Ireneusz Mamrot: Mamy bardzo dobry start, ale nie możemy 'odlecieć'

- Ten mecz miał dwa ważne momenty: czerwona kartka dla Domagoja Antolicia i nasza bramka na 1:0. Do niej byłem zdenerwowany, bo byliśmy nieskuteczni, daliśmy też Legii szansę na strzelenia gola. Nie mam jednak zamiaru narzekać - powiedział po meczu z mistrzem Polski trener Jagiellonii Białystok, Ireneusz Mamrot.

We wtorek zespół Mamrota pokonał na wyjeździe Legię Warszawa 2:0. Gole dla lidera ekstraklasy strzelili Arvydas Novikovas oraz Karol Świderski.

- Jestem bardzo zadowolony z występu mojej drużyny. Od początku chcieliśmy grać wysokim pressingiem, nie chcieliśmy dać się zdominować Legii. Ten mecz miał dwa ważne momenty: czerwona kartka dla Domagoja Antolicia i nasza bramka na 1:0. Do niej byłem zdenerwowany, bo byliśmy nieskuteczni, daliśmy też Legii szansę na strzelenia gola. Nie mam jednak zamiaru narzekać - powiedział szkoleniowiec.

- Zmarnowaliśmy mnóstwo okazji. Albo świetnie bronił Arkadiusz Malarz, albo dawaliśmy ponieść się emocjom. To chyba jedyny minus tego meczu. Z drugiej strony cieszy mnie to, że my na Legii potrafiliśmy wykreować sobie tyle sytuacji bramkowych.
Goście prowadzenie objęli pod koniec pierwszej połowy. Mogli to zrobić znacznie wcześniej, jednak sędzia Daniel Stefański po konsultacji VAR nie uznał bramki Przemysława Frankowskiego.

- Nie martwiłem się o swoją drużynę, gdy po weryfikacji VAR sędzia nie uznał nam bramki. To nie był pierwszy raz, gdy arbiter z tego systemu korzystał, więc wiemy jak to wszystko działa. Jeśli rzeczywiście strzeliliśmy nieprawidłowego gola, to dobrze, że nie został on uznany - skomentował Mamrot.

- Do zakończenia ligi jest bardzo dużo kolejek. Nie możemy odlecieć, mamy bardzo dobry start, ale wciąż liczyć się będzie każde kolejne spotkanie. W tej lidze dawno nie było zespołu, który odskoczyłby reszcie stawki na wiele punktów. Musimy zachować spokój - zakończył Mamrot.

Więcej o: