Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kryzys Wisły Kraków podbił media. Raport Ekstraklasy: wartość publikacji na temat Wisły to kilkadziesiąt milionów złotych

Według raportu przygotowanego na zlecenie Ekstraklasy, w ostatnich miesiącach szacowana wartość publikacji na temat Wisły Kraków przekroczyła 62 mln zł. Od listopada do stycznia na temat problemów klubu w prasie, telewizji i Internecie powstało ponad 20 tys. materiałów.
Zobacz wideo

W styczniu na zlecenie Ekstraklasy specjalizująca się w analizach firma Sponsoring Insight sporządziła raport pod tytułem „Medialność sytuacji kryzysowej Wisły Kraków”, w którym podsumowała efekty niecodziennych zawirowań wokół spadającej „Białej Gwiazdy” i prób jej utrzymania na ligowym firmamencie. Przez kolejne tygodnie sytuacja wokół przeżartego niegospodarnością klubu zmieniała się niczym w filmie akcji – często z godziny na godzinę. Poskutkowało to zainteresowaniem mediów o jakim śnić mogą tylko inne polskie drużyny.

Pojawić się w mediach 20 tys. razy

Przy Reymonta działo się naprawdę wiele. Raz płynęły wieści o rychłej plajcie, aby po chwili w tunelu pojawiało się kolejne światełko. Najpierw w tajemniczych inwestorach z zagranicy widziano bogatych zbawicieli, by później określać ich mianem obwoźnego cyrku. Jednego dnia do siedziby Towarzystwa Sportowego wkraczali funkcjonariusze CBŚP, kolejnego Jakub Błaszczykowski, Jarosław Królewski i Tomasz Jażdżyński pożyczali Wiśle niezbędne środki. Gdy medialną zimę zazwyczaj trawi marazm, tak tym razem nużące miesiące krakowianie mimowolnie rozgrzali do czerwoności. Na wiele dni temat Wisły opanował nie tylko serwisy informacyjne we wszelakich redakcjach, ale i kolumny publicystów – nie tylko sportowych. – Ogromne było to zainteresowanie. Zdaję sobie sprawę, że kontakty z mediami są ważne, ale to tylko część naszej pracy. W ostatnim okresie nie mogłem porozmawiać z każdym, bo brakowało mi na to czasu. Doba była za krótka – mówi Sport.pl prezes Wisły Rafał Wisłocki.

O Wiśle mówiło się i pisało, Wisłę się pokazywało i o Wiśle się słuchało. Potwierdzają to zawarte w raporcie zestawienia. Okazuje się, że w badanym okresie (od 1 listopada 2018 roku do 23 stycznia 2019 roku) – temat kłopotów klubu pojawił się w mediach ponad 20 tys. razy. Przede wszystkim – bo aż 18 tys. razy – w Internecie. 551 razy o wiślakach powiedziano w telewizji, natomiast 1135 razy napisano o nich w prasie. Według wyliczeń Sponsoring Insight, który przeanalizował także średnie ceny spotów reklamowych i artykułów sponsorowanych, wartość takiej aktywności medialnej wniosła 62,3 mln zł. Aby zrozumieć jak wielka to kwota, warto zestawić ją ze sprzedażą Martina Kostala i Jesusa Imaza. Do osiągnięcia wspomnianego pułapu, Wisła musiałaby wytransferować tych piłkarzy do Jagiellonii dwadzieścia jeden razy.

Doktor UW: Kryzys Wisły pokazał potencjał polskiej piłki

– To liczby, które robią wrażenie. Pokazują one jaki polska piłka ma potencjał. Sprawa Wisły pokazała też potencjał społeczny, jaki drzemie w otoczeniu klubów Ekstraklasy. W trudnych chwilach kibice nie tylko nie odwrócili się od Wisły, ale w mocny sposób zmobilizowali się, co pokazują zbiórki pieniędzy w Internecie, rekordowa sprzedaż karnetów, czy na przykład ostatnia zakończona sukcesem emisja akcji – tłumaczy w raporcie dr hab. Dariusz Tworzydło, kierownik Katedry Komunikacji Społecznej i Public Relations Uniwersytetu Warszawskiego. Według jego wyliczeń wartość każdej publikacji medialnej na temat Wisły wyniosła 3 tys. zł.

Nieznana dotychczas siła internetowej lawiny

Połowa z 62 mln zł to wartość tysięcy publikacji internetowych, które w największym stopniu wpłynęły na ratowanie Wisły. Właśnie w sieci – na Twitterze i Facebooku – organizowali się kibice, prowadzono aukcje, a Wisła informowała o krokach w stronę jasnej strony księżyca. – Sprawa Wisły pokazała jak duży jest potencjał tak zasłużonego klubu, Ekstraklasy i polskiej piłki w ogóle. Dlatego postanowiliśmy to całe zainteresowanie medialne policzyć i wycenić, żeby Wisła, która dostała od nas wyniki badania, mogła z nich korzystać w rozmowach ze sponsorami i z samorządami. Chcemy na tym przykładzie pokazać biznesowi i administracji jak ważny dla Polaków jest futbol – podkreśla wiceprezes Ekstraklasy Marcin Mastalerek.

Krakowski kryzys nieco przy okazji ujawnił, jak olbrzymią moc jest w stanie wygenerować internetowa lawina. W takiej skali w polskim futbolu było to zjawisko dotychczas nieznane. Okazuje się, że od listopada do stycznia sprawa problemów „Białej Gwiazdy” dotarła do 21 mln odbiorców. Dwa raz mniejszą liczbę unikalnych użytkowników zebrała telewizja, a trzy razy mniejszą – prasa. Według Sponsoring Insight łącznie wieści o Wiśle dotarły do 40 mln ludzi. W teorii usłyszał więc o nich każdy mieszkaniec Polski. Jeszcze większe wrażenie robi fakt, że wszystkie materiały dotyczące klubu zgromadziły ponad miliard unikalnych odsłon.

Jarosław Medialny

Co doprowadzało kibiców do wrzenia? Największe zainteresowanie wzbudziły trzy momenty: informacja o zbliżającym się bankructwie, która pojawiła się w ostatnich dniach listopada, zawieszenie licencji Wisły na grę w Ekstraklasie z początku stycznia, oraz pożyczka od tria Błaszczykowski-Królewski-Jażdżyński i odwieszenie licencji, które miało miejsce w połowie poprzedniego miesiąca. W tym ostatnim okresie wartość publikacji na temat Wisły zbliżyła się do 5 mln zł. Autorzy raportu podkreślili, że na gigantycznym zainteresowaniu skorzystał między innymi Jarosław Królewski, który z biznesmena znanego głównie w branży IT, stał się jedną z największych osobowości polskiej piłki w tym roku. – Po tym jak pojawił się w grupie ratującej Wisłę, błyskawicznie zdobył dużą rozpoznawalność, był gościem wielu programów, co spowodowało natychmiastową zmianę w postrzeganiu jego osoby oraz marki jego firmy – wyjaśnia w raporcie dr hab. Dariusz Tworzydło z Uniwersytetu Warszawskiego.

Nie tylko jemu przysłużyła się medialna erupcja. Na główną scenę powrócił ponownie były prezes Legii Warszawa Bogusław Leśnodorski, który w ostatnich miesiącach zajął się pracą prawniczą i jazdą na nartach, oraz Rafał Wisłocki, który z nieznanego szerszej publice trenera i koordynatora Akademii, stał się człowiekiem, który z miejsca wziął na swoje barki ciężar z którym – za cenę nieprzespanych nocy i tysięcy przejechanych kilometrów – sobie poradził.

Akcje, karnety, koszulki i… belgijskie czekoladki

Kluczowy jest jednak nie kapitał, który zgromadzili Królewski, Leśnodorski czy Wisłocki, ale ten, który z wielkiego zainteresowania mediów wyniósł klub. Dzięki potężnemu wirtualnemu przekazowi władzom Wisły udało się zrealizować trzy ważne dla odbudowania finansów cele.

Po pierwsze: wielkim sukcesem zakończyła się crowdfundingowa zbiórka pieniędzy, która po sprzedaży akcji w 24 godziny przyniosła klubowi 4 mln zł, czyli dokładnie tyle, ile wcześniej na ratowanie zespołu przeznaczył wspomniany tercet. – Dzięki temu rozgłosowi udało nam się dotrzeć do naprawdę wielu osób. W tych trudnych chwilach było to niesamowicie ważne, bo dzięki temu pomoc, którą otrzymaliśmy, była naprawdę imponująca – przyznaje Wisłocki.

Po drugie: nieznanym wcześniej przy Reymonta powodzeniem cieszą się karnety, których do tej pory klub sprzedał blisko 12 tys. (od stycznia zarobił na tym 2 mln zł). I po trzecie: dodatkowe 800 tys. zł w ciągu kilku dni udało się zebrać na siedmiu tysiącach koszulek, które najpierw zostały zaprojektowane przez użytkownika Twittera, później na Twitterze zostały wybrane przez kibiców, a następnie za pośrednictwem strony internetowe były sprzedawane. Po tym sukcesie klub postanowił iść za ciosem: przed zbliżającymi się Walentynami do sprzedaży wypuścił… limitowaną edycję belgijskich czekoladek z wiślackimi akcentami.

Ratowanie Wisły dość niespodziewanie wzbudziło tak ogromne zainteresowanie – nie tylko zaangażowanej emocjonalnie publiki – że przeszło nawet oczekiwania krakowian. W krótkim czasie okazało się, że na klub zwrócili uwagę nie tylko kibice, ale również inwestorzy, którzy w medialnej transparentności dostrzegli szansę na oczyszczenie „Białej Gwiazdy”. Przykład Wisły pokazał, jak duży potencjał ma polski futbol – nawet w stanie permanentnego kryzysu.