Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Kraków nadal pełna podejrzeń. "Nic nie wiemy, nie planujemy żadnej konferencji"

Piątkowe spotkanie z Lechem miało dla Wisły wyznaczyć koniec roku, ale też być początkiem nowej ery. O ile jednak koniec wskazać łatwo - mecz z Lechem o 20.30, o tyle początek już trudniej - w klubie nie ma pewności czy z samolotu, który o 16 przyleci do Krakowa z Paryża, wysiądzie nowy właściciel.
Zobacz wideo

- Na razie nic nie planujemy - powiedziała w czwartek wieczorem osoba z biura prasowego Wisły Kraków, którą zapytaliśmy nie o dzień, a o godzinę konferencji prasowej. Bo dzień wydawał się znany. W piątek miał odbyć się mecz, ale i konferencja, na której klub przedstawi nowych właścicieli. - Z tym piątkiem to się chyba ktoś trochę pospieszył. My nic nie wiemy, nie planujemy żadnej konferencji. No chyba że o czymś nie wiemy, ktoś planuje ją za naszymi plecami - zastanawiają się w klubie.

Wisła Kraków nie ma pewności

Osoby spoza klubu, te z otoczenia nowych właścicieli, potwierdzają, że w piątek do Krakowa przyleci Ly Vanna. Francuski biznesmen kambodżańskiego pochodzenia, o którym w internecie nie ma praktycznie żadnej wzmianki, ma zostać większościowym udziałowcem Wisły. - My oficjalnie tego nie potwierdzamy - słyszymy jednak w klubie. A nieoficjalnie - dopytujemy. - Też nie, bo nie mamy pewności. To sygnały, które docierają do nas z mediów.

Tylko że tu chyba nie są ważne sygnały, a pieniądze, których w Wiśle brakuje od dawna. Nowi właściciele mają rozwiązać ten problem. Ich przedstawiciel zapowiada, że nie tylko uregulują długi i doinwestują Wisłę, ale też wyjdą poza sport. Zainwestują też w mieście (sektor budowlany). A może przede wszystkim w mieście, bo nie brakuje głosów, że ich przyjście do Wisły uzależnione jest od spotkania z Jackiem Majchrowskim, prezydentem Krakowa, który we wtorek jako pierwszy poinformował o sprzedaży klubu. W wywiadzie transmitowanym na Facebooku zdradził, że Wisła podpisała umowę z funduszem inwestycyjnym, za którym stoją kambodżańscy inwestorzy.

Dzień później Towarzystwo Sportowe Wisła, czyli dotychczasowy właściciel piłkarskiej spółki, poinformował o podpisaniu umowy z zagranicznymi inwestorami. Nazywał ich „luksembursko-brytyjskim konsorcjum funduszy inwestycyjnych”. Poza lakonicznym komunikatem więcej szczegółów nie zdradził. Dużo więcej powiedział za to Adam Pietrowski - menedżer działający na niemieckim rynku, który w Polsce został przedstawicielem inwestorów. W ostatnich dniach praktycznie tylko on udzielał się w mediach. Był jedynym źródłem wiedzy i przekaźnikiem informacji na temat nowych właścicieli.

W Krakowie cała sytuacja głównie wzbudza podejrzenia. Bo wszyscy doskonale pamiętają, co działo się dwa i pół roku temu. Jak Towarzystwo Sportowe Wisła musiało wtedy wyciągać klub z rąk oszusta Jakuba Meresińskiego. Dlatego na Reymonta wciąż próbują swoimi kanałami prześwietlać nowych inwestorów, ale przede wszystkim czekają na pieniądze. 12 mln zł - tyle do świąt muszą przelać biznesmeni na konto spółki, by w życie weszła umowa warunkowa, którą we wtorek podpisali w Szwajcarii z przedstawicielami TS Wisła (Marzena Sarapata, Rafał Wisłocki, Szymon Michlowicz).

Więcej o: