Ekstraklasa. Inaki Astiz po meczu Legii z Lechem: Teraz okaże się, kto jest silniejszy

Legia Warszawa wygrała na własnym boisku z Lechem Poznań (2:1). Zwycięstwo mistrzom Polski zapewniły bramki Marko Vesovicia i Michała Kucharczyka, na które odpowiedział jedynie Christian Gytkjaer. - Oczyściliśmy się po porażce z Jagiellonią - skomentował tuż po meczu obrońca gospodarzy, Inaki Astiz.

Bartosz Rzemiński: Wygrana z Lechem pomogła psychologicznie po ostatniej przegranej z Jagiellonią? 
Inaki Astiz: - Oczyściliśmy się. Tamten mecz nas trochę złamał, mieliśmy słabszy dzień, nie spodziewaliśmy się tego, że spotkanie może potoczyć się w ten sposób. Graliśmy w dziesiątkę niemal przez całe spotkanie, więc łatwo nie było.

W dodatku warunki też przeszkadzały.
- Zdecydowanie. Ostatnie kilka tygodnie były dla nas trudnym okresem. Ze względu na warunki atmosferyczne grało się niezwykle ciężko. Przy takich temperaturach i meczach o takiej porze niełatwo jest zagrać na sto procent.

Z Lechem też było aż tak źle?
- Na szczęście w niedzielę było już trochę lepiej. Było zimno, ale nie aż tak bardzo, jak ostatnio.

Pierwsza połowa w waszym wykonaniu była bardzo dobra. Po przerwie coś się jednak zmieniło. Co się stało?
- W pierwszej połowie kontrolowaliśmy przebieg spotkania. W drugiej niepotrzebnie się cofnęliśmy. Lech nie miał nic do stracenia, przegrywał 0:1, więc musiał zaryzykować i zacząć częściej atakować. Straciliśmy bramkę, a w grę wkradło się trochę nerwów, ale na szczęście Michał Kucharczyk w końcówce wykorzystał rzut karny i zapewnił nam zwycięstwo.

Karny był podyktowany słusznie?
 - Na razie nie widziałem powtórek, ale według mnie karny był zasłużony. Kostewycz na pewno zagrał piłkę ręką, i tylko od sędziego zależała interpretacja sytuacji.

Jakie mieliście założenia przed meczem?
- Po porażce z Jagiellonią najważniejsze było dla nas to, żeby z Lechem nie stracić punktów. Chcieliśmy zmniejszyć stratę, albo przynajmniej utrzymać ją na takim samym poziomie.

Za wami dwa trudne spotkania, ale to nie koniec. Przed wami Lechia Gdańsk i Wisła Kraków.
- Ogólnie znajdujemy się teraz w trakcie trudnego okresu. Najpierw mecz z Jagiellonią, teraz Lech, a przed nami spotkania z Lechią i Wisłą. Warto jednak zauważyć, że nasi najwięksi rywale mają podobne serie ciężkich gier, więc teraz tak naprawdę okaże się, kto jest silniejszy, bardziej wytrzymały.

Występ w meczu z Lechem podniósł twoje notowania u Romeo Jozaka?
- Niestety dostałem kartkę i w następnym meczu nie będzie mnie na pewno, więc chyba nie do końca (śmiech). A już tak na poważnie, to ciężko mi ocenić. Wiadomo, że trenuję, podobnie jak wszyscy pozostali zawodnicy, po to, żeby regularnie grać w pierwszym zespole. Wydaje mi się, że jestem w pełni przygotowany, dobrze zagrałem w meczu z Lechem, i jeśli tylko trener będzie mnie potrzebował, to jestem gotów pomóc, czy to wchodząc z ławki rezerwowych, czy zaczynając mecz od początku.

Więcej o: