Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lech Poznań vs Lechia Gdańsk. Kryzys Kolejorza trwa. Na jego grę nie da się patrzeć

Po pięknym golu Flavio Paixao, Lechia Gdańsk wygrała z Lechem 1:0. Przerwała klątwę, bo w Poznaniu wygrała po raz pierwszy od 52 lat. Kolejorz znów fatalnie prezentował się w defensywie i przegrał trzeci mecz z rzędu. Na jego grę nie da się patrzeć.

Równo osiem lat temu po murawie poznańskiego stadionu biegali m.in. David Silva i Emmanuel Adebayor. Liderzy Manchesteru City zeszli z boiska z pokonani, a Lech rozegrał jeden z najlepszych meczów w swojej historii. Podobnie jak wtedy, w spotkaniu z Lechią Gdańsk też padła piękna bramka. Cieszyli się jednak goście, a Kolejorz był tylko tłem i przegrał trzeci mecz z rzędu.

Lech Poznań znowu przegrywa. Mateusz Juroszek atakuje piłkarza. "Żenujące"

Zmiany nic nie dały

Ivan Djurdjević po przegranym meczu Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa zapowiedział, że kilku piłkarzy poniesie konsekwencje słabego występu. Trzy dni później na konferencji prasowej poprzedzającej mecz z Lechią Gdańsk oznajmił, że owszem – decyzję podtrzymuje, ale w meczu z liderem Ekstraklasy wielu zmian w składzie nie będzie. - Tę sprawę trzeba rozwiązać, ona jest w toku, działamy, ale mamy mecz z Lechią, który jest dla nas bardzo ważny i chcę się na tym skupić. Jeśli odesłałbym kilku piłkarzy do rezerw, to ktoś musiałby ich zastąpić. Ci piłkarze musieliby naprawiać coś, czego nie zepsuli. Gdy emocje trochę opadną, to winni piłkarze poniosą odpowiedzialność – mówił Djurdjević. Ostatecznie doszło do trzech zmian w składzie.

Na ławce usiadł Dioni, a Vernon De Marco i Łukasz Traka nie znaleźli się w kadrze meczowej. Kolejorz przeciwko Lechii znów zagrał w nowym ustawieniu, tym razem 1-4-3-3, ale nie poprawiło to gry w defensywie. Piękną bramkę Flavio Paixao poprzedziła seria błędów obrońców Lecha. Najpierw piłkę niedokładnie wybił Thomas Rogne, a Wołodymyr Kostewycz łatwo dał się przepchnąć Jakubowi Arakowi, który dograł piłkę do Flavio. Strzał Portugalczyka był nie do obrony.

Zanim Lech stracił gola, jego obrońcy popełnili kilka błędów, za które nie ponieśli konsekwencji. Kolejorz po raz ostatni zachował czyste konto 12 sierpnia w meczu z Zagłębiem Sosnowiec.

Lech Poznań szuka następcy Ivana Djurdjevicia. Adam Nawałka na liście

Brak reakcji i słaba skuteczność

- Kiedy poprzednio wpadaliśmy w dołek, to widziałem reakcję, co było ważne. Teraz tego nie było i mocno mnie to niepokoi – wyznał trener Djurdjević po meczu w Częstochowie. Lechia wyszła na prowadzenie w 26. minucie, więc w teorii Lech miał bardzo dużo czasu, żeby odrobić tę stratę. Tylko w teorii, bo niedzielny mecz był kolejnym, który udowodnił, że Lecha obecnie nie stać na żadną reakcję. Zawodnicy wprowadzeni z ławki - Darko Jevitić i Dioni też nie ożywili gry zespołu.

Okazje Kolejorza na zdobycie bramki można policzyć na palcach jednej ręki. Jeszcze w pierwszej połowie Jóźwiak nieczysto trafił w piłkę dośrodkowaną z rzutu rożnego, a Gytkjaer po dograniu Wasielewskiego uderzył obok bramki. Była to jego jedyna szansa w tym meczu. Lech mógł wyrównać po fatalnym wznowieniu gry przez Błażeja Augustyna, ale szybką kontrę zakończył słaby strzał Joao Amarala. Dwa rzuty wolne zaprzepaścił Maciej Gajos, a po rzutach rożnych Kolejorz nie stwarzał żadnego zagrożenia – większość jego dośrodkowań lądowała na głowach środkowych obrońców Lechii. Odnosiło się wrażenie, że nawet gdyby mecz trwał jeszcze raz tyle, to i tak gospodarze nie zdobyliby bramki. Nie można powiedzieć, żeby zawodnicy Djurdjevicia bili głową w mur. Oni do tego muru w większości akcji nawet nie docierali.

Lotto Ekstraklasa. Lech Poznań - Lechia Gdańsk. Paixao dał zwycięstwo Lechii! Djurdjević zostanie zwolniony?

Amaral niestety się zaaklimatyzował

Obniżka formy Amarala jest zastanawiająca. Często mówi się, że piłkarzowi w nowym klubie trzeba dać kilka tygodni, żeby się zaaklimatyzował, przyzwyczaił do nowego miejsca i dopiero wtedy można go obiektywnie ocenić. Wygląda na to, że Portugalczyk dostosował się do gry Lecha aż za bardzo. Wszedł do zespołu i z marszu stał się jednym z najlepszych zawodników, ale im dłużej gra w Lechu, tym robi to gorzej. Przeciwko Lechii niczym pozytywnym się nie wyróżnił. Ot, jeden strzał głową i zmarnowana szansa pod koniec pierwszej połowy.

Franciszek Smuda wybrał nowy klub. Cel? Awans do ekstraklasy

Lecha nikt się już nie boi, a kibice są obojętni

- Lech gra ostatnio słabiej, ale nie można go lekceważyć. Ma przecież w swoim zespole bardzo dobrych zawodników, który mogą zrobić różnicę – mówił przed meczem Joao Nunes, obrońca Lechii. Wcześniej w bardzo podobnym tonie wypowiadali się przedstawiciele Rakowa Częstochowa, Pogoni Szczecin czy Górnika Zabrze. Żaden z tych zespołów nie przegrał z Lechem i żaden się go nie bał.

Przeciwnicy Kolejorza wiedzą, że by wygrać wystarczy zagrać agresywnie i uważnie pod własną bramką. Lech popełni przecież jakieś błędy w defensywie, więc szanse na strzelenie gola i tak się pojawią. Zawodnicy Ivana Djurdjevicia po raz kolejny byli wolniejsi i mniej zdeterminowani od rywali. Widzą to też kibice.

Na mecz z Lechią wybrało się ich tylko osiem tysięcy. Z trybun słychać było głównie narzekanie na grę zespołu. A przecież poprzednie spotkania z Lechią potrafiły ściągnąć na stadion nawet i 30 tys. kibiców. Tylu oglądało zwycięstwo Lecha półtora roku temu, ale wówczas drużyna była w znacznie lepszej formie, a – co najważniejsze – walczyła i grała ambitnie.

Po niedzielnym meczu piłkarze podeszli pod „Kocioł”, ale usłyszeli tylko, że hańbią barwy tego klubu i przegrywają w sposób niegodny. Kibice na dłuższą rozmowę tym razem nie mieli ochoty. Na grę Lecha po prostu brakuje już słów.

Ekstraklasa. Jakub Błaszczykowski w Wiśle Kraków? Klub potwierdza zainteresowanie

Więcej o: