Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Kraków. Na kupnie akcji można zwyczajnie zarobić. "Ja w to wierzę, dlatego zainwestowałem swoje pieniądze"

- Inwestując w akcje Wisły, wielu robi to przede wszystkim z potrzeby serca. Ale prawda jest taka, że jeśli klub będzie zarządzany przez uczciwych ludzi, akcje są w stanie złapać dwu, a może nawet trzykrotnie wyższą wycenę niż teraz - mówi Arkadiusz Regiec, prezes firmy Beesfund.
Zobacz wideo

Wtorek, godz. 9.45. Przed wejściem do Hali Mirowskiej w Warszawie - ciągnąć za sobą niewielką walizkę - pojawia się Rafał Wisłocki. Razem z nim Piotr Obidziński, czyli pełnomocnik zarządu Wisły ds. restrukturyzacji. Czeka na nich już Arkadiusz Regiec - prezes firmy Beesfund, która we wtorek rano wyemitowała 40 tys. akcji Wisły (po 100 zł każda). Panowie robią wspólne selfie i po chwili wchodzą do środka. Do miejsca, które okazuje się, że nie do końca jest przypadkowe. - Jesteśmy w restauracji Ed Red, czyli u jednego z naszych pierwszych emitentów, który za pośrednictwem naszej platformy pozyskał środki na rozwój - zaczyna konferencję Paweł Michalski z beesfund.com. A potem pyta: - No, proszę się nie wstydzić: ile osób z sali już kupiło akcje Wisły?

Wisła już zarabia na akcjach

Wielu rąk w górze nie widać, ale sprzedaż akcji Wisły idzie świetnie. Naprawdę świetnie. Władze klubu, które chcą w ten sposób zebrać 4 mln zł (m.in. na spłatę najpilniejszych długów licencyjnych), we wtorek po zaledwie kilku godzinach mają już ponad 700 tys. zł. I ponad tysiąc nowych inwestorów. - Jeszcze może nie wszyscy zdają sobie sprawę, ale właśnie rodzi się coś spektakularnego - podkreśla Regiec. I tłumaczy: - Jeśli ta akcja zakończy się sukcesem, a wierzę, że tak właśnie będzie, śladem Wisły pójdą także inne kluby piłkarskie. Możemy się dzisiaj śmiać, mówić różne rzeczy, ale prawda jest taka, że to coś większego niż socios. Bo tu nie tylko masz prawo, by decydować o różnych sprawach klubu, ale stajesz się również jego kapitałowym współwłaścicielem. Nabywasz akcje, które mają realną, a nie tylko kolekcjonerską wartość. Wisła pod tym względem jest pierwsza, przeciera szlaki, ale na pewno nie będzie jedyna, ostatnia. Ta akcja będzie miała odbicie w świecie sportu. Jestem przekonany, że drogą Wisły podążą kolejne kluby.

Cztery miliony do marca? Może być szybciej

Wisła początkowo założyła, że 4 mln zł ze sprzedaży akcji pozyska do 5 marca. - Tempo z pierwszych godzin wskazuje, że akcja szybciej zakończy się sukcesem - uśmiechał się Wisłocki w trakcie wtorkowej konferencji. I wskazywał na ekran wielkiego telewizora, na którym pojawiły się podobizny Jakuba Błaszczykowskiego, Jarosława Królewskiego i Tomasza Jażdżyńskiego. Czyli osób, które zaangażowały się finansowo w ratowanie Wisły. - Może jednak zacznę od kogoś, kogo tutaj nie widać. Mianowicie od Bogusława Leśnodorskiego - byłego prezesa Legii, który był nie tylko kluczowy, ale też jednym z pierwszych, co wyciągnął rękę na pomoc Wiśle - przypominał Wisłocki. I po chwili zaprosił do stołu Królewskiego, który stał wśród ludzi na końcu sali. - Wystroiliście się tak, no gdzie ja tam do was - rzucił pod nosem Królewski, ale w końcu dał się namówić i usiadł do stołu. - Ciężka praca i skromność. To jest coś, co pozwala w życiu wiele osiągnąć. Dzisiaj to technologia w dużej mierze decyduje o zmianie naszych perspektyw. Fajnie, że takie rzeczy jak ta emisja akcji, dzieją się właśnie u nas, w Polsce - mówił Królewski. A potem głos zabrał Obidziński: - Wisła sportowo i organizacyjnie wciąż jest bardzo silna. Przez ostatni miesiąc zrobiliśmy wewnętrzną restrukturyzację. Obcięliśmy koszty, które nie były niezbędne do przeżycia. Krótko mówiąc: już nie palimy gotówki. Te cztery miliony złotych, które mamy nadzieję, że wpłyną do klubu dzięki sprzedaży akcji, pozwolą nam uregulować kolejne długi, czyli de facto dadzą nam czas. Ponad pół roku spokojnej pracy, by przygotować klub do pozyskania większego finansowania.

Regiec: - Inwestując w akcje Wisły, wielu robi to przede wszystkim z potrzeby serca. Ale prawda jest taka, że jeśli klub będzie zarządzany przez uczciwych ludzi, akcje są w stanie złapać dwu, a może nawet trzykrotnie wyższą wycenę niż teraz. Ja w to wierzę, dlatego zainwestowałem swoje pieniądze - zdradził prezes Beesfund. A Królewski w trakcie konferencji wspomniał, że właśnie taki jest plan. - W kontekście inwestorów, którzy przyjdą do Wisły, nie zakładamy skupu akcji, która nie zapewni obecnym nabywcom zysku - powiedział.