Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Kraków. Nowy prezes Rafał Wisłocki komentuje akcję policji: Myślałem, że dostaniemy więcej czasu na ratowanie klubu

Wejście policji do budynków Wisły Kraków to dla nas przede wszystkim cios. Myślałem, że dostaniemy więcej czasu, by popracować nad ratowaniem klubu. Ale z drugiej strony może nadchodzi prawdziwe oczyszczenie? - mówi Sport.pl prezes Wisły Kraków Rafał Wisłocki.
Zobacz wideo

Sebastian Staszewski: We wtorek nad ranem funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji i CBŚP na polecenie Prokuratury Okręgowej w Krakowie weszli do pomieszczeń zajmowanych przez Wisłę Kraków i Towarzystwo Sportowe. Jest pan tym zaskoczony?

Rafał Wisłocki: Myślałem, że dostaniemy nieco więcej czasu, by popracować nad ratowaniem klubu. Teraz na pewno będzie nam trochę trudniej. Ale z drugiej strony od pracowników Wisły otrzymałem informacje, że sprawa dotyczy lat 2016-2018, więc może nadchodzi prawdziwe oczyszczenie? Poprosiłem, aby prokuratura skontaktowała się ze mną jak najszybciej, żebym mógł stawić się we wskazanym miejscu i złożyć zeznania. Chcę podjąć ten temat i wspólnymi siłami oczyścić klub. Bo jeżeli się to uda, to paradoksalnie może to pomóc w naszym zadaniu.

Policjanci wciąż są na Reymonta?

Tak, dokładnie. Pierwszy telefon od pracowników otrzymałem o godz. 6.06. Kilka minut wcześniej wsiadłem do pociągu. Później zacząłem dostawać kolejne relacje z przebiegu akcji.

Jakie problemy dla Wisły niesie za sobą akcji policji i CBŚP?

W tej chwili przede wszystkim nieco przestraszeni mogą być nasi piłkarze-obcokrajowcy.

A co z rozmowami z potencjalnymi inwestorami? Policja w Wiśle ich nie odstraszy?

Taka akcja to przede wszystkim cios. Policja weszła dzień przed startem przygotowań zespołu i dzień po tym, jak zaczęliśmy rozwiązywać niekorzystne dla Wisły umowy. Poniedziałek był dla mnie pierwszy dniem roboczym na stanowisku prezesa. Wszyscy byliśmy na nogach, pracowaliśmy na pełnych obrotach. I nagle taka informacja. To jest dla mnie ciężki okres. Ale powiem panu coś pozytywnego. Odebrałem już dwa telefony od przedstawicieli inwestorów, którzy chcą z nami rozmawiać. Jeden z nich słyszał już o akcji. I nie potraktował jej jako zła, które kończy negocjacje. Wręcz przeciwnie. Może tak musi być? Tamto rozdanie się kończy.

Powiedział pan, że rano wsiadł pan do pociągu. Jest pan w tej chwili w Krakowie?

Jestem w Warszawie. Czekam w kancelarii Bogusława Leśnodorskiego na spotkanie. Później mam umówione spotkanie z prezesem Ekstraklasy panem Marcinem Animuckim. Czekam jednak na telefon od Prokuratury Okręgowej. Jeżeli taki dostanę, to natychmiast wsiądę do pociągu i przyjadę do Krakowa, aby złożyć zeznania.