Ekstraklasa. Lech przegrywa na własnym boisku po kuriozalnym golu samobójczym w ostatniej minucie!

Lech Poznań przegrał 1:2 z Zagłębiem Lubin w meczu 21. kolejki piłkarskiej Lotto Ekstraklasy. Bohaterem meczu mógł zostać Jasmin Burić, który w końcówce spotkania w niewiarygodny sposób obronił rzut karny. Nie został, bo gospodarze tracili najbardziej kuriozalne bramki ostatnich miesięcy.
Zobacz wideo

Lech zaczął ten mecz bardzo dobrze. Już w 7. minucie mogli zdobyć bramkę, ale w ostatniej chwili Kopacz wślizgiem uratował drużynę gości przed utratą bramki. Od tego momentu Zagłębie zaczęło dochodzić do głosu, ale ich akcje nie przynosiło poważnego zagrożenia bramce strzeżonej przez Jasmina Buricia. Dopiero w ostatnim kwadransie przed przerwą zaczęło coś się dziać. Konrad Forenc wykazał się fenomenalną interwencją po strzale Vujadinovicia. Po drugiej stronie boiska próbował Filip Starzyński, ale piłka po jego strzale przeleciała tuż nad poprzeczką.

W drugiej połowie obydwie drużyny się otworzyły, co w 60. minucie mogło skończyć się bramką dla Zagłębia. Pawłowski uderzył na bramkę Buricia, piłka odbiła się w okolicach linii końcowej, a ostateczna decyzja musiała zostać podjęta po konsultacji z VARem. Gola nie było, zabrakło dosłownie kilku centymetrów. Szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy, czego najlepszym dowodem jest sytuacja, która miała miejsce kilka minut później. Sprzed pola karnego potężnie po ziemi uderzył Tiba, piłka trafiła w słupek, a potem odbiła się od pleców Forenca i spadła pod nogi Gytkjaera, który z metra wbił ją do pustej bramki. Lech objął prowadzenie, ale nie minęło dziesięć minut, a przypomnieliśmy sobie, z czym wiąże się typowa ekstraklasa. W polu karnym Lecha miał miejsce znowu bilard, z tą różnicą, że na mniejszej przestrzeni. Najpierw Pawłowski, potem Janicki, który trafił piłką w Buricia, a na końcu Starzyński. Piłka odbita od niego wpadła do bramki. 

W 85. minucie Zagłębie otrzymało kuriozalny prezent od obrońców Lecha. Pawłowski został zahaczony w polu karnym, sędzia po konsultacji z VAR podyktował "jedenastkę". Do piłki podszedł Starzyński, uderzył znakomicie... ale Burić w niewiarygodny sposób obronił strzał zmierzający w boczną siatkę! Goście w końcówce meczu otrzymali jeszcze jeden prezent. W ostatniej minucie doliczonego czasu, przy rzucie rożnym powstało zamieszanie w polu karnym, piłka odbiła się od głowy kompletnie zdezorientowanego Vujadinovicia, zaskakując Buricia. Adam Nawałka nie był w stanie zapanować nad własnymi nerwami, bo ilość błędów jego drużyny przewyższała ilość zawodników na boisku.

Więcej o: