Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Marek Saganowski wspomina swój wypadek: Wszystko wracało

- Jeździłem ponad 200 km/h. Przy takich prędkościach zaczynasz się sklejać z maszyną, która cię prowadzi - mówi Marek Saganowski. Były reprezentant Polski w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" wspomina swój wypadek motocyklowy. Wydarzenie z 1998 roku miało duży wpływ na karierę czterokrotnego mistrza Polski

Saganowski debiutował w reprezentacji Polski mając 17 lat. Był uznawany za wielki talent, w ekstraklasie zdobył 11 goli w sezonie dla ŁKS-u i szybko wyjechał do zagranicznych klubów. Kariery nie zrobił ani w Feyenoordzie, ani w Hamburgerze SV, ale po powrocie do polskiej ligi wywalczył z ŁKS-em mistrzostwo kraju. Był jednym z liderów drużyny, zdobył 11 bramek w 22 występach. Grał we wszystkich kolejkach od pierwszej do 22, a po 22. uległ wypadkowi, który zahamował jego rozwój.

- Jako 20-latek, gdy wróciłem do Polski z pobytu w Feyenoordzie i HSV, kupiłem Hondę CBR 600. Przeznaczyłem na nią pieniądze, które tam zarobiłem, choć wtedy sprzeciw w domu był ogromny. Ale uparłem się. Gdy czegoś w życiu pragnę, dążę do tego, by to osiągnąć. Żadne racjonalne argumenty do mnie nie docierały - opowiada w "Przeglądzie Sportowym".

- Pamiętam moment, w którym się ocknąłem, słowa tej pani, że mnie nie zauważyła... Wiedziałem, że coś jest nie tak, ale nawet nie czułem bólu. Pamiętam też, jak ściągali mi kombinezon. Dzięki Bogu, że go miałem. Wtedy nie było łatwo o takie ubrania, swój kupiłem w Niemczech, myślę, że uratował mi życie [...] Słyszałem dookoła, że już nie będę grał, żaden z lekarzy w Polsce, których sprowadzał prezes Ptak, nie chciał się mną zająć. Miałem złamaną rękę, wyrostek łokciowy, wykręcony staw skokowy, zerwane więzadła krzyżowe, złamaną kość strzałkową oraz piszczelową. I popaloną skórę, bo rozdarł mi się kombinezon i przez sto metrów jechałem po asfalcie na lewej nodze - mówi Saganowski.

Na powrót do gry "Sagan" czekał prawie rok. W ŁKS-ie już mu nie szło. Trafił do Orlenu Płock, później do Odry Wodzisław, a w 2002 roku pozyskała go Legia. Z nią przez lata zdobył trzy tytuły mistrza kraju i trzy Puchary Polski. Wrócił do reprezentacji kraju, grał nawet na Euro 2008. Występował też w klubach z Porugalii, Francji, Anglii, Danii i Grecji. Ale przyznaje, że mógłby osiągnąć więcej, gdyby nie wypadek sprzed 20 lat.

- Staw nie był już nigdy tak mobilny, łydka nigdy nie została tak odbudowana. Później pojawiały się problemy z lewym kolanem, wszystko wracało - mówi Saganowski.

Więcej o: