Ekstraklasa. Lech Poznań - Cracovia. "Kolejorz" z kompletem punktów

Lech Poznań wygrał drugi mecz w tym sezonie LOTTO Ekstraklasy. Z kompletem sześciu punktów zajmuje drugie miejsce w tabeli za plecami Zagłębia Lubin. Pokonana 0:2 Cracovia, zajmuje ostatnie miejsce. Bramki w Poznaniu zdobyli Darko Jevtić i Christian Gytkjaer, a rzut karny zmarnował Michał Helik.

Goście z Krakowa wyszli na boisko wyraźnie uśpieni. Być może uśpił ich panujący w Wielkopolsce 30-stopniowy upał. Już na początku meczu, Lech stworzył kilka okazji, dzięki którym powinien wyjść na prowadzenie. Skuteczność zawiodła Gytkjaera i Trałkę, który w kolejnym meczu był bliski zdobycia bramki głową. Środkowy pomocnik łatwo zgubił krycie, ale jego strzał instynktownie obronił Gostomski. Szczęścia brakowało natomiast Vernonowi De Marco, który leżąc próbował wepchnąć piłkę do bramki Cracovii.

W kolejnych minutach zawodnicy Ivana Djurdjevicia sprawiali wrażenie nieco zniechęconych początkowym niepowodzeniem. Na kolejne pomysłowe i dynamicznie przeprowadzane akcje w ich wykonaniu trzeba było poczekać do 20. minuty. „Kolejorza” przebudził kapitan Cracovii, Michał Helik, który regularnie pojawiał się w szesnastce Lecha, gdy jego drużyna miała okazję do wrzucenia piłki bezpośrednio z autu. Po jednym z takich wrzutów Kamila Pestki, zdołał oddać groźny strzał.

Gol i zmarnowany karny

Podrażniony tą akcją Lech, wziął się do pracy i nie musiał długo czekać na efekty. Pedro Tiba prostopadłym podaniem wprowadził w pole karne Cracovii grającego na lewym wahadle Wołodymyra Kostewycza. Ukrainiec płasko zagrał na piąty metr od bramki, ale najlepiej ustawiony Gytkjaer znów trafił prosto w bramkarza. Piłka szczęśliwie znalazła się pod nogami Darko Jevticia, który wbił ją do pustej bramki.

Cracovia jeszcze przed przerwą mogła doprowadzić do wyrównania. W 44. minucie Rogne ręką zablokował mocny strzał Gerarda Olivy. Sędzia Złotek po dokończeniu akcji wskazał na rzut karny. Kapitan Michał Helik bardzo mocno i omal nie połamał krzesełka z siódmego rzędu pustych trybun. Załamany tym strzałem trener Probierz, zasłonił swoją twarz dłońmi, a minutę później udał się do szatni, by porozmawiać z przegrywającymi 0:1 piłkarzami.

W końcówce przełamał się Gytkjaer

Po zmianie stron Lech stwarzał pojedyncze okazje, których nie potrafił wykorzystać. Kolejny raz, celności brakowało Christianowi Gytkjaerowi. Cracovia, której szczególnie powinno zależeć na strzeleniu gola, bramce Burcia zagroziła dopiero kwadrans przed końcem meczu. Niecelnie, po dośrodkowaniu Diego Ferrareso strzelił wówczas Oliva. Chwilę później, pierwszy celny strzał w drugiej połowie oddał wprowadzony za Darko Jevticia, Joao Amaral. Portugalczykowi szasnę wykreował Maciej Makuszewski.

W 86. minucie przełamał się Christian Gytkjaer. Duńczyk idealnie skontrował dośrodkowaną przez Gajosa piłkę. Lech spokojnie dotrwał do ostatniego gwizdka i odniósł drugie zwycięstwo w tym sezonie Ekstraklasy.

Po wygranej z Cracovią, „Kolejorz” zrównał się w tabeli z prowadzącym Zagłębiem Lubin. W trzeciej kolejce Lech zmierzy się ze Śląskiem we Wrocławiu, ale najpierw – czwartek – zagra rewanżowy mecz II rundy eliminacji do Ligi Europy. Cracovia natomiast, u siebie podejmie Arkę Gdynia.

Liga Europy. Szachtior Soligorsk gromi w Pucharze Białorusi

Ekstraklasa. Górnik Zabrze - Wisła Płock. Podział punktów w Zabrzu

Cezary Kucharski skomentował zakończenie współpracy z Robertem Lewandowskim

Więcej o: