Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Kraków wyemituje akcje. Kibice z Polski ratowali w ten sposób zagraniczne kluby

Wisła Kraków zdecydowała się na ratunkową emisję akcji poprzez platformę crowdfundingową Beesfund. Wiadomo, że może się ona cieszyć sporym powodzeniem, bo w przeszłości kibice z Polski wspierali już zagraniczne kluby sprzedające swoje akcje.
Zobacz wideo

Wisła Kraków będzie pierwszym polskim klubem, który spróbuje pozyskać kapitał emitując akcje. W Europie takich sytuacji też nie było wiele. W listopadzie 2018 roku, na sprzedaż swoich akcji zdecydował się Real Murcia, klub z trzeciego poziomu rozgrywek w Hiszpanii. Najtańszy pakiet dziesięciu udziałów kosztował 1,22 euro, natomiast żeby uczestniczyć w walnych zgromadzeniach klubu trzeba było kupić co najmniej 390 akcji.

Na czym to polega?

- Crowdfunding udziałowy to forma inwestycji grupowych. Jak sama nazwa wskazuje, chodzi o społeczność, która finansuje pewne przedsięwzięcie, biznes we wczesnej fazie rozwoju. W porównaniu z klasycznymi zbiórkami crowdfundingowymi, w tym wypadku inwestor staje się również akcjonariuszem, czyli posiadaczem akcji, w związku z czym partycypuje w przyszłych zyskach firmy" - wyjaśnia Piotr Nowosielski w artykule "Jak działa equity crowdfunding?".

Udało się, Real Murcia przetrwał

Sam proces był banalnie prosty. Wystarczyło wejść na stronę internetową i wybrać odpowiedni pakiet. Potem podać dane osobowe i przejść do płatności. Po zaksięgowaniu zostało tylko przesłanie skanu dowodu osobistego lub paszportu. W kilkanaście minut można było zostać współwłaścicielem hiszpańskiego klubu.

W kilka dni klubowi udało się sprzedać niecałe sześć tysięcy akcji za 709 970,46 euro. Kupiło je blisko 21 tys. ludzi. 437 to osoby z Polski. Real Murcia w mediach społecznościowych wystosował specjalne podziękowania dla nowych współwłaścicieli. Napisano je w kilkunastu językach, bo akcje trafiły w najróżniejsze zakątki na świecie, m.in. do Kuby, Hondurasu, Kosowa, Gujany, Surinam czy Paragwaju.

Realowi Oviedo pomogli byli piłkarze

Bliski upadku w 2013 roku był też zadłużony na cztery miliony euro, Real Oviedo. Akcje tego klubu można było kupić po 10,75 za sztukę.

- Pomogli nam fani z 86 krajów, w tym dokładnie 139 osób z Polski. Chciałbym im serdecznie podziękować. To dzięki nim Real Oviedo nie zniknął z futbolowej mapy. W krótkim czasie zebraliśmy dwa miliony euro. Kolejne dwa dołożył jeden z najbogatszych ludzi świata, Carlos Slim i dzięki temu dalej możemy egzystować – mówił Juan Ramon, były działacz klubu w dzienniku „Fakt”.

Klubowi pomogli też jego byli piłkarze: Juan Mata, Santi Cazorla i Michu. Obecnie, Real Oviedo gra na zapleczu LaLiga i jest na dziewiątym miejscu w tabeli.