Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Kraków dotrzymała słowa i wysłała piłkarzom pieniądze

Wisła Kraków przelała we wtorek piłkarzom i członkom sztabu szkoleniowego zaległe pieniądze, które klubowi pożyczyli Jarosław Królewski, Jakub Błaszczykowski i Tomasz Jażdżyński. Zgodnie z planem część zaległości ma zostać uregulowana najpóźniej do środy.
Zobacz wideo

Jeszcze w poniedziałek piłkarze Wisły Kraków niepewnie wypatrywali doniesień o porozumieniu inwestorów, którzy zdecydowali się pożyczyć pieniądze na ratowanie klubu. W nocy jeden z nich – Jarosław Królewski – poinformował na Twitterze, że dokumenty w sprawie pożyczki zostały podpisane. W jednej z krakowskich kancelarii notarialnych Królewski, a także Jakub Błaszczykowski i prezes Gremi Media Tomasz Jażdżyński zobowiązali się przelać na konto klubu cztery mln zł, które miały zostać wypłacone zawodnikom i pracownikom pierwszej drużyny.

Nie były to słowa rzucone na wiatr, bo pierwsze przelewy z pensjami zostały już przesłane na rachunki bankowe wiślaków. W środę dojdzie do kolejnego spotkania piłkarzy z prezesem Rafałem Wisłockim. W kolejnych dniach wypłaty mają otrzymać też inni pracownicy Wisły.

Najpierw szczera rozmowa, później pieniądze

We wtorek rano w Myślenicach doszło do spotkania Wisłockiego z piłkarzami i sztabem szkoleniowym. W trakcie indywidualnej rozmowy każdy z uczestników otrzymał prawo do zgłoszenia kwoty, którą klub powinien mu wypłacić. Część wiślaków poprosiła o całość długu, który w większości przypadków wynosi między 150 tys. zł, a 200 tys. Kilku piłkarzy zgodziło się na częściowy zwrot wynagrodzeń. – Każdy miał przyznać, jakie ma potrzeby i zobowiązania tak, aby pieniądze trafiły do tych, którzy mają najtrudniejszą sytuację. Kilku chłopaków powiedziało, że dadzą radę i na kasę mogą poczekać tydzień albo nawet dwa – słyszymy na Reymonta. Po negocjacjach z piłkarzami lista z kwotami do przelewów została przesłana działowi księgowości, który od południa wysyłał pieniądze. We wtorek i środę zaległe pensje otrzymają nie tylko gracze, ale także trenerzy i inni pracownicy pierwszej drużyny.

Halilović i Kolar coraz bliżej pozostania w Wiśle

Do kolejnej tury rozmów Wisłockiego z drużyną ma dojść w środę. Być może wtedy okaże się, czy w Krakowie kariery będą kontynuować Chorwaci, którzy kilka dni temu podjęli decyzje o opuszczeniu klubu. Według naszych ustaleń Tibor Halilović i Marko Kolar są coraz bliżej pozostania w Wiśle. Wisłocki od soboty jest w stałym kontakcie z agentem piłkarzy Branko Huciką, który w niedzielę tłumaczył na Sport.pl: - Znów rozmawiamy, bo pojawiła się szansa na uratowanie klubu. Nie chcę, żeby Tibor i Marko odeszli z Wisły. Mają inne oferty, ale powiedziałem, że Wisła ma pierwszeństwo. Szanse na ich pozostanie oceniam na ponad 50 procent. Jak dowiedzieliśmy się w klubie, sytuacja jest jeszcze korzystniejsza. Wszystko wskazuje więc na to, że Chorwaci na wiosnę wciąż będą reprezentować "Białą Gwiazdę".

Drugi przelew w ciągu tygodnia

To druga seria przelewów Wisły w ostatnich dniach. W piątek każdy z zawodników otrzymał po pięć tys. zł, które pochodziły z kolejnej zbiórki kibiców i od firmy Królewskiego Synerise. To jednak nie wystarczyło, aby poprawić nastroje panujące wśród czekających od lipca na pensje wiślaków. Dopiero obietnica złożona im w sobotę przez Błaszczykowskiego sprawiła, że nawet najwięksi niedowiarkowie zaczęli wierzyć, iż klub może powstać z kolan. Zgodnie z deklaracją Królewskiego w poniedziałek przez cały dzień trzech inwestorów, a także prezes Rafał Wisłocki, pracowali w kancelarii notarialnej nad porozumieniem. Po raz kolejny wspomagał ich mecenas Bogusław Leśnodorski. 

Kupiony czas

W Krakowie nie ukrywają, że spłata zaległości piłkarzy to jedynie próba kupienia sobie czasu. Sytuacja klubu wciąż jest skrajnie kryzysowa i do funkcjonowania potrzeba kolejnych milionów. Być może już niedługo Wisła będzie musiała zmierzyć się z obowiązkiem wypłaty kilku pensji trenerowi Kiko Ramirezowi, który w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" dał działaczom ultimatum: jeśli klub od poniedziałku przez kolejnych 15 dni nie odda mu zaległości, ten zgłosi sprawę do FIFA. Pieniędzy potrzeba także np na pensje innych pracowników Spółki Akcyjnej, którzy przez ostatnie dwa miesiące również mierzyli się z finansowymi problemami. Trochę oddechu może dać Wiśle sprzedaż Słowaka Martina Kostala, który do środy ma podjąć ostateczną decyzję w sprawie swojej przyszłości.

Więcej o: