Ekstraklasa. Legia - Lech. Widowisko, trzy gole i kontrowersje

- Byliśmy zespołem lepszym. Nie rozumiem decyzji sędziego - przyznał po meczu Łukasz Trałka, piłkarz Lecha Poznań. W hicie Lotto Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań 2:1. Decydujący gol padł w końcówce, po kontrowersyjnym rzucie karnym.

Pierwsza akcja meczu, świetna piłka od Remy'ego do Vesovicia i gol dla Legii Warszawa. Spotkanie w Warszawie nie mogło zacząć się lepiej dla mistrzów Polski. Szybkie prowadzenie i kontrola spotkania.

Lech ruszył do ataku chciał odpowiedzieć, ale nie strzelił gola w pierwszej połowie. Udało się w drugiej. Błąd Artura Jędrzejczyka, indywidualna akcja Raduta i gol Gytkjaera. Defensywa Legii była bez szans.

Lech poszedł za ciosem, atakował, był bliżej zwycięstwa, ale stracił gola po kontrowersyjnym rzucie karnym. Wołodymyr Kostewycz chciał za wszelką cenę uniknąć faulu, podniósł ręce do góry. Chciał pokazać sędziemu, że nie fauluje, a piłka trafiła w jego dłoń. Szymon Marciniak zdecydował się na rzut karny.

- Byliśmy zespołem lepszym. Nie rozumiem decyzji sędziego - powiedział po meczu Łukasz Trałka na antenie NC+.

Do piłki podszedł Michał Kucharczyk. Wziął kilka głębokich wdechów i z dużym spokojem pokonał Jasmina Buricia. Legia wygrała bardzo ważny mecz. Zrównała się liczbą punktów z Jagiellonią, liderem Lotto Ekstraklasy i odskoczyła od Lecha Poznań na pięć punktów. Walka o mistrzostwo Polski trwa.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.