Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Legia Warszawa. Dlaczego Krzysztof Mączyński został zesłany do rezerw?

- To decyzja wyłącznie trenera Ricardo Sa Pinto. On nie chce publicznie mówić o jej powodach, ale chyba nie jest tajemnicą, że między nim a piłkarzem nie ma wielkiej chemii - słyszymy w Legii Warszawa, kiedy pytamy o powody przesunięcia Krzysztofa Mączyńskiego do drużyny rezerw.

We wtorek Legia poinformowała, że Krzysztof Mączyński został przesunięty do trzecioligowych rezerw. Ograniczyła się jednak do suchego komunikatu, w którym nie podała realnych przyczyn wyrzucenia go z drużyny.

Nieoficjalnie mówi się, że powodem tej decyzji są wysokie zarobki piłkarza (120 tys. zł miesięcznie), których nie jest warta gra piłkarza. A także fakt, że jeśli Mączyński rozegra w Legii odpowiednią liczbę spotkań, to jego dwuletni kontrakt, który podpisał w lipcu zeszłego roku, zostanie automatycznie przedłużony o kolejne 12 miesięcy.

W Legii z Mączyńskim na ten moment nikt przyszłości jednak nie wiąże. Na początku września klub na jego pozycję sprowadził Andre Martinsa. - To decyzja wyłącznie trenera Ricardo Sa Pinto. On nie chce publicznie mówić o jej powodach, ale chyba nie jest tajemnicą, że między nim a piłkarzem nie ma wielkiej chemii - słyszymy w klubie, kiedy pytamy o powody przesunięcia Mączyńskiego do rezerw.

Wyrzucenie z pierwszego zespołu Legii jest kolejnym ciosem dla Mączyńskiego. Na początku czerwca 31-latek z powodu kontuzji i przeciągającej się rehabilitacji nie znalazł się także w kadrze Adama Nawałki na mundial w Rosji. Nie dostał też powołania na wrześniowe mecze z Włochami (1:1, Liga Narodów) i Irlandią (1:1, sparing), które rozsyłał już nowy selekcjoner Jerzy Brzęczek.

Mączyński trafił na Łazienkowską rok temu z Wisły Kraków. Kosztował 500 tys. euro. W tym sezonie wystąpił w 11 z 15 spotkań Legii. Za kadencji nowego trenera Ricardo Sa Pinto zagrał jednak tylko dwa razy: w rewanżowym meczu z F91 Dudelange (76 minut) i z Wisłą Płock (25 minut).

Liga Europy. FC Salzburg - RB Lipsk. Mecz, którego powinno nie być

Liga Mistrzów. Viktoria Pilzno powinna być wzorem dla polskich klubów. Przepaść