Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Carlitos pokłócił się z Ricardo Sa Pinto? Właściciel Legii Warszawa dementuje

- Czytam, że doszło do sprzeczki między Carlitosem a trenerem. To bzdura - przyznał Dariusz Mioduski, właściciel Legii Warszawa w rozmowie z "Super Expressem".
Zobacz wideo

- Dlaczego nie wziąłem Carlitosa do Płocka? Mam duży wybór w ofensywie, taką podjąłem decyzję. Nie ma to nic wspólnego z jego ewentualnym transferem. Czy będzie brany pod uwagę w kolejnym spotkaniu? Zobaczymy - mówił Ricardo Sa Pinto po niedzielnym meczu z Wisłą Płock (1:0). I od razu po tej wypowiedzi w mediach pojawiły się informacje o tym, że hiszpański napastnik z portugalskim trenerem miał się pokłócić. Bo Carlitos, to w ogóle zawodnik, o którym w ostatnich dniach mówi się sporo. Zawodnik miał ofertę z klubu amerykańskiej MLS i mógł opuścić drużynę mistrzów Polski, ale ostatecznie zdecydował się w niej pozostać. 

- Jakiś czas temu dostaliśmy ofertę z New York City. Była, powiedzmy, na tyle niezła, że można było rozpocząć negocjacje [...] Nie chcieliśmy Carlitosa sprzedawać, ale "poszliśmy" do niego, żeby sam też mógł powiedzieć czego chce - przyznał Mioduski w rozmowie z "Super Expressem". Jak wiadomo Hiszpan ostatecznie w warszawskim klubie pozostał, a Legia wydała oświadczenie na temat jego sytuacji.

Mioduski nawiązał też do wspomnianych plotek na temat rzekomej kłótni piłkarza z trenerem: To bzdura. Sa Pinto zadecydował, że skoro piłkarz może myśleć o transferze i przez to nie być w stu procentach skupiony na meczu, to nie powinien jechać. Uznał, że w Płocku poradzi sobie bez niego. To wszystko, reszta to wymysły. Dziś [we wtorek - red.] Carlitos już normalnie trenował.

Właściciel mistrzów Polski zdradził także, że oferty Legia otrzymywała nie tylko na Carlitosa, ale także m.in. na Jarosława Niezgodę. - Było spore zainteresowanie Jarkiem, ale… Ostatnio nie grał, ale my wiemy, że to bardzo dobry piłkarz, tylko miał trochę kłopotów ze zdrowiem. Wiemy też jaka jest jego realna wartość. To nie był jeszcze czas na sprzedaż - stwierdził Mioduski. 

W ostatnich dniach na temat transferów Legii wypowiadał się również Radosław Kucharski, dyrektor sportowy klubu. On informacji podał jeszcze więcej, bo jak się okazało warszawski zespół mogło opuścić, łącznie z Michałem Pazdanem i Krzysztofem Mączyńskim (odeszli kolejno do Ankaragucu i Śląska Wrocław), nawet siedmiu zawodników.

Więcej o: