Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Kraków. Arsenić pożegna się z klubem, chce go pół ligi. Menadżer: Dłużej czekać się nie da

-Tu nie chodzi tylko o pieniądze, ale dłużej czekać się nie da. Nie mam z kim poważnie porozmawiać o przyszłości moich graczy - mówi Sport.pl Branko Hucika, menadżer m.in. wartego ponad pół mln euro Zorana Arsenicia. Chorwat rozwiązał w czwartek kontrakt z winy klubu i nie jest już piłkarzem Wisły Kraków.
Zobacz wideo

Niezrealizowanie umowy z nowym inwestorem, bałagan który panuje w klubie i brak jakichkolwiek perspektyw rozwiązania sprawy w najbliższej przyszłości, to noworoczna rzeczywistość piłkarzy „Białej Gwiazdy”. Zawodników, którzy za cierpliwość mogliby dostać medal, bo od lipca 2018 roku pracodawca nie wypłaca im pensji (nie licząc jednego przelewu, który przyszedł do nich tylko dlatego, że niecałe 50 tysięcy złotych na całą drużynę i sztab przed świętami zebrało Socios Wisła). 

- Jakbyśmy patrzyli tylko na pieniądze albo chcielibyśmy odejść, to już dawno byśmy to zrobili. Zoran naprawdę dobrze czuję się w Krakowie, lubi swoich kolegów z drużyny, ceni atmosferę. Wie, że gra w mocnym polskim klubie, ale przyszedł taki moment, że już dłużej czekać się nie da, że nie ma z kim rozmawiać, że wszystko, co do tej pory usłyszeliśmy, nie miało znaczenia – tłumaczy Sport.pl Branko Hucik, menadżer trzech piłkarzy z Reymonta, w tym najwyżej wycenianego z nich Zorana Arsenicia.

„Nie mam z kim poważnie porozmawiać o przyszłości”

Chorwat niedawno przedłużył z „Białą Gwiazdą” umowę, obowiązuje ona do 2022 roku. Transfermarkt wycenia go na 500 tys euro, ale w klubie liczono, że negocjacje z chętnymi na jego usługi mogą dotyczyć sumy dwa razy większej. Pewnie by tak było, gdyby Wisła dograła sezon do końca, ale obecnie w klubie nie wiadomo nawet, kto może wyjść na boisko w lutym. Tylko cud mógłby sprawić, że byłby tam ktoś z trójki zawodników Arsenić, Tibor Halilović, Marko Kolar. Jak dowiedział się Sport.pl wszyscy trzej mają w piątek złożyć do PZPN informację o rozwiązaniu kontraktu z winy klubu.

 - Nasza cierpliwość naprawdę była bardzo, ale to bardzo długa. Proszę postawić siebie w roli kogoś, kto jedzie za granicę, musi się tam utrzymać, a przez pół roku nie dostaje wypłaty, chociaż za wirtualne pensje odprowadza podatki. Z tym, że tu nie chodzi tylko o finanse, ale o sportową przyszłość – tłumaczy nam Hucika. Opisuje, że choćby w sprawie samego tylko Arsenicia zawsze szedł klubowi na rękę.

- W grudniu przed świętami stare władze poprosiły nas, by jeszcze z wszelkimi decyzjami się wstrzymać o tydzień. Tak zrobiliśmy. Potem, chyba 28 grudnia, gdy minęło 14 dni od złożenia wezwania do zapłaty, rozmawiałem z panem Adamem Pietrowskim (prawdopodobnie prezesem Wisły między 22 a 28 grudnia. Poprosił o jeszcze trzy dni. Dałem słowo, że znów poczekamy. No, ale sytuacja jest jaka jest. Nie mam z kim poważnie porozmawiać o przyszłości – wzrusza ramionami menadżer. Tłumacząc, że w tym roku nikt z nim nie rozmawiał.

Arsenić? „Pytało o niego już pół ligi”

Hucika przypomina też, że za tydzień większość klubów rozpoczyna przygotowania do nowego sezonu, więc dłużej w zawieszeniu tkwić nie można. Przyznaje, że w sprawie Arsenicia ma zapytania od dużej liczby klubów Ekstraklasy, a interesowały się nim też ekipy z zagranicy, choćby NK Osijek, gdzie zaczynał karierę.

- Pytało o niego chyba pół ligi. Przecież dla innych drużyn taki zawodnik, którego można wziąć za darmo, to jak prezent wynoszący kilkaset tysięcy euro – tłumaczy agent działający w Polsce od 12 lat. Nie ukrywa, że szanse, iż obrońca zostanie w Polsce są spore.

- Pokazał się na tym rynku, ludzie widzą, że sobie radzi. Może i za granicą dostałby większą pensję, ale najważniejsze jest, by grał regularnie. Szansa, że zostanie w Polsce jest spora – kończy agent sygnalizując, że sprawa może rozegrać się w ciągu tygodnia albo dwóch.

- On przecież musi gdzieś trenować – kończy, tłumacząc też, że trwają poszukiwania nowych klubów dla Marko Kolara i Tibora Halilovicia. Oni też złożyli już wniosek o spłatę zaległości, ale zrobili to po Arseniciu. Prawo jednostronnego rozwiązanie kontraktu, które trzeba wysłać do PZPN będą mieli od piątku.

Do tej pory wnioski o spłatę zaległości do Wisły złożyło dziewięciu piłkarzy. Trzech z nich zostało już spłaconych – Dawid Kort i Jesus Imaz dzięki pożyczkom oraz Kamil Wojtkowski – prawdopodobnie za pieniądze za mecz z Lechem. Do PZPN do czwartkowego południa nie wpłynął od graczy jednak żaden dokument informujący o zakończeniu współpracy z „Białą Gwiazdą”.

Rozwiązanie kontraktu z winy klubu nie poprawi finansowej sytuacji Wisły, bo nie będzie można zarobić na ich transferach. Poza tym „Biała Gwiazda” dalej będzie zobowiązana do zapłaty zaległego i utraconego przez zawodnika wynagrodzenia do końca obowiązywania kontraktu pomniejszonego o jego dochody uzyskane z tytułu gry w innym klubie. Jeśli więc odchodzący gracze Wisły podpiszą gdzie indziej lepsze kontrakty, Wisła nie będzie musiała przelewać im przyszłych wynagrodzeń.