Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Kraków. Dawid Kort zdradził kulisy odejścia z klubu. Nowy prezes przez dwa dni namawiał go na pozostanie

- Kibicuję Wiśle, chcę żeby wyszła z kryzysu i pozbyła się problemów, ale oferta z Grecji była na tyle atrakcyjna, że zdecydowałem się odejść - w rozmowie ze Sport.pl przyznał Dawid Kort, jeden z pierwszych piłkarzy, którzy zdecydowali się na rozwiązanie kontraktu z Wisłą Kraków z winy klubu. I jeden z tych, których nowe władze "Białej Gwiazdy" namawiały do pozostania w zespole Macieja Stolarczyka.
Zobacz wideo

Wisła Kraków z Kortem rozstała się na początku stycznia, ale piłkarz dla jej byłych władz pobłażliwy nie był już w trakcie rundy jesiennej, bo jako jeden z dwóch zawodników (obok Jesusa Imaza) złożył oficjalne wezwanie do spłaty zaległości. Klub co prawda zdołał je uregulować, ale tylko dlatego, że zaciągnął kolejną pożyczkę. Po uregulowaniu pierwszych długów, Wisła wpadła w kolejne, dotyczące także jego. Tych, do pierwszych dni bieżącego roku spłacić się nie udało, dlatego Kort zdecydował się na rozwiązanie kontraktu. - Czy poczułem ulgę? Na pewno nie. Kibicuję Wiśle, żeby wyszła z kryzysu i pozbyła się problemow. W drużynie są przecież wciąż moi koledzy. Nie przejdę obok tego obojętnie - przyznał piłkarz w rozmowie ze Sport.pl. Piłkarz, któremu Wisła winna jest pieniądze za kilka miesięcy gry. - To już nie jest najważniejsze. Ważniejsze jest to, by Wisła odzyskała licencję i mogła grać w Ekstraklasie - dodał zawodnik.

„Wisła Kraków? Nie myślę o tym, że za szybko odszedłem”

Kilka dni po odejściu Korta Wisłą zajął się biznesmen Jarosław Królewski. Właścicielowi jednej z największych firm informatycznych w Polsce pomógł m.in. krakowski inwestor Tomasz Jażdzyński, a także Jakub Błaszczykowski, który nie tylko trenuje z krakowskim klubem od kilku dni, ale - podobnie jak wspomniana dwójka biznesmenów - udzielił mu pożyczki. - Cieszę się, że są znaki ku temu, że Wisła może wyjść z dołka. I cieszę się, że wszystko zaczęło się poprawiać, ale nie mogę mieć takich myśli, że za szybko odszedłem. Nie mogę tak tego postrzegać. Dostałem ofertę z dobrej drużyny i po prostu skorzystałem - stwierdził Kort.

Czy zostałbym w innych okolicznościach? Tak naprawdę to się nad tym nie zastanawiałem. Dostałem fajną ofertę z Grecji, fajną sportową ofertę, z której chciałem skorzystać.

„Prezes namawiał, żeby zostać”

Kort rozwiązał kontrakt z Wisłą na początku roku, ale jak sam przyznaje - nowe władze namawiały go do pozostania w klubie. - Z prezesem Rafałem Wisłockim rozmawialiśmy dwa dni. Był temat mojego pozostania. Prezes zachował się bardzo fajnie, dobrze nam się rozmawiało, ale ja skorzystałem z oferty, mając przy tym nadzieję, że w Wiśle będzie lepiej.

„Nic nie wskazuje na to, by w Grecji było podobnie”

Kort zamienił Wisłę Kraków na Atromitos Ateny, z którym podpisał kontrakt do końca sezonu 2020/21. Nowy zespół Polaka zajmuje obecnie 3. miejsce w greckiej ekstraklasie, tracąc cztery punkty do drugiego Olympiakosu. 23-latek podpisał kontrakt z nowym klubem bez wahania, biorąc pod uwagę nie tylko względy sportowe, ale także ekonomiczne. Atromitos, w przeciwieństwie do wielu greckich klubów, problemu z wypłacalnością nie ma. - Zebrałem dużo informacji o klubie zanim podpisałem kontrakt. Nic nie wskazuje na to, by tu mogło być podobnie jak w Wiśle.

- Jestem w Grecji od soboty, widziałem mecz swojego zespołu. Przygotowania i treningi zaczynam od środy. Pierwsze wrażenia są bardzo dobre. W klubie czuć rodzinną atmosferę, każdy jest pozytywnie nastawiony – do mnie, do pracy. Mamy bardzo dobre warunki, nic tylko trenować.