Wisła Kraków. Leśnodorski: Vanna Ly i Hartling mogli dostać pieniądze. Byli słupami

Bogusław Leśnodorski pomaga Wiśle Kraków. Według niego przejęcie klubu przez Vannę Ly i Matsa Hartlinga mogło być zainscenizowane. - Wygląda na to, że ci inwestorzy to słupy, nie wykluczałbym nawet, że za odegranie tej roli dostali pieniądze - stwierdził Leśnodorski w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".
Zobacz wideo

Bogusław Leśnodorski jest jedną z osób, która walczy o uratowanie Wisły Kraków. Były współwłaściciel i prezes Legii Warszawa uważa, że niedoszli inwestorzy Vanna Ly i Mats Hartling mogli być podstawieni po to, by poprzedni zarząd Wisły mógł pozbyć się klubu. - Wygląda na to, że ci inwestorzy to słupy, nie wykluczałbym nawet, że za odegranie tej roli dostali pieniądze - stwierdził Leśnodorski. I dodał: - Tego nie da się inaczej wytłumaczyć. To weszło na taki poziom abstrakcji, że nie wymyślono by tego w książkach fantastycznych. 

Ly i Hartling zawarli z Towarzystwem Sportowym Wisła Kraków umowę sprzedaży Wisły. Następnie nie przelali oni jednak kwoty 12,2 mln złotych, która była warunkiem ważności transakcji. "Biała Gwiazda" wróciła pod władanie TS, nowym prezesem został wybrany Rafał Wisłocki. Zastąpił on na tym stanowisku Marzenę Sarapatę. - Nie znałem dobrze ludzi z TS Wisła, trafiłem co prawda na prezes Marzenę Sarapatę i byłem nieco zdziwiony, bo nie bardzo mi pasowała do piłki. No ale z drugiej strony widziałem w polskiej piłce takie rzeczy, że to nie było jakieś wielkie zaskoczenie - stwierdził były współwłaściciel Legii. 

Polonia Warszawa jak Wisła Kraków

Leśnodorski odniósł się także do sytuacji Polonii Warszawa, która z powodów finansowych spadła sześć lat temu do IV ligi. - Powinien być mechanizm broniący klubu jak Polonia czy Wisła, które są markami, historią naszej piłki, przed takim traktowaniem. Trzeba o nie dbać bardziej, a nie - przyjdzie właściciel, trochę się pobawi, a potem rzuci jak znudzone dziecko zabawkę - powiedział prawnik. 

Więcej o: