Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Puchar Polski. Piast Gliwice - Legia Warszawa. Mistrzowie Polski awansowali po rzutach karnych!

Dziewięćdziesiąt minut nudy i emocjonująca dogrywka pełna kontrowersji. A na deser rzuty karne, w których bohaterem okazał się 18-letni bramkarz Legii Radosław Majecki. Tak wyglądał wtorkowy mecz 1/16 finału Pucharu Polski pomiędzy Legią Warszawa a Piastem Gliwice.

W pierwszej połowie nie działo się absolutnie nic godnego odnotowania. Obie drużyny nie sprawiały wrażenia zespołów, które chcą atakować. Piłka rzadko kiedy opuszczała środkową strefę boiska, a wszelki próby, nawet te nieśmiałe, ataków kończyły się niepowodzeniem.

Nieliczni zebrani kibice w Gliwicach pierwsze groźne sytuacje zaczęli oglądać dopiero po godzinie gry. Akcje Legii marnowali najczęściej Kante i Szymański. Najbliżej gola byli gospodarze, kiedy w 68. minucie Badia dobijał strzał Czerwińskiego, ale nie trafił na pustą bramkę. Końcówka spotkania należała do drużyny Waldemara Fornalika, ale w regulaminowym czasie gry bramki nie udało im się zdobyć.

W 100. minucie Kucharczyk został staranowany przez bramkarza, a arbiter pokazał na jedenastkę. Chwilę później sędzia uznał jednak, że skorzysta z VAR-u. Po obejrzeniu powtórki zrezygnował z rzutu karnego.

Pięć minut później Carlitos pięknie kopnął piłkę z rzutu wolnego, a ta odbiła się od poprzeczki i potem (prawdopodobnie) przekroczyła linię bramkową. Arbiter jednak gola nie uznał.

Na bramkę czekać trzeba było aż do 111. minuty. Wtedy Carlitos popisał się sprytną podcinką nad bramkarzem.

Piast Gliwice zdołał odrobić straty w 119. minucie, a na listę strzelców wpisał się Sokołowski, czyli wychowanek Legii. W rzutach karnych lepsi okazali się goście, którzy wygrali je 4:2. 18-letni Majecki obronił strzał Koruna w pierwszej kolejce, a potem skutecznie rozpraszał kolejnych graczy Piasta, bo wykorzystali tylko jednego karnego z czterech. Zwycięstwo Legii przypieczętował Kulenović.

We wtorek z Pucharem Polski pożegnał się także Lech Poznań, który niespodziewanie przegrał z Rakowem Częstochowa. Po meczu piłkarze Kolejorza tłumaczyli się kibicom i oddali im koszulki