramki. Zabrakło jednak czasu na zmianę rezultatu.

W latem 2018 roku powiedział pan w rozmowie z „Przeglądem Sportowym: „Piłkarzy chciałbym zarazić bezwzględnością”. W niedzielę nie było widać, aby plan się powiódł.

Nie zgadzam się. Gdyby tak było, to z piłkarzy po trzecim golu Pogoni zeszłoby powietrze. Zamiast tego walczyli do ostatniej sekundy i do remisu zabrakło im może kilku minut. Dzięki determinacji też pokonaliśmy Śląsk Wrocław, który umie grać w piłkę. Dla mnie podejście piłkarzy do rywalizacji jest jak najbardziej w porządku. Czasem brakuje tylko argumentów w postaci gry. Jesienią pokazaliśmy, że potrafimy grać piłkę miłą dla oka, a teraz ludzie pytają: dlaczego jest gorzej? Jest gorzej, bo budowa zespołu to naprawdę skomplikowany proces. Zimą straciliśmy połowę podstawowego składu. Zbudowanie drużyny od nowa musi potrwać.

Jak daleko piłkarze Wisły są więc od poziomu sportowego, który by pana zadowolił?

Nawet jesienią, gdy momentami prezentowaliśmy naprawdę dobry futbol, mówiłem, że przed nami jeszcze dużo pracy. Zdania nie zmieniłem. Trwa proces, którego osią jest właśnie praca.

Ataki powinni napędzać skrzydłami doświadczeni Kuba Błaszczykowski oraz Sławomir Peszko. Czy jest pan zadowolony z dotychczasowej postawy tych dwóch zawodników?

Na pewno Kuba i Sławek to wartościowi piłkarze. Potrzebują jednak jeszcze trochę czasu, aby być w optymalnej formie. Nie chciałbym też oceniać moich zawodników indywidualnie.

To ile czasu obaj potrzebują, aby wskoczyć na dobry poziom przygotowania fizycznego?

Robimy wszystko, by stało się to jak najszybciej. Znamy przecież ich olbrzymie możliwości.

W rozmowie z TVP żartował pan: „ Kiedy gramy u siebie, Sławek o godzinie 18.00 musi być już w domu!”. A już całkiem serio: jak współpracuje się panu z tym piłkarzem?

Nie mam z nim najmniejszych problemów. Wręcz przeciwnie. Mimo iż Sławek ma już swoje lata, to drzemie w nim wciąż determinacja, aby pokazać swój talent. Na dodatek większość piłkarzy Wisły znała go z Ekstraklasy, albo reprezentacji, więc zaaklimatyzował się szybko.

Błaszczykowski w takiej dyspozycji, jak teraz, zasługuje na powołanie do reprezentacji?

Nie jestem selekcjonerem, nie wiem, jaki ma plan na drużynę.

Pytam pana jako kibica.

Na treningach Kuba pracuje na to, aby znaleźć się wśród powołanych, ale decyzja należy do Jerzego Brzęczka. Jeśli mam odpowiedzieć jako kibic, to chciałbym oglądać Kubę w kadrze.

Rozmawiał pan z Brzęczkiem o Kubie?

Selekcjoner często bywa na naszych meczach, obserwuje piłkarzy, a później pojawia się w okolicach szatni. Wtedy jest chwila, by podyskutować. Także o Kubie Błaszczykowskim.

To zapytam inaczej: czy pana zdaniem otrzyma powołanie na mecze z Austrią i Łotwą?

Trzeba pamiętać, że selekcjoner Brzęczek bierze pod uwagę zawodników o różnych profilach. Kadra jest jak organizm: do funkcjonowania potrzebuje określonych ludzi, o konkretnych umiejętnościach, czy charakterach. Nie zawsze są to piłkarze będący w najwyższej formie. Dlatego powołania wzbudzały i będą wzbudzać emocje. Tak, jak przed mistrzostwami świata.

Na konferencji przed meczem z Pogonią mówił pan z przymrużeniem oka: „Z Brożkiem wszystko jest w porządku. Ręka orangutana się przyjęła, ma ją do kostki i będzie mógł się przepychać. Paweł jest jak nówka: w łydce też mu coś wymienili i gdyby nie zęby, byłby jak szesnastolatek”. Kiedy Brożek w rzeczywistości będzie w stanie pomóc Wiśle?

Potrzebuje jeszcze kilku tygodni. Trenuje, ale do gry nie jest jeszcze gotowy. By wrócić, musi być maksymalnie przygotowany, bo upadek mógłby skończyć się dla jego zdrowia tragedią.

Zabolał pana bojkot kibiców ultras podczas meczu z Pogonią, gdy trybuna C milczała?

Muszę szczerze przyznać, że o całej sytuacji dowiedziałem się dopiero po meczu. W ogóle tego nie odczułem. Słyszałem wspierających nas kibiców, którzy przy stanie 0:3 nie przestali dopingować Wisły i wierzyli w to, że mimo wszystko uda nam się odmienić losy spotkania.

Był pan więc zaskoczony, gdy dowiedział się pan, że niektórzy kibice was nie wspierali? Wydawało się, że wiślackie środowisko się zjednoczyło, ale wiemy już, że to tylko miraż.

Moim zdaniem nadszedł czas na zjednoczenie wszystkich sił do pomocy klubowi.

To teoria. Władze Wisły zakazały wywieszania na stadionie flag sugerujących związki z grupami przestępczymi, przede wszystkim Sharksami. Uważa pan, że na tym polu powinno dojść do kompromisu, czy zarząd klubu muszą być w decyzji konsekwentni?

Na mecze powinni przychodzić kibice, którzy chcą wspierać swoją drużynę. Nie zależy nam na elementach opraw, które kojarzone są jednoznacznie negatywnie. Jako trener chciałbym mieć na trybunach osoby, które chcą spędzić u nas czas z rodziną, dziećmi, chcą obejrzeć sportową walkę. Mam świadomość, że wśród ultrasów też są ludzie oddani Wiśle do końca życia. Wspierali nas na wielu płaszczyznach: kupowali akcje, koszulki, czekali na nas w nocy pod stadionem po przegranym meczu w Gdyni, by wesprzeć nas dobrym słowem. Mój przyjaciel zaprasza nas do swojej restauracji i gości po królewsku nie biorąc za to nawet złotówki. Takie pozytywne gesty zapadają w pamięć. Na Wisłę zwrócone są dziś oczy całej Polski i wydaje mi się, że to moment, gdy wszyscy musimy pokazać siłę oraz jedność.

Wyobraża pan sobie, że dopingu zabraknie 17 marca w meczu derbowym z Cracovią?

W swoim domu każdy lubi czuć się dobrze. Dlatego chciałbym, aby doping był w meczu z Cracovią, czy Legią Warszawa. Jeśli będzie taki, jak na Pogoni, to na pewno nam to pomoże.

Jak opisałby pan zimową politykę transferową Wisły Kraków?

W naszej sytuacji najpierw musieliśmy określić priorytety. Jednym z nich było utrzymanie w klubie zawodników, którzy mogą odejść za darmo. Pomagali w tym kibice, biznesmeni, całe środowisko. I kilku chłopaków, jak Marko Kolar i Vullnet Basha, udało się zatrzymać. Gdy zostali, uznałem, że idziemy w dobrą stronę. Jednocześnie nowym piłkarzom nikt nie mógł obiecać konkretów. Nie było regularnych wypłat, licencji. Nie wiedzieliśmy, czy przystąpimy do rozgrywek. Korzystaliśmy więc z okazji. Tak pozyskaliśmy Peszkę, Burligę i Klemenza.

Wydawało się, że w kryzysie Wisła będzie zmuszona postawić na młodych Polaków, ale ostatnie ruchy sugerują, że mimo wszystko mocno penetrowaliście rynek zagraniczny. Na Reymonta zjawili się Czarnogórzec Vukan Savicević i Ghańczyk Emmanuel Kumah. O krok od „Białej Gwiazdy” byli inni stranieri: David Tijanić czy Maks Juraj Czelić.

W szatni pierwszego zespołu mamy pięciu obcokrajowców, w tym trzech gra w regularnie. To chyba nie jest tak dużo? Jesteśmy jednym z zespołów, który mocno stawia na Polaków. Tak naprawdę to u mnie grają najlepsi, narodowość nie ma znaczenia. Konstrukcja zespołu jest taka, że mamy i młodych Polaków, i doświadczonych, i kilku niezłych obcokrajowców.

Dlaczego Tijanić i Czelić ostatecznie nie zagrają w Wiśle?

Z Tijaniciem przesądziła kwestia zdrowia – na decyzję wpłynęły pewne parametry. Podobnie było w przypadku Czelicia, dlatego klub nie zdecydował się zakontraktować tych piłkarzy.

W meczu z Pogonią na boisku pojawił się tylko jeden piłkarz poniżej dwudziestego roku życia. To Patryk Plewka na którego stawia pan od pierwszego wiosennego meczu. Kiedy szansę dostaną talenty z wiślackiej Akademii, które dołączył pan do pierwszego zespołu kilka miesięcy temu? Mam na myśli Aleksandra Buksę czy Daniela Hoyo-Kowalskiego?

Ci chłopcy mają po szesnaście lat. Dajemy im więc czas na naukę. Jeśli już dostaną szansę, to nie dlatego, że są młodzi, tylko dobrzy. Tak jak Patryk, który miejsce w składzie wywalczył sobie pracą na treningu. Teraz czeka go kolejne wyzwanie, bo na jego pozycji gra Savicević. Niech walczą o wyjściowy skład. Rywalizacja pozwoli wszystkim wejść na wyższy poziom.

Więcej o:
Komentarze (16)
Trener Wisły Kraków komentuje bojkot ultrasów. "To czas, gdy wszyscy powinniśmy być jednością"
Zaloguj się
  • pszczolkaprezesa

    Oceniono 10 razy 8

    A może zamiast bezpłatnych biesiad i bezpłatnych panienek - tak powiedzieć dosadnie, na stadionie Wisły nie chcemy widzieć bandytów! Zapraszamy rodziny z dziećmi!
    TS Wisła strefą wolną od kibolstwa!
    Będzie więcej kasy od normalnych ludzi, a i pan, panie trenerze może dostanie więcej kasy i sam sobie opłaci biesiady i panienki.

  • itsgettingcolder

    Oceniono 7 razy 7

    Poznał pan Pawła M., czyli Miśka, lidera gangu Sharksów?

    Stolarczyk: Nie znam, ale nie widziałbym problemu w znajomości z Pawłem, wręcz przeciwnie. Cenię ludzi, którzy są tak oddani klubom, są z nim nie tylko wtedy, kiedy świętuje mistrzostwo.

    Nawet, gdy są przestępcami?

    Stolarczyk: Tego nie wiem. Nie oceniam ludzi przez taki pryzmat.

  • pemu

    Oceniono 7 razy 5

    Facet, dla którego Misiek to super kibic.

    Ja prdlę. Co za dzban.

  • gunston

    Oceniono 4 razy 4

    Ultrasi trzymają z Miśkiem a nie z klubem.
    Klub może żyć bez Ultrasów ale czy Ultrasi mogą żyć bez klubu?

  • guru133

    Oceniono 3 razy 3

    Bojkot ultrasów? A poszczuć t tałatajstwo psami aż opuszczą teren stołecznego miasta Krakowa.

  • olal.bana.gw

    Oceniono 3 razy 3

    A co z kasa wyprowadzona z klubu? Sa juz aresztowania? Kto splaci ten dlug? Kibice zbiorkami na trybunach? Pismaki nie zadaja niewygodnych pytan. Moze sami sa wmieszani.

    Zal mi prawdziwych kibicow wiselki ale coa sami pozwoliliscie bandytom rzadzic. Chcecie oczyszczenia? Upadek klubu, najazd na zlodziei o 6 ano, IVL, odrodzenie. Inni mogli to wy tez chyba ze wy nie kibice ale tez kibole.

  • qwerfvcxzasd

    Oceniono 5 razy 3

    No i jak tam inwestor - panie Cyber Harry Potter? Mamy już marzec i jakoś cicho - a dług rośnie.

  • smiki48

    Oceniono 5 razy 3

    Wisła ma jedyną od wielu lat okazję odcięcia się od przestępczego środowiska. I jeśli tego nie wykorzysta, to znaczy, ze jest do zaorania a nie do grania w najlepszej polskiej lidze.

  • d1r3ct

    Oceniono 2 razy 2

    Wisła...dla przykładu powinna zaczynać od zera bo kibice (nie bandyci), władze różnych miast, służby i organy oraz media się w Polsce nie nauczą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX