Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Kraków. Cezary Kucharski potwierdza: jest inwestor z Kuwejtu

Cezary Kucharski potwierdza, że Wisła Kraków może trafić w ręce inwestorów z Kuwejtu. - Obie strony ze sobą rozmawiają - mówi były menedżer Roberta Lewandowskiego.
Zobacz wideo

- Zainteresowanie jest, obie strony ze sobą rozmawiają, dużo więcej powiedzieć nie mogę - odpowiada Cezary Kucharski, którego pytamy o to, czy faktycznie sprowadził inwestora z Kuwejtu, który chce kupić Wisłę Kraków. - No, zobaczymy, co z tego wyjdzie - dodaje były menedżer Roberta Lewandowskiego. I po więcej szczegółów odsyła nas do Bogusława Leśnodorskiego, a precyzyjniej: do jego kancelarii prawniczej (LSW Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy), której przekazał kontakt do inwestorów. - Jest za wcześnie, by mówić o jakichkolwiek konkretach. Tym bardziej że podobnych chętnych do przejęcia Wisły nie brakuje. Jest ich więcej, jeszcze przynajmniej kilku - słyszymy w kancelarii.

Wisła Kraków, czyli do szczęśliwego końca jeszcze daleko

Na razie wiadomo więc tyle - informował o tym we wtorek serwis eurosport.tvn24.pl - że fundusz sprowadzony przez Kucharskiego jest sponsorem jednej z drużyn w Kuwejcie, a jego przedstawiciele rozważają również inwestycję w klub z Belgii. No i przyglądają się dokumentom z Wisły, na podstawie których ocenią stan krakowskiego klubu. Do finalizacji rozmów miałoby jednak dojść nie wcześniej niż za kilkanaście tygodni.

- Nie chcemy w Wiśle inwestora, który zrobi jej krzywdę. A ja na razie wśród zainteresowanych nie widzę takiego, z którego byłbym zadowolony - mówi Jarosław Królewski, właściciel firmy Synerise (pracującej m.in. nad sztuczną inteligencją), który od kilkunastu dni mocno angażuje się w ratowanie klubu. Wraz z Jakubem Błaszczykowskim i Tomaszem Jażdżyńskim (właściciel agencji digitalowej Veneo, a także prezes zarządu Gremi Media SA, wydawcy m.in. dzienników "Rzeczpospolita" i "Parkiet") pożyczył Wiśle cztery miliony złotych. We wtorek te pieniądze trafiły na konto klubu, skąd rozesłane zostały do zawodników, którzy na wypłaty czekają od pół roku. - Podziwiam piłkarzy Wisły za cierpliwość. Mam nadzieję, że wszystko ułoży się dobrze, ale do szczęśliwego końca jeszcze daleka droga - tonuje nastroje Kucharski.

Wiadomo, że spłata zaległych pensji to dopiero początek, pierwszy krok w kierunku uzdrowienia Wisły. Kolejne to odzyskanie licencji na grę w ekstraklasie - na ten sezon, a później utrzymanie jej na następny. Czyli de facto znalezienie kolejnych pieniędzy (ok. pięć, sześć milionów złotych), by pokryć dług licencyjny. Jeśli Wisła Kraków go nie spłaci do końca marca, w przyszłym sezonie w ekstraklasie nie zagra.

Wisła Kraków na razie kupiła czas

W Krakowie nie ukrywają, że spłata zaległości wobec piłkarzy to jedynie próba kupienia sobie czasu. By teraz nie działać w pośpiechu. Jak kilka tygodni temu, kiedy Wisłę miały przejąć "fundusze inwestycyjne" Alelega i Noble Capital Partners, za którymi stali Vanna Ly i Mats Hartling. Według Towarzystwa Sportowego, które przekazało im wtedy udziały, nie spełnili jednak warunków umowy. - Patrzyłem z zażenowaniem, jak wielu ludzi - włącznie z mediami - próbowało uwiarygodnić kogoś kompletnie niewiarygodnego - mówi Kucharski o niedoszłych właścicielach Wisły, którzy choć deklarowali, pod koniec grudnia nie przelali na konto klubu obiecanych 12 milionów złotych.