Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Prezes Cracovii Janusz Filipiak odpowiada kibicom: Grożono mi, że spalą mi dom. "Kibole" chcą przejąć klub

Kibice Cracovii protestują na trybunach i domagają się zmiany klubowych władz. Prezes Janusz Filipiak w obszernym wywiadzie z "Gazetą Krakowską" zapowiedział jednak, że ze stanowiska nie zrezygnuje. Działacz przybliżył także patologie, jakie są obecne w świecie polskiego futbolu.

Cracovia źle weszła w sezon 2018/2019. Po siedmiu ligowych kolejkach zespół Michała Probierza zamyka ligową tabelę z sześcioma punktami na koncie, a pierwsze zwycięstwo Pasom udało się odnieść dopiero w ostatni weekend. Kibice krakowskiego klubu nie potrafią pogodzić się ze słabą forma zespołu i protestują przeciwko obecnym władzom klubu.

W sobotę podczas ligowej potyczki z Wisłą Płock (2:1) fani zaprezentowali na jednej z trybun ogromną koszulkę Cracovii z przekreślonym logo właściciela klubu - firmy Comarch, skandując przy tym głośno: "każdy to powie, Filipiak niszczy Cracovię".

W rozmowie z "Gazetą Krakowską" Filipiak stwierdził, że nie bierze do siebie protestów na trybunach. Wyznał też, że padł ofiarą gróźb: - Nie poczułem się dotknięty. Ci, nie powiem kibice, tylko kibole z sektora D, nie są w stanie mnie obrazić. Na Facebooku są kierowane w moją stronę groźby karalne, że np. spalą mi dom. Autor takiego wpisu nawet specjalnie się nie „szczypie”, nie ukrywa, łatwo go zidentyfikować. Co zresztą zrobiliśmy. 

Puchar Polski. Paweł Brożek: Mam 35 lat, ale odpowiedzialność wciąż muszę brać na siebie

Działacz tłumaczy, że powodem akcji kibiców nie jest chęć poprawy sytuacji klubu, a zwyczajnie próba zwiększenia wpływów. - Jeśli spojrzymy na to, co dzieje się w polskiej piłce, to mamy grupy kibolskie, które chcą zawładnąć klubami. To nie jest tylko kwestia Wisły. U nas jest to samo - tłumaczy Filipiak i dodaje, że kiedy w 2004 roku przejmował Cracovię, szybko zorientował się, że w klubie miały miejsce podejrzane transakcje finansowe: - Przez trzy pierwsze lata spłacaliśmy rozmaite dziwne faktury i długi. Jeśli mówimy o tym ruchu kibiców, przed przejęciem klubu przez Comarch w 2004 roku, to ja już nie chcę wchodzić w szczegóły, ale płynęły miliony z kasy miasta i znikały w prywatnych kieszeniach.

Prezes Cracovii kreuje ponadto w rozmowie z "Gazetą" smutny obraz polskiej piłki, w którym wciąż dużo do powiedzenia mają grupy pseudokibiców, a spokojne funkcjonowanie zmusza do zgadzania się na kontrowersyjne kompromisy: - Polska piłka to największy relikt komuny w naszym kraju. Nawet autostrady zbudowaliśmy, a struktury polskiej piłki są tragiczne. Prawdopodobnie ja do nich nie pasuję.